Podchmielona Felicjańska opowiada o anoreksji

przejdź do komentarzy

... i operacjach plastycznych - nie zrobiłaby sobie biustu Dody.

ilona felicjańska ilona felicjańska/ © KAPiF

Zwierzenia po kilku głębszych kojarzą się ze spelunką, z której wszyscy już wyszli, a zostali najbardziej oporni.

Jak widać mają one miejsce i na polskich bankietach, na których gośćmi są gwiazdy.

Dziennikarz spytał Ilony Felicjańskiej, jaka była najgorsza plotka na jej temat, jaką przeczytała.

- Że mam anoreksję - odparła, wymownie chwytając się za "boczki". - Przeczytałam, że mam anoreksję. Ja się śmiałam z tego, to nie było dla mnie ważne, ale to moja mama zadzwoniła i to naprawdę, z płaczem, powiedziała, że się o mnie martwi... Zrozumiałam, że te głupie pisania...

I tu Ilona patrzy lekko niepewnym wzrokiem na dziennikarza.

Zapytana z kolei o operacje plastyczne mówi:

- Ja mam to szczęście, że mam twarz, jaką mam, ale gdybym miała odstające uszy, zrobiłabym sobie operację. Gdybym miała za duży nos, myślę że zrobiłabym sobie operację.

- A biustu? - pyta dziennikarz.

- Też. Gdybym nie miała zupełnie nic i przeszkadzałoby mi to w byciu kobietą... Tak! Bo zrobić sobie operację biustu to nie znaczy zrobić sobie natychmiast biust Dody.



Polecane wideo


Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!