środa 04-06-14, czytany: 26067 razy, autor: Rain Dog

Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu

"Miałam już w planie inne życie."

Justyna KowalczykJustyna Kowalczyk / © KAPiF
Justyna Kowalczyk zdecydowała się udzielić trudnego, bolesnego wywiadu. W rozmowie z Gazetą Wyborczą oraz portalem sport.pl biegaczka opowiedziała o depresji, z którą się zmaga. Wyjawiła swoje sekrety, wytłumaczyła, skąd dziwne nieraz zachowania z ostatnich miesięcy i tajemnicze wpisy na FB.

Kowalczyk wprost mówi o stracie, o której kilka tygodni temu wspomniała na Facebooku. Napisała wtedy "straciłam Dzieciątko". Nie chcieliśmy wierzyć, że chodzi o stratę dziecka. Domyślaliśmy się, że Kowalczyk straciła ukochanego pupila.

A jednak nie. Wydarzyło się to najgorsze.

Napisałam najprostszymi słowami na świecie: straciłam Dzieciątko. Tak, żeby nie było żadnych wątpliwości. Nie wiem, jak można było pomyśleć, że chodziło o psa. Ja nawet rybki w akwarium nigdy nie miałam, bo wychowałam się na wsi, gdzie się zwierząt w domu raczej nie trzyma. Piesek, którego niedawno podarował mi brat, żebym miała się kim zająć, jest moim pierwszym
- mówi Kowalczyk w wywiadzie udzielonym Pawłowi Wilkowiczowi.

Tak, byłam w ciąży, poroniłam rok temu w maju, na obozie treningowym. Na samym początku obozu. Właśnie wtedy, gdy się szykowałam do wyprostowania swoich ścieżek. Wiadomo, że gdybym donosiła tę ciążę, dość zaawansowaną, nie wystartowałabym w Soczi. Miałam już w planie inne życie, przynajmniej na najbliższy rok
- snuje swoją bolesną historię zawodniczka.

Właśnie na ten obóz zaplanowałam rozmowy z trenerem, z moją drużyną, z Polskim Związkiem Narciarskim. W moje przygotowania związek zainwestował pieniądze, moja drużyna - czas. Chciałam im to wszystko wyjaśnić i zacząć rozwikływać sytuację. Niestety, los zdecydował inaczej. To były przerażające i traumatyczne dni. Tak to się wszystko poplątało, że zostałam z tym sama. Nie mówiłam nic ani trenerowi, ani rodzicom, żeby ich nie martwić. Nie chciałam tego robić rodzicom: powiem, a potem odjadę na długo, na 2 czy 3 tys. km od nich? Przecież to byłoby maltretowanie ludzi. Oni próbowaliby się do mnie dodzwaniać codziennie, a ja często nie mogę odebrać. Odchodziliby od zmysłów. Jedyne, co mogłam zrobić, to próbować sama to ogarnąć. Wiele osób, również będących blisko mnie, dowiedziało się o wszystkim niedługo przed wpisem na Facebooku. Wszystko od A do Z wiedziały tylko trzy osoby. A i tak ze sporym opóźnieniem. Dwie z nich nie mogły uwierzyć, że to wszystko prawda. Bo gdy patrzyły na mnie np. w telewizji, widziały inną Justynę. Robiłam swoje. Byłam wrakiem, to wtedy chciałam rzucić narty, ale uznałam, że muszę to wszystko wypłakać i dopiero potem podjąć decyzję. Uznałam, że narty będą moim obowiązkiem, ucieczką. Zdecydowałam, że chcę się mimo tej osobistej tragedii przygotowywać do igrzysk. Dla siebie, dla chłopaków z mojej drużyny
- mówi Kowalczyk.

O tym, jak wyglądały przygotowania do igrzysk olimpijskich w Soczi, o tym, dlaczego dziewczyna, która uważała się zawsze za "w czepku urodzoną" teraz mówi: czepek spadł przeczytacie na stronie wyborcza.pl.



Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu

Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu

Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu

Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu

Justyna Kowalczyk: Tak, BYŁAM W CIĄŻY, poroniłam rok temu



Polecane wideo


 
Ostatnio dodane filmy/teledyski:zobacz wszystkie filmy »
JEDZIEMY DO ISCHGL...
SZUSZ
JEDZIEMY DO ISCHGL...
test kosmetyków tu...
stylizacjetv
test kosmetyków tu...
Subskrybuj oficjal...
Jula feat Fabsz Będę za toba klip
Subskrybuj oficjal...
MAMY DRZWI,REMONT ...
Mieszkamy tv
MAMY DRZWI,REMONT ...




skomentuj:


Jeszcze nikt nie skomentował tej plotki. Bądź pierwszy!

Reklama


Pokrewne plotki

Reklama

Reklama

Mobilny Kozaczek

Kozaczek na iPhone'a Kozaczek na Androida