Kret o Tadli: Ne widzę u niej żadnych wad

przejdź do komentarzy

A co będzie, gdy jakąś zauważy? Ideały łatwo kochać.

jarosław kret jarosław kret/© KAPiF

"Beata jest dla mnie kwintesencją piękna, mądrości, kobiecości, dobra. Po raz pierwszy spotkałem kobietę, w której nie zauważam wad."

***


Jarosław Kret w końcu zebrał się na odwagę i na łamach magazynu Viva opowiada o swojej miłości do Beaty Tadli. Bo wcześniej jego zdaniem uczucia nie było, zostało za to dziecko, któremu trzeba było stworzyć rodzinę, lub chociaż jej pozory.

- Utrzymywaliśmy fikcję, że jesteśmy rodziną, dla dobra Franka. Ale to był związek bez miłości. Ja jej nie odczuwałem. Układ partnerski, który polegał głównie na tym, żeby wychowywać wspólnie dziecko. Byłem tatą, który ma swój dom i wychowywaliśmy syna w domu mamy. To był związek, który miał stworzyć dziecku wrażenie tego, że ma oboje rodziców przy sobie - wyznał w wywiadzie dla Vivy.

Teraz Kret twierdzi, że związek z Tadlą jest inny.

- Jestem zdecydowany spędzić życie z Beatą. I podpiszę z chęcią papierek, nie po to, żeby jej coś udowadniać i stwarzać pozory bezpieczeństwa. Tylko po to, żeby można było usankcjonować nasz związek, bo planujemy by trwał do końca. Beata jest dla mnie kwintesencją piękna, mądrości, kobiecości, dobra. Po raz pierwszy spotkałem kobietę, w której nie zauważam wad - powiedział.

Życzymy, by w takim razie tych wad nie znalazł już później, bo może być ciężko.
 
 


Kret o Tadli: Po raz pierwszy w kobiecie nie widzę żadnych w

Kret o Tadli: Po raz pierwszy w kobiecie nie widzę żadnych w

Kret o Tadli: Po raz pierwszy w kobiecie nie widzę żadnych w

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!