Paris Hilton wyrzuciła rzecznika

przejdź do komentarzy

Bo przecież ona nie zrobiła nic złego.

paris hilton paris hilton/© Solarpix / Photorazzi
Kiedy Paris Hilton idzie siedzieć, ktoś musi za to beknąć. Nie, nie ona - w końcu ma już za swoje. Oczywiście, TO NIE JEJ WINA, to wina rzecznika, prawnika i wszystkich innych dookoła.

Jej rzecznik, Elliot Mintz, musiał zatem pożegnać się z ciepłą, intratną posadką.

Paris już w sądzie usiłowała oczyścić się kosztem Mintza. Sędzia odparł krótko i dosadnie: "Tu chodzi o winę Paris, nie rzecznika. Wiedziała, że nie wolno jej prowadzić."

Nie, okazuje się że nie wiedziała!

Hiltonówna była bowiem święcie przekonana, że dokument, jaki przyszło jej podpisać, to "jakaś pomyłka".

- Podpisuję, co mi każą. Mój rzecznik poinformował mnie, że prawo jazdy było zawieszone tylko na 30 dni i że mogę prowadzić, jeżeli moja praca tego wymaga - poskarżyła się dziedziczka.

Gwiazdce do głowy nie przyszło, że ktoś śmie zawiesić jej prawo jazdy na stałe. Prawda, jakie to życie brutalne bywa?

- Kara jest zbyt surowa i niesprawiedliwa. Nie zasługuję na więzienie - powiedziała po zapadnięciu wyroku.

[Na zdjęciu Paris Hilton, The 2007 Coachella Festival, 29 kwietnia 2007 r.]

Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!