Katy Perry na okładce Vanity Fair (FOTO)

przejdź do komentarzy

Opowiada, dlaczego nie sprzedała prasie zdjęć ze swojego ślubu.

katy perry katy perry/© PR Photos
Dita Von Teese? Nie, to Katy Perry.

Jeśli ktoś jednak pomyli obie panie, nie będziemy się dziwić.

Piosenkarka zdobiąc najnowszy, czerwcowy numer magazynu Vanity Fair wygląda jak gwiazda burleski.

Glamour w stylu aktorek z lat 40. i 50. znowu w cenie.

Piosenkarka opowiada o dzieciństwie (albo jego braku), mężu i różnicach, jakie dzielą ją i jej rodziców.

O dzieciństwie:

Nie miałam go. (...) Ośrodki Planned Parenthood [planowania rodzicielstwa, gdzie można zasięgnąć informacji m.in. na temat antykoncepcji - przyp. red.] były postrzegane jak klinika aborcyjna.

O rodzicach:

Myślę, że gdy dzieci dorastają, ich rodzice dorastają z nimi. Moi dorośli ze mną. Współistniejemy. Nie usiłujemy się już więcej wzajemne zmieniać, nie sądzę, by usiłowali mnie zmienić. Nauczyliśmy się mieć różne zdanie. Cieszy ich mój sukces.

O religii i mężu:

Jestem z bardzo nietolerancyjnej rodziny, ale sama jestem bardzo tolerancyjna. Russella interesuje hinduizm, chociaż ja sama nie jestem tak w to wciągnięta. On medytuje rano i wieczorem. Po prostu pozwalam mu być sobą, a on pozwala mi być mną.

O ślubnych zdjęciach:

Prasa nie jest przyjacielem, jeśli chodzi o małżeństwo. Dlatego nie sprzedaliśmy zdjęć z naszego ślubu, a oferowali nam za nie miliony, miliony dolarów.



Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!