Amy Winehouse lubi się ciąć

przejdź do komentarzy

Uważajcie! Rośnie nam kolejna "celebrity".

amy winehouse amy winehouse/© Photorazzi
Amy Winehouse wyznała niedawno, że jako mała dziewczynka, a później nastolatka, bardzo lubiła robić sobie krzywdę. Mam na myśli różnego rodzaju kombinacje z nożami i żyletkami.

Stwierdzenie byłoby mało sensacyjne gdyby nie fakt, że Winehouse wcale z tego nie wyrosła. Regularnie pojawia się z różnego rodzaju szramami na przedramionach. Możecie je zresztą zobaczyć na zdjęciu poniżej (pochodzi z imprezy urodzinowej Pereza Hiltona).

- To zabawna rzecz, trochę taka niezdrowa ciekawość. Mówię o czasach, kiedy miałam 9 lat. Co wtedy czujesz? "Oh, to k**wa boli." To chyba najgorsza rzecz, jaką zrobiłam - powiedziała o swoich zapędach w wywiadzie dla magazynu Q.


Przyznała też, że wciąż cierpi na powroty depresji, co kończy się zazwyczaj "biciem samej siebie".

- Nie takie walenie się w twarz, tylko z "liścia" - mówi Amy. - Wypiłam butelkę szampana, kiedy miałam ostatnio napad. Nie podobałam się sobie. A kiedy jestem pijana, mam autodestrukcyjne skłonności.

... które później owocują chociażby tatuażami. Piosenkarka twierdzi, że ból przy ich robieniu był "ulgą".

- To rodzaj cierpienia za rzeczy, które wiele dla ciebie znaczą. Właściwie to lubię ból. Według mnie przynosi ulgę.



Ok, może i lubi się ciąć. Ja lubię jej piosenki. Teks bezbłędny. :) At least your breasts cost more than hers...

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!