Doda walczy o 20 tysięcy za nazwanie jej blacharą (VIDEO)

przejdź do komentarzy

Z Mieszkiem z Grupy Operacyjnej spotkała się w sądzie.

doda doda/© KAPiF
Wczoraj przed zielonogórskim sądem odbyła się rozprawa o naruszenie dóbr osobistych Dody przez członków Grupy Operacyjnej. Na sali pojawiła się zarówno Rabczewska, która poczuła się urażona słowami jednej z piosenek Grupy nazywającymi ją "blacharą", "burakiem" i mówiącymi, że "rży jak koń" oraz że ma "śladowe ilości mózgu", jak i sam Mieszko. Za naruszenie jej dóbr osobistych Doda domaga się 20 tysięcy złotych.

Po złożeniu zeznań na stronach obojga wykonawców pojawiły się dwie, kompletnie różne interpretacje wczorajszych wydarzeń.


I tak Grupa Operacyjna pisze o "zawstydzonej Dodzie" (zawstydzonej zeznaniami Mieszka), która w pewnym momencie rozprawy przybrała kolor purpurowy.

Kręciła się nerwowo na krześle i wznosiła oczy ku górze. Jeszcze nikt z zebranych na sali nie widział jej w takim stanie - czytamy na stronie Grupy. I dalej: Rapczewska [cytat dosłowny] wydawała się wręcz niedowierzać nieprzychylnej sobie opinii biegłego na temat co to wg. Jest „blachara”. Gdy przyszedł czas na jej wypowiedź dało się także zauważyć drżenie rąk i głosu. Chyba jeszcze nikt wcześniej nie rozmawiał z Dodą w tak rzeczowy sposób.

Mieszko dopiekł też Dodzie w inny sposób:

Doda w dniu dzisiejszym niczym nie przypominała wampa z pierwszych stron gazet.. bardziej zagubiona nastolatkę. Olbrzymie okulary i szczelnie spięte włosy faktycznie wywoływały litość.

Na koniec Dodę porównano do Gołoty schodzącego z ringu po pojedynku z Adamkiem.

Co na to Rabczewska?

Fakt, iż pod-zielonogórski zespół zaprosił na salę rozpraw kilku znajomych dziennikarzy, którzy "po przyjacielsku" zupełnie na odwrót zrelacjonowali przebieg
sprawy, jest dla mnie zrozumiały (patriotyzm lokalny zabija jak widać obiektywizm). Natomiast zupełnie nie łapię wymyślonych sytuacji, które nie miały miejsca... haha...
nie przypominam sobie żadnego nokautu od strony trzęsącego się Mieszka, czy też jego zespołu, który został prawie usunięty przez sąd z sali, czy też mecenasa, który zadając mi pytania mówił przeuroczo "proszę panią"... kurcze... do tej pory nie wiem o co mnie prosił mam nadzieję, że o rękę.

Z szacunku do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze nie będę dalej komentowała tych "zadziwiająco kłamliwych rewelacji". Wyrok w sprawie o ochronę dóbr osobistych będzie miał miejsce 10 listopada br. Poczekajmy zatem do wyroku
- napisała na swojej oficjalnej stronie.


Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!