Kinga Rusin nie chce być męczennicą

przejdź do komentarzy

Rozwód też może być początkiem.

kinga rusin kinga rusin/ © KAPiF
- Nie chcę obrazu Kingi Rusin - polskiej męczennicy - mówi prezenterka w rozmowie z tygodnikiem Polityka.

W wywiadzie Rusin twierdzi, że to media wykreowały ją na ofiarę, podczas gdy dla niej rozwód był przepustką do nowego życia.

- To znamienne, że moja kariera rozkwitła po rozwodzie - zauważa. - W sumie to smutne, bo wniosek jest taki, że małżeństwo nie daje części kobiet bodźca do rozwoju.

Dla kobiet stała się ponoć wzorem - podała przykład kobiet, które piszą do niej listy z prośbą o radę.

- To są listy nie do mnie, ale do psychologów, adwokatów - broni się Rusin. - Wysyłam swoje zdjęcie z autografem, dopiskiem, że trzymam kciuki.

Sława to oczywiście i te brudne sprawy. I niekoniecznie prawdziwe do końca.

- Opublikowano zdjęcie grobu mojego ojca tuż po wylaniu betonowych fundamentów. Na drugi dzień miał stanąć pomnik. Ktoś sprzedał zdjęcie betonu z dopiskiem: Tak jest pochowany ojciec Rusin.

Skąd te ataki? Prezenterka ma na ten temat własną teorię:

- Kiedy stajesz się obiektem masowej wyobraźni, ludzie piszą o tobie, co chcą. Więc teraz ja chcę mówić o sobie swoimi słowami.

Dlatego na jej oficjalnej stronie internetowej pojawiły się prywatne zdjęcia z dzieciństwa po te bardziej aktualne.

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!