Policja już wie, co stało się z Ewą Tylman

przejdź do komentarzy

Smutne wieści.

ewa tylman ewa tylman/Facebook
Jej historią żyje cała Polska.

Miała 26 lat, mieszkała w Poznaniu i pracowała na kierowniczym stanowisku w jednej z drogerii. Tego wieczoru bawiła się na imprezie integracyjnej. Była wizyta w kręgielni, pijalni piwa, w klubie. O 3 nad ranem Ewa Tylman postanowiła wrócić do domu. Towarzyszył jej kolega - kamery monitoringu zarejestrowały zataczającą się parę. Nagle przepadła bez wieści.

Przy Moście św. Rocha znaleziono rzeczy osobiste Ewy, przesłuchano kolegę, który z powodu upojenia nic nie pamiętał, analizowano nagrania, rozmowy. Były nawet smsy od rzekomego porywacza.

Teraz policja podaje smutne wieści. Na tvn24.pl czytamy, że Ewa nie żyje. Zginęła w okolicach mostu:

- My teraz koncentrujemy się na poszukiwaniach ciała w Warcie- mówi Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Policja nie wyjaśnia, jak doszło do tragedii, ale:

- Między Ewą Tylman a jej kolegą doszło do incydentu - ujawnił rzecznik.


Na TVN24 czytamy:

Jak jednak się dowiedział portal tvn24.pl, mężczyzna usłyszał już zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci. Brzmienie tego zarzutu może się jeszcze zmienić.


Czekamy na więcej informacji.

 


Policja już wie, co stało się z Ewą Tylman

Policja już wie, co stało się z Ewą Tylman

Polecane wideo

Skomentuj Staraj się pisać bez błędów

dodasz komentarz jako gość - jeżeli chcesz zarejestrować nicka - załóż konto z avatarami!

Jeszcze nikt tego nie skomentował. Bądź pierwsza!