Plotka dodana przez użytkownika blueangel

(redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść newsów dodawanych przez użytkowników portalu)

Polska Ibiza&

piątek 29-06-07, czytany: 9199 razy       robert leszczyński   trance   hause   clubbing  

& polskie media

Robert LeszczyńskiRobert Leszczyński / PosterMix
Ostatnio trafiłam na ciekawy artykuł Roberta Leszczyńskiego, który mnie zaciekawił oraz w 100% popieram autora ponizszego tekstu:
Treść artykułu:

W sobotnią noc w polskich klubach bawi się ponad pół miliona osób, na koncertach rockowych - zaledwie setki

Wakacje 2007 rozpoczynają wojnę: tradycyjny koncert rockowy kontra całonocna impreza taneczna. Wynik jest przesądzony - wygrają imprezy didżejskie. Bo przychodzi na nie tysiąc razy więcej osób niż na koncerty rockowe. I to mimo że media mówią o nich tysiąc raz mniej niż o rocku.

Rzeczpospolita tańcząca
W Polsce rock praktycznie nie istnieje. I to mimo że tego lata koncertują u nas najwięksi - od Rolling Stones przez Red Hot Chili Peppers po Linkin Park. Wszystko to są jednak remanenty z przeszłości. Imprezy dla 40-latków. A nastolatki nie chcą już zgłębiać przesłań społecznych przy akompaniamencie ostrych gitar. Wolą zabawę przy muzyce, która wprawia w relaksujący trans. Ich liczba z każdym rokiem się podwaja.
A co z rockiem? W 2006 r., nie licząc darmowego Przystanku Woodstock, nie było ani jednego większego festiwalu rockowego. Do klubów na koncerty rockowe - np. na Wilki czy Myslovitz - przychodzi tygodniowo w całej Polsce ledwie kilka tysięcy fanów. Tymczasem na imprezy didżejskie - tysiąc razy więcej. Frekwencja dopisuje szczególnie na festiwalach typu plażowego: od kołobrzeskiego Sunrise (2 x 20 tys. uczestników) przez Creamfields pod Wrocławiem (15 tys.) po Beach Party w Gdyni (25 tys.). Łącznie bawi się tam kilkaset tysięcy osób. Jesienią przenoszą się do klubów. - W bazie danych naszej firmy mamy ponad 500 klubów o średniej pojemności 1000 osób - mówi Dawid Szczepaniak z wortalu muzyki klubowej ftb.pl. - Nie o wszystkich klubach wiemy: zwłaszcza tych mniejszych, prowincjonalnych, znajdujących się na wschodzie kraju. Te pół miliona uczestników zabawy to zatem bardzo ostrożny szacunek.
W największych klubach - jak Protektor - mieści się ok. 7 tys. osób. Sieć Protektor to zresztą osiem klubów, czyli w sumie miejsce dla 25-30 tys. osób. A „kilkutysięczników" jest w Polsce kilkadziesiąt. Większość to jednak kluby na kilkaset do tysiąca osób. Niemal wszystkie otwarte są również
w piątek, a niektóre - przez cały tydzień, co daje, lekko licząc, ponad milion „wejść" tygodniowo. Latem ta liczba jeszcze wzrasta, bo kluby przenoszą się „pod chmurkę”. Tu półnadzy młodzi ludzie tańczą po pas w wodzie do ósmej rano bez względu na dzień (noc?) tygodnia. Zupełnie jak na Ibizie.

Miliony nieobecnych
Muzyki didżejskiej nie ma w mediach, bo podobno nie nadaje się do grania w radiu i pokazywania w telewizji. Dziennikarskie wymówki brzmią jak kataryna: ta muzyka nie lansuje gwiazd, jest mechaniczna, mało melodyjna. Także jest anonimowa, bo nawet wytrawna publiczność nie zawsze wie, kto nagrał dany utwór. Pomiędzy nią a artystą jest jeszcze didżej - postać dla ludzi spoza kultury klubowej kompletnie niezrozumiała. Podobnie jak niezrozumiała była postać Piotra Skrzyneckiego dla widza, który nie „chwytał" poetyki występów w Piwnicy pod Baranami.
Imprezy didżejskie najskuteczniej sekują dziennikarze. To skutek bariery pokoleniowej. Dziennikarze w dużych, ogólnopolskich mediach to ludzie 30-, 40-letni, wychowani na Maanamie, Kulcie i Wilkach. Trudno więc, żeby z dnia na dzień stali się fanami techno-transu. Oni go nie słuchają, więc nie rozumieją. Nie rozumieją, więc nie piszą o nim. Nie piszą, bo się boją, że napiszą bzdury. A że coś napisać muszą, więc próbują się wykpić tanim szyderstwem. Jest to zresztą postawa stara jak rock and roll. W połowie lat 60. fenomen bitelsów „opędzano" szyderstwami z ich „peruczek”. Fani Claptona, wytrawni rockowi krytycy z lat 70., nie zaakceptowali punk rocka, „bo punki przecież nie umieją grać”. Kiedy w latach 80. pojawiły się zespoły „elektroniczne”, fani gitarowych solówek orzekli, że to jakieś „disco dla robotów”. Przykłady można by mnożyć. Wynika z nich ten sam wniosek: publiczność zawsze była o jeden krok przed krytykami.
Z muzyką didżejską jest jeszcze gorzej niż z nowymi gatunkami rocka. Historię tego ostatniego można przedstawić jako ciąg przyczynowo-skutkowy od Elvisa do Arctic Monkeys, a muzyka didżejska pochodzi z zupełnie innego pnia. Wywodzi się z „użytkowej", komercyjnej muzyki tanecznej. Wyszydzanej przez krytykę muzyczną od zawsze. I to się nie zmieni, dopóki nie wymrze (w sensie zawodowym) obecne pokolenie dziennikarzy muzycznych.
Nieoczekiwanie muzyka didżejska
w dużej mierze opanowała już radio. Dominuje np. w prezentowanym we „Wprost" od kilku tygodni rankingu piosenek najczęściej granych w 70 największych polskich stacjach. Komercyjne stacje szybko i niezawodnie reagują na gusty publiczności - inaczej natychmiast straciłyby słuchaczy i zbankrutowały. Podobnie jest z takimi telewizjami jak Viva czy MTV, które od dawna są hiphopowo-klubowe. Kolejnym zwiastunem nadchodzącego przełomu jest reakcja agencji reklamowych. Muzyka rockowa ma swoje rynkowe ograniczenia, bo jest otwarcie antykonsumpcyjna. Tymczasem muzyka klubowa nie ma nic przeciwko konsumpcji. Dlatego coraz częściej używają jej koncerny, by reklamować ubrania, kosmetyki, młodzieżowe jedzenie i napoje. Zwłaszcza jednak używki.
Muzyka klubowa ma jeszcze jednego potężnego sojusznika - nowoczesną technologię. Żeby zorganizować koncert wielkiej gwiazdy rocka, potrzeba wielu milionów dolarów, wiele ton sprzętu i legionu ludzi z obsługi. Tymczasem największa gwiazda didżejska przyjeżdża na występ sama, z małą torbą płyt. Bo gramofony, miksery i odtwarzacze CD na całym świecie są takie same, więc po co je wozić? Dlatego znany didżej kosztuje nie kilka milionów, ale kilka tysięcy euro. Reszta idzie na organizację, ochronę i technikę - światła, telebimy czy wizualizacje, które są u nas takie same jak w zachodniej Europie.
Bilety, wcale nie tanie, na największe gwiazdy i najważniejsze imprezy sprzedawane są przez Internet. Przebojem imprezowym tego roku będzie najlepszy didżej na świecie Paul van Dyk. Czy ktoś w ogóle o nim słyszał? Tymczasem wystąpi 4 sierpnia na stadionie Lecha Poznań dla ok. 30 tys. fanów. Kolejne pule biletów sprzedawane są w sieci w ciągu kilku minut, będzie więc na pewno komplet. W dodatku tego typu imprezy wyrobiły już sobie własną publiczność, która potrafi się bawić i która czuje się współodpowiedzialna za dobrą zabawę innych. Kiedy media zorientują się w skali tego zjawiska? To już ich problem. Bo bywalcom klubów wcale na tym nie zależy.

Co sądzicie o tym tekście? Myslicie tak jak Leszczyński czy jesteście odwrotnego zdania? Prawda jednak jest taka: polskie media nie widzą lub też nie chcą widzieć zjawiska clubbingu w Polsce. Media są opanowane przez redaktor przestarzałych, którzy piszą recenzje rockowych płyt których i tak nikt nie kupuje.Zapominają jednak o polskim clubbingu.

blueangel

Czytaj dalej: Pierwsza kozaczkowa miłość! - Pierwsza prawdziwa kozaczkowa plota :)

 
  Ostatnio dodane filmy/teledyski:zobacz wszystkie filmy »
DZIEŃ 3  KUPIŁAM S...
SZUSZ VLOGMAS
DZIEŃ 3 KUPIŁAM S...
DZIEŃ 2 BERLIN
SZUSZ VLOGMAS
DZIEŃ 2 BERLIN
SKY TOWER WIECZORE...
Julia Kobus
SKY TOWER WIECZORE...
Powrót do domu.. |...
Julia Kobus
Powrót do domu.. |...
  Czytaj inne moje newsy:  
więcej moich newsów »
  Czytaj pozostałe plotki dodane przez użytkowników:  
więcej newsów użytkowników »
zobacz również:

skomentuj: (dodasz komentarz jako )


Wasze komentarze (31): sortuj ↓  

gość10-07-07, 21:13   cytuj

Zadna z osob wypowiadająca sie nie ma zielonego pojecia o muzyce klubowej, sory ale taka jest prawda, wszyscy uzywacie terminu techno a przeciez to tylko jeden z wielu gatunkow nie liczac juz podgatunkow tego typu muzki i to malo populrny w Polsce nie bede Wam podawal tych wszystkich nazw bo i tak niewiele Wam beda mowily. Kazdy slucha i bawi sie tak jak lubi, podobnie piszecie o naszych imprezach z wilka pogarda choc na zadnej nie byliscie, nawet nie wiecie jaki panuje na nich klimat, jakie wrazenie robi oprawa muzyczna, swietlna i pirotechniczna, pozostawia to niezapomniane wspomniania. bylem na kilku Snsation, Creamfilds, Sunrise, TRX itp. i mnie to kreci. Wy macie swojego rocka swoje kaoncerty swoje kapele swoj styl sprzed 40 lat. Niech kazdy slucha tego i robi to co go kreci, i naprawde troche tolerancji dzialajacej w obie strony.

SilentHill01-07-07, 22:47   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

dla mnie to trochę przegięcie... bo kto interesuje się muzyką elektroniczną, zna więcej wykonawców tej muzyki i nie słyszał o np Arctic Monkeys i odwrotnie, kto słucha rocka, nie zna się na muzyce klubowej czy jakiejtam. Może festiwali rockowych nie ma zbyt dużo (na open'erze jest też sporo rockowych kapel) ale nie można powiedzieć że rock jest martwy. Rock promuje antykonsumpcjonizm i na tym też min polega jego magnetyzm.

gość30-06-07, 22:21   cytuj

Paul van Dyk. Czy ktoś w ogóle o nim słyszał? - przesadził, kto się orientuje w tej muzyce, to zna sie trochę na rzeczy

gość30-06-07, 20:47   cytuj

Super dlugi, nuuuuuuuudny artykul!!!!

blueAngel30-06-07, 20:04   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Podoba mi się, że bronicie swoich racji i swojej ulubionej muzyki. Nieważne czy to jest trance czy rock, ważne żeby muzyka była dla nas czymś wyjątkowym i uwalnia nasze emocje, smutki czy troski. Muzyka niech będzie dla każdego przyjemnym "narkotykiem" dzieki któremu życie staje się ciekawsze i bardziej barwne....

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Polska Ibiza&

natusi_a30-06-07, 18:07   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

blueAngel, dziękuję za ten artykuł. Naprawdę, wielkie dzięki.

natusi_a30-06-07, 18:05   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Smutna prawda. Niestety. "Era techno" tak można nazwać dzisiejsze czasy. W radiu techno, na kanałach muzycznych - techno. Techno jest wszędzie. Dla mnie to nie jest muzyka. Już wolę dźwięk kredy pocierającej o tablicę. Razem z moimi przyjaciółmi nazywamy techno "muzyką dla buraków". Nie ma tekstu - nie ma się nad czym zastanawiać. O przepraszam! Tekst jest! Jedno słowo powtarzające się przez cały utwór. Super. Ciekawe, co będzie, kiedy wszystkie wspaniałe zespoły zakończą karierę, płyty się zniszczą, nagrania w internecie zaginą... Ludzie będą chodzić ze słuchawkami na uszach i ruszając głową w takt "muzyki" techno. Co ja bym zrobiła bez rocka? Nie wiem. Rolling Stones, Red Hot Chili Peppers, Linkin Park - zespoły 40-latków... i moje! Niedawno na godzinie wychowawczej babka pytała nas, jakich zespołów słuchamy. 90% klasy z dzikm okrzykiem odparła:"techno". Żal mi ich. Nie potrafią docenić wartościowej muzyki. To przykre.

adulcias30-06-07, 16:48   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Bardzo fajny artykuł. ja się zgadzam absolutnie z Leszczyńskim.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Małaszyński w wersji blond

Rogue30-06-07, 12:19   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

No i tak trzymać, nigdy nie mam nic przeciwko osobom, które potrafią sensownie bronić swoich racji. Ja niestety miałam wątpliwą przyjemność spotkać wielu oszołomów, na, byc może kiepskich, imprezach, którzy chyba nie wiedzieli nawet po co tam są, a wystrojenie się jak choinka było ich jedynym atutem. Jesli siedzisz w tym głębiej i są osoby dla których to styl życia i jakaś wieksza wartość to OK, ja nie wchodzę, ale życzę powodzenia!
Co do ostatniego zdania, to nie łam sie, metalowcy na ten przykład zostali przez Giertycha wyrzuceni ze szkoły w spocie reklamowym.

gość30-06-07, 11:50   cytuj

Rogue--> ale ja w zaden sposób nie poszukuje definicji clubbingu bo dobrze wiem co to jest i siedze w tym od kliku dobrych lat ;] jesli chodzi o jego obserwacje to zalezy w jakim otoczeniu go obserwowałaś.. niestety wielu z was mysli zaraz o Manieczkach czy energy 2000 ktory z wielkim opoznieniem i tak ewoluowały ale sa bardzo daaaleko od tego co prezentuje Europa Zachodnia... na szczescie jesli chodzi o eventy organizowane w Polsce to z roku na rok jest tylko co raz lepiej. Mimo ze wiekszosc z nich nie jest przereklamowana to i tak znajdujemy na nich wielu przypadkowych imprezowiczow ktorzy nawet nie wiedza kto w danym momencie gra! zrobia z siebie posmiewisko.. biegaja prawie nago z gwizdkami w reku i w białych rekawiczkach;/ i tak pozniej odbierane jest cale spoleczenstwo prawdziwych klubowiczow!

gość30-06-07, 11:08   cytuj

ROGUE zgadzam się z Tobą w stu procentach.

Rogue29-06-07, 23:13   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Do Kasienkazst: Napisałam, że jestem stronnicza, a co za tym idzie nie siedzę w terminologii muzyki, której nie czuję. Jeśli poszukujesz definicji, to łatwo ją odnaleźć w odmętach internetu.Wyraziłam swoją opinię, sugerując się własnym doświadczeniem i obserwacjami. Jeśli ktoś uważa, że dziś clubbing ma coś wspólnego z tym, co prezentowal sobą pierwotnie to niech broni własnych racji.

gość29-06-07, 22:36   cytuj

gość29-06-07, 21:12 przeciez nie napisala, ze to jej artykul, nie udawaj madrego na sile :| zenada.
KwB

gość29-06-07, 22:35   cytuj

wydaje mi sie że p.Leszczyński niepotrzebnie sie produkował bo każdy słucha tego co chce, a nie tego co ktoś mu sugeruje.

kasienkazst29-06-07, 22:23   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

niestety nie widze opcji edytuj :P

Rogue -->muzyki typu techno, trance i clubbing słucha się

jaki to jest GATUNEK muzyki clubbing?

kasienkazst29-06-07, 22:19   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

no i po paru waszych komentarzach wszystko jest jasne... ja ostatnio szukałam tego artykulu i nie moglam znalezc wiec dzieki wielkie... powiem tylko tyle ze dla przecietnego czlowieka slowa clubbing kojarzy sie z zjawiskiem typu wixa...niestety..wszystko kreowane jest przez media i nie wiedze wielu z was na ten wlasnie temat...ja osobiscie wybieram sie na Stadium of Sound ( to ta impreza na ktorej ma PvD grac).. wielu z was zapewnie nie slyszalo o znanych klubach na ibizie.... marze zeby tam pojechac a jak narazie musze zadowolic sie eventami ktorych w Polsce jest coraz wiecej... clubbing to nie to samo co rock wykreowany przez komercje ktory wszyscy nalogowo sluchaja... my nie potrzebujemy reklamy tylko dobrej zabawy.. aaa i nawet taki utwor moze trwac i z 10 minut ale ma dobry wokal i to cos co wielu z was nie zauwaza i nigdy nie zauwazy....nie mam checi dalej filozofowac bo wasza opinie na ten temat mam gleboko gdzies! pozdrawiam prawdziwym klubowiczow! nie tych co sluchaja radio eska czy ogladaja teledyski kalwiasow i remiasow na mtv;/

darkwaterr29-06-07, 21:25   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

nawet nie chce mi sie tego czytac:/
:P

gość29-06-07, 21:25   cytuj

Osobiście to słucham rocka. Czasem zastanawiam się co przynosi muzyka taka jak techno... piosenki trwają 5, czasem 10 czy 15 minut, ale w tym czasie powtarzane są tylko 2 czy 3 słowa... Ale nie potępiam tych osób, każdy robi co chce, mamy wolny kraj. Tylko wkur... mnie teksty typu: rock to bleee itp... ludzie, wy jesteście w przedszkolu żeby się tak wypowiadać?? a żeby nie było wcale nie mam 40 lat, tylko 19...

gość29-06-07, 21:12   cytuj

nie można kopiować całych tekstów...są prawa autorskie...zapłaciłaś Leszczyńskiemu?

rhcp29-06-07, 20:44   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

w muzyce rock'owej musisz zrozumieć treść, sens.. muzyke.. a przy technie bujasz się, jak patałach i myślisz, że jesteś fajny- na topie..

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Nowy album Frusciante.

Kotek w Butkach29-06-07, 20:36   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

gość29-06-07, 19:55 pustak z ciebie...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Amy Winehouse NIE ŻYJE

gość29-06-07, 20:35   cytuj

blah. Ktoś to w ogóle czyta? xD

gość29-06-07, 20:23   cytuj

rock rządzi!!! :)
jak można słuchać czegoś co ma zero przesłania, zero melodii, zero muzyki, zero tekstu.... techno=dno :/

gość29-06-07, 20:21   cytuj

Paul Van Dyk ... ehh kazdy slucha tego co mu sie podoba jezeli jedni lubia sluchac muzyki ktora ich relaksuje nie zwracaja uwagi na walory artystyczne typu tekst badz kunszt gitarzystow.. to czemu nie :)

Rogue29-06-07, 20:01   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Być może będę stronnicza, ale uważam, że muzyki typu techno, trance i clubbing słucha się bardzo powierzchownie, ludzie odreagowują ją tańcem, podobnie jak disco i dance. ROCK i jemu pochodne gatunki odbierane są duszą; są pielęgnowane i kultywowane, rzadko fani rocka to t.zw. 'sezonowcy', którzy słuchają tego co akurat modne. Z muzyką rockową się rodzisz i z nią umierasz. ROCK NADAL ŻYJE!!!

strony
1 2
 

następna strona »

Reklama


Pokrewne plotki

Reklama

Reklama

Mobilny Kozaczek

Kozaczek na iPhone'a Kozaczek na Androida