wtorek 18-10-16, czytany: 30878 razy, autor: Piąta Nad Ranem

James Arthur ogłosił, że on i Marina Szczęsna...

Domyślacie się, o co chodzi?

Marina łuczenko SzczęsnaMarina łuczenko Szczęsna / © Instagram
James Arthur jest bliskim znajomym Mariny Szczęsnej i jej męża, Wojtka. Muzyk śpiewał na ślubie piosenkarki i piłkarza, a teraz...

Zobacz: Marina i Sara Boruc niczym Spicetki! (VIDEO)

No właśnie. Na Facebooku muzyka pojawiła się zapowiedź wspólnego numeru z Mariną!

Cześć Polsko, jestem szczęśliwy mogąc ogłosić, że na moim nowym albumie pojawi się duet z piękną i niesamowicie utalentowaną Mariną. Usłyszycie go już w najbliższy piątek - napisał na swoim profilu James.


Zobacz: TAKIEJ GARDEROBY MARINIE ŁUCZENKO-SZCZĘSNEJ MOŻE POZAZDROŚCIĆ KAŻDY (FOTO)

Cóż, nie możemy doczekać się piątku! Może nowy numer WAG nagrany ze znanym na cały świat muzykiem oczyści ją z zarzutów, które nieraz adresują do niej złośliwe internautki.

 




⌛It's coming... 21.10.2016 Niespodzianka!!! 🎤🙈

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika ⠀⠀⠀⠀⠀⠀MaRina Łuczenko-Szczęsna (@marina_official)



Dolls👯😜✌

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika ⠀⠀⠀⠀⠀⠀MaRina Łuczenko-Szczęsna (@marina_official)




 
Ostatnio dodane filmy/teledyski:zobacz wszystkie filmy »
milin słów
jula
milin słów
za kazdym razem
jula
za kazdym razem
Kiedys odnajdziemy...
Jula
Kiedys odnajdziemy...
9 CHOINKA
SZUSZ VLOGMAS
9 CHOINKA




skomentuj:



Wasze komentarze (156): sortuj ↓

gość21-10-16, 08:13, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 20:19 napisał(a):
gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):
gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a): Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.
I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa "utrzymanka", bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa - mam własna działalność, więc spędzanie czasu "pod biurkiem" t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.
Yyyy w którym miejscu napisałam, że nie pracuję i siedzę w domu bo nie mogę znaleźć....
Moja mama pracowala zawsze, mam swietny kontakt z rodzicami, wszystlo mi sie uklada w zyciu, wiec twoje twierdzenie jest glupie i zalosne, mamusie ktore siedza z dziecmi caly czas robia z nich cioty, ktore pozniej w zyciu gowno umieja

gość21-10-16, 08:10, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a): Również wkurzają mnie utrzymanki i dorabianie ideologii do lenistwa, ale pamiętajcie, że różnie się układa w życiu i jeśli przez kilka lat po porodzie żona chce się zajmować małym (małym! a nie szkolnym) dzieckiem, to według mnie można to jeszcze zrozumieć, jeśli mąż dobrze zarabia. Po drugie, zdarzają się poważne choroby i jeśli ktoś jest ciężko chory, to trudno żeby pracował, jak musi ratować zdrowie. Czasem też jedna osoba jest w lepszej sytuacji finansowej, a druga kończy trudne studia i sobie tylko dorabia na przysłowiowe waciki. Ale później dzięki wykształceniu może zarabiać więcej od męża, więc nie jest to zmarnowany czas i wpływa korzystnie na ich przyszłe finanse. Można stracić pracę i szukać nowej. Można wręcz zrezygnować z pracy, w której panuje mobbing, bo małżonkowie mają odłożone na tyle pieniędzy żeby kobieta mogła w spokoju poszukać lepszej pracy. Także nie wszystko jest czarno białe. Mąż też w razie choroby, wypadku, może być na utrzymaniu żony. Też może stracić pracę lub chcieć pilnie zmienić itd. Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe "bo chce się zajmować domem" i twierdziłby, że "nie musi pracować, bo ich stać na to", pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu " bo nie chce pracować" i "ich stać", to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek... I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.
Przeciez nikt takich sytuacji sie nie czepia, chodzi o to ze zalosne jest kiedy kobieta moze, a nie chce pracowac, bo och stac i siedxi w domu bo jest leniwa...

gość20-10-16, 23:13, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 20-10-16, 14:03 napisał(a):
gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a):
Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe "bo chce się zajmować domem" i twierdziłby, że "nie musi pracować, bo ich stać na to", pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu " bo nie chce pracować" i "ich stać", to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek... I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.

Niestety panie, które siedzą w domu, bo "muszą sprzątać i gotować" czerpią inspiracje z wszelkich szafiarek i celebrytem rodem z instagrama (typu wags wlasnie), myśląc, że wystarczy im to do samorealizacji i wszyscy maja przed nimi klękać w pas. Jest to śmieszne i świadczy o jakimś rodzaju nieuzasadnionego samouwielbienia, ale trudno - ostatecznie same wpędzają się w problemy i to ich problem.



To fakt. Takie laski nawet zakładają konta na Instagramie i Snapchacie, gdzie prezentują swoje wypieki i pokazują snapy z wyjść z "mężusiem" do restauracji i "stylóweczki z imprez rodzinnych". A w opisie na insta mają "Najszczęśliwsza żonka". Chwalą się też, co mąż/ narzeczony im kupił. Zawsze trzeba podkreślić hashtagiem, że jest się utrzymanką tj coś w stylu #prezencikodmężusia

gość20-10-16, 14:03, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 20-10-16, 02:37 napisał(a):
Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe "bo chce się zajmować domem" i twierdziłby, że "nie musi pracować, bo ich stać na to", pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu " bo nie chce pracować" i "ich stać", to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek... I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.

Niestety panie, które siedzą w domu, bo "muszą sprzątać i gotować" czerpią inspiracje z wszelkich szafiarek i celebrytem rodem z instagrama (typu wags wlasnie), myśląc, że wystarczy im to do samorealizacji i wszyscy maja przed nimi klękać w pas. Jest to śmieszne i świadczy o jakimś rodzaju nieuzasadnionego samouwielbienia, ale trudno - ostatecznie same wpędzają się w problemy i to ich problem.

gość20-10-16, 10:35, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

Ciekawe ile Wojtus zaplacil za ten duet?

gość20-10-16, 02:37, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

Również wkurzają mnie utrzymanki i dorabianie ideologii do lenistwa, ale pamiętajcie, że różnie się układa w życiu i jeśli przez kilka lat po porodzie żona chce się zajmować małym (małym! a nie szkolnym) dzieckiem, to według mnie można to jeszcze zrozumieć, jeśli mąż dobrze zarabia. Po drugie, zdarzają się poważne choroby i jeśli ktoś jest ciężko chory, to trudno żeby pracował, jak musi ratować zdrowie. Czasem też jedna osoba jest w lepszej sytuacji finansowej, a druga kończy trudne studia i sobie tylko dorabia na przysłowiowe waciki. Ale później dzięki wykształceniu może zarabiać więcej od męża, więc nie jest to zmarnowany czas i wpływa korzystnie na ich przyszłe finanse. Można stracić pracę i szukać nowej. Można wręcz zrezygnować z pracy, w której panuje mobbing, bo małżonkowie mają odłożone na tyle pieniędzy żeby kobieta mogła w spokoju poszukać lepszej pracy. Także nie wszystko jest czarno białe. Mąż też w razie choroby, wypadku, może być na utrzymaniu żony. Też może stracić pracę lub chcieć pilnie zmienić itd. Ale gdyby facet był na utrzymaniu kobiety na stałe "bo chce się zajmować domem" i twierdziłby, że "nie musi pracować, bo ich stać na to", pewnie byłoby to wyśmiane. Ale gdy kobieta siedzi w domu " bo nie chce pracować" i "ich stać", to nawet dziecka nie trzeba i jest taka delikwentka rozgrzeszona z tego, że spędza większość dnia przed telewizorem i na plotkach. I dorabia się do tego ideologię, jak ona dba o męża, jaka wspaniała, że on zawsze ma ciepły obiad i posprzątane, że ona czeka na niego ;)) i należy jej się za to szacunek... I to jest słabe. A z racji tego, że wyżej wymienione sytuacje mogą spotkać nie tylko kobietę, ale też i mężczyznę, warto mieć pracę, chociaż dorywczą.

gość20-10-16, 00:53, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 22:49 napisał(a):
gość, 19-10-16, 20:17 napisał(a):Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści
"Zaharowujecie"... no i nie mamy o czym rozmawiać, pusta utrzymanko.
Utrzymanka to kobieta, która zyje z cudzych pieniędzy. Koniec definicji. Niewazne co robi w czasie wolnym, czy leży i pachnie, czy moze lata z mopem cały dzień. Nie masz własnych środków do zycia i korzystasz z pieniędzy męża? Jestes utrzymanką, i tyle.

gość19-10-16, 22:49, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 20:17 napisał(a):Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści

"Zaharowujecie"... no i nie mamy o czym rozmawiać, pusta utrzymanko.

gość19-10-16, 20:19, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):
gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a): Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.
I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa "utrzymanka", bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa - mam własna działalność, więc spędzanie czasu "pod biurkiem" t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.
Yyyy w którym miejscu napisałam, że nie pracuję i siedzę w domu bo nie mogę znaleźć....

gość19-10-16, 20:17, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 13:24 napisał(a):
gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):
gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a): Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.
I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa "utrzymanka", bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa - mam własna działalność, więc spędzanie czasu "pod biurkiem" t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.
W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.
Moje drogie mylicie pojęcia: prawdziwe utrzymanki leżą i pachną(a nie zajmują się domem), podczas gdy Wy się zaharowujecie 😂 mam wrażenie, że stąd tyle w Was zawiści

gość19-10-16, 17:35, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

Urodziłam bliźniaki i postanowiliśmy z mężem, że już nie wrócę do pracy. Tzn on postanowił. Ja się wahałam ale w końcu mu uległam. Po 3 latach prac domowych i niańczenia bliźniaków chciałam wyrywać włosy z głowy, nie mogłam wytrzymać. Gdyby tak dalej było nie wiem czy nie zostawiłabym rodziny. Byłam na skraju załamania nerwowego. Poszłam do pracy i czuję się cudownie. Jest zupełnie inaczej. Moje dzieci są szczęśliwe bo ja jestem szczęśliwa, a cie ciągle zła i smutna. Podziwiam matki, które tylko siedzą w domu.

gość19-10-16, 14:19, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):
Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.

"czyimis przedmiotami"? rany, co ty masz w glowie...

gość19-10-16, 14:17, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 13:24 napisał(a):
W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.

Znam kobietę w moim wieku, która z uporem maniaka próbuje mi wmówić, że bycie matką to zawód. Ten sposób życia odziedziczyła po własnej matce, która całe życie, mając jedno dziecko siedziała w domu, okazjonalnie lecząc z tego powodu depresję. Oby jej nie spotkało to samo.

gość19-10-16, 13:24, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 13:04 napisał(a):
gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):
Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.

I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa "utrzymanka", bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa - mam własna działalność, więc spędzanie czasu "pod biurkiem" t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.

W dodatku nie rozumiem, czemu utrzymanki żądają specjalnego szacunku za to, że szorują podłogi częściej niż kobiety pracujące. Każdy to potrafi, takie rzeczy każdy umie, i siłą rzeczy każdy kto chce mieszkać w normalnym mieszkaniu to robi. Mamy traktować Was jakbyście były nie wiadomo kim, bo ogarniacie magiczne sposoby Rozenkowej na zmywanie tłuszczu z patelni? Są ciekawsze rzeczy do roboty. A dzieci potrzebują matek na początku, jak idą do szkoły i wchodzą w towarzystwo rówieśników, to mamuśka wycierająca nosek do osiemnastki, bo do żadnej innej roboty się nie kwapi, nie jest im potrzebna. Amen.

gość19-10-16, 13:04, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a):
Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.

I taka jesteś mądra, ze studiami czy bez, a nadal pijesz do tego słowa "utrzymanka", bo strasznie Cię boli. A kim jesteś innym? Znajdź mi inne słowo w języku polskim, które określa dorosłe osoby utrzymywane przez partnera, które same nie posiadają swoich środków na życie. Niestety, nie mam szefa - mam własna działalność, więc spędzanie czasu "pod biurkiem" t tylko Twoje fantazje wynikające z zahukania i nieznajomości życia poza domem. Nie te czasy, skarbie. Nie mierz swoja miarą.

gość19-10-16, 09:23, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 19-10-16, 05:32 napisał(a): Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.
Obecnie coraz cześciej albo tym szefem tez jest kobieta (np wiekszosci labów farmaceutycznych) albo szef nie przebywa w tym samym kraju (korpo) i ocenia na podstawie wyników kwartalnych/projektowych... nie polecam uczenia sie życia z telenowel. Nianie nie wykluczają kontaktu z dziećmi (czesto to nietyle nianie, ile pomoc domowa, posprząta, upierze, wyprasuje, ugotuje, odbierze dziecko o 14-15 ze szkoły i zawiezie na zajęcia dodatkowe, z których o 16-17 juz odbiera je rodzic). Natomiast zgadzam sie, ze widać po dzieciach, czy widują rodziców. Niestety nie da sie pogodzić ambicji zawodowych i konkretnej kariery z czasem dla dzieci od tej 16-17. Prace - owszem. Ale nic ambitnego.

gość19-10-16, 05:47, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

Bądźcie spełnione czy to w pracy czy w domu i nie wtykajcie innym jeśli spełniają się w odmienny sposób.

gość19-10-16, 05:32, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

Widzę same "ambitne" oblewają jadem. O takich też można parę historii przytoczyć np. jak to całe dnie spędzają w pracy, a popołudnia pod albo na biurku szefa byleby tylko awans dostać i zyskać w oczach podobnych sobie. Jesteście czyimiś przedmiotami w pracy, numerem na liście stąd traktowanie innych ludzi jak rzeczy ("utrzymanka"). Jeśli chodzi o nianię i inne bzdety: widać po dzieciach od razu kto się nimi opiekuje - inaczej się rozwijają, mają inny kontakt z rodzicami. No ale co Was to obchodzi... nie wystarczy skończyć studia by być mądrym człowiekiem.

gość19-10-16, 01:59, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:52 napisał(a): Pomoc domowa kosztuje...jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać...W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDD
Mam wrażenie, ze tak moze pisać tylko osoba, ktora nigdy nie miała prawdziwej, ambitnej pracy... Pracuje po 10 godzin dziennie (+1h na dojazdy), w weekendy robię drugi kierunek (prestiżowy, opłacany przez firmę). Wyobrażasz sobie tak pracowac gdy ma sie dzieci? Niestety -potem nie mozna "zwolnic obrotów". Nie beda ci płacić tyle, co facetom, jesli bedziesz chciała wyjsć o 17, zeby zobaczyć sie z dziećmi czy zrezygnujesz z opcji rozwoju weekendowego. Ale tez nie powiedzą "hej, moze zdegradujemy cie o 4 szczebelki, zabierzemy ci 60% pensji, wrócisz do deweloperki". Prędzej zwalniają. Co wtedy? Szukanie nowej pracy na niskie stanowisko, takie, ktore dają jeszcze na studiach? To nie ma nic wspolnego z ambicją. Jasne, to sie robi, gdy dzieci idą do szkoły - ale z nudów, nie z ambicji. Spójrz na żonę Billa Gatesa - miała fajne wykształcenie, bardzo dobra, ambitna prace, ktora rzuciła zaraz o ślubie. To sa wybory, nie każdy chce poświecić dzieci dla kariery (i na odwrót), a perfekcjoniści beda woleli jedno rozwiazanie ale na maksa, niz kompromis i po trochu wszystkiego na pól gwizdka.

gość19-10-16, 01:46, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:48 napisał(a):
Pasożyt, nie dlatego, że ciężarna, ale dlatego, że nie pracuje, kłamie i się miga. Poza tym nie chrzań farmazonów rodem z kościelnych nauk przedmałżeńskich. Dla kur domowych mam tylko jedną prośbę: chociaż wychowajcie swoich synków na samodzielnych facetów. Nie każdemu trafia się taki pasożyt jak mamusia, więc bądźcie tak miłe i zróbcie tę przyjemność przyszłym synowym.

Obawiam się, że nie będzie tak przyjemnie - mąż-bankomat w roli pana i władcy, którego trzeba obsłużyć. Więc idąc tym tropem, każdy pracujący mężczyzna nie powinien brukać się pracą domową, bo przecież od tego są kobiety... Swoją drogą, czy te zahukane żony i matki naprawdę nie mają pracujących koleżanek? Nie widzą, że nie trzeba spędzać dnia na zmywaniu garów, żeby mieć fajny związek i zadbane dzieci?

gość19-10-16, 01:43, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):
Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy...miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D

Znam podobna niunię. Urodziła dwójkę dzieci, jedno po drugim. Mąż zasugerował, żeby poszła do pracy. Po trzech tygodniach "szukania" była w trzeciej ciąży. To chyba taki stan umysłu.

gość19-10-16, 01:41, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:52 napisał(a):
Pomoc domowa kosztuje...jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać...W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDD

Jakoś się muszą dowartościować... Jeśli nigdy nic nie potrafiły i nigdy nie chciały niczego się nauczyć, to zostaje to minimum...

gość19-10-16, 01:38, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):
Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.

Więc skąd ten ból, że nazywają was utrzymankami? Sprzątacie dom, wychowujecie dzieci, a mąż was UTRZYMUJE. Nie da rady z tym dyskutować. Skąd więc to święte oburzenie, że ktokolwiek mówi o was utrzymanki? Pisałam wcześniej - zwierzęta utrzymują w czystości swoje siedliska i opiekują się młodymi. Jeśli dla Ciebie to całe życie, to współczuję. Brak ambicji czy umiejętności?

gość18-10-16, 23:52, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):
Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.

Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz... mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?

Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy...miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D

Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.

Pomoc domowa kosztuje...jakby kobieta miała wykształcenie i pracę, to już na pomoc domową byłoby stać. Ale wiadomo, po co mieć ambicje i chęć rozwoju, skoro można codziennie obiadki gotować i ze ścierką latać...W końcu nikt tak dobrze kurzów nie zmyje jak żona, to po prostu czuć w powietrzu :DDD

gość18-10-16, 23:48, cytuj Oceń ten komentarz: oceń na plus0 oceń na minus0 

gość, 18-10-16, 23:40 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:30 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:15 napisał(a):
gość, 18-10-16, 23:11 napisał(a):
Praca w domu to tez praca. Nic sie samo nie sprzatnie nie upierze I nie ugotuje. Najgorsze ze sa kobiety ktore nie potrafia tego zrozumiec ani uszanowac.

Laluniu, ale zrozum, że jak nie upierzesz, to będziesz... mieć nieuprane. Jak nie ugotujesz, będziesz głodna ty i twoje dzieci. To, że to robisz czyli cię osobą dorosłą, bo normalny człowiek te czynności wykonuje. Nie czyni cię to jednak osobą niezależną, niezastąpioną, ani samodzielną. A jeśli przyznajesz, że zatrudnienie kogoś do tych prac kosztuje, to znaczy, że jesteś świadoma, że nie jesteś w stanie za nią komuś zapłacić, bo nie zarabiasz. A to oznacza, że jesteś niewolnica wlasnego wyboru. Kumasz już?

Anegdotka na wieczór: mój kolega zasugerował swojej niepracującej z wyboru żonie, że najwyższy czas pójść do pracy...miesiąc później już w ciąży była, a ponoć tabsy brała xdddd Pasożyty to jednak mają swoje sposoby, żeby rączek zbytnio robotą nie skalać :D

Laluniu, kazdy glupi wie ze pomoc domowa kosztuje. Bycie zona na utrzymaniu Meza jest zjawiskiem normalnym. Kodeks rodzinny mowi o tym ze oboje malzonkowie maja wniesc rowny wklad wtworzenie rodziny. Wiec jesli maz pracuje a zona wychowywuje dzieci lub odwrotnie to oboje wywiazuja sie ze swych oboiazkow. Takie rzeczy nalezy omawiac przed slubem I lezy to tylko I wylacznie w kwestii zainteresowanych. A juz nazywanie ciezarnej pasozytem to brak kultury.

Pasożyt, nie dlatego, że ciężarna, ale dlatego, że nie pracuje, kłamie i się miga. Poza tym nie chrzań farmazonów rodem z kościelnych nauk przedmałżeńskich. Dla kur domowych mam tylko jedną prośbę: chociaż wychowajcie swoich synków na samodzielnych facetów. Nie każdemu trafia się taki pasożyt jak mamusia, więc bądźcie tak miłe i zróbcie tę przyjemność przyszłym synowym.

strony
1 2 3 4 5 6 7
 

następna strona »



Reklama

Reklama

Kozaczek poleca

Reklama

Mobilny Kozaczek

Kozaczek na iPhone'a Kozaczek na Androida