Plotka dodana przez użytkownika hollywood

(redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść newsów dodawanych przez użytkowników portalu)

Ostatni wywiad z Marilyn Monroe!!!

niedziela 27-05-07, czytany: 10193 razy       marilyn monroe  

Ostatni wywiad największej gwiazdy ekranu WARTO PRZECZYTAĆ!

Marilyn MonroeMarilyn Monroe / Daily Mail
OSTATNI WYWIAD Z MARILYN MONROE JEŚLI MAŁO O NIEJ WIESZ PRZECZYTAJ BO WARTO!!!



Czasem nieumalowana zakładam szal i płaszcz, i poruszając się w charakterystyczny sposób wychodzę na zakupy albo po prostu przyglądam się ludziom. I wtedy zjawia się kilku bystrych nastolatków, którzy proszą mnie, bym zaczekała sekundę i zaczynają za mną podążać krok w krok. Nie przeszkadza mi to. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy muszą się przekonać, czy istniejesz naprawdę. Twarze nastolatków i dzieci promienieją. Mówią: 'Rety' i wiem, że już nie mogą doczekać się chwili, kiedy będą mogli opowiedzieć o spotkaniu ze mną kolegom. A starsi po prostu podchodzą i mówią – zaczekaj, pójdę zawołać żonę. Wiem, że coś zmieniam w ich życiu.

Kiedy rankiem wychodzę z domu przy 57 Ulicy śmieciarze wołają: 'Cześć Marilyn, jak się masz?' Traktuję to jak zaszczyt. Robotnicy, koło których przechodzę gwiżdżą. Najpierw gwiżdżą, ponieważ myślą: 'Rety, jaka fajna dziewczyna, blondynka, nawet zgrabna' i nagle słyszę: 'Boże, to Marilyn Monroe'. Miłym, jest uczucie, gdy ludzie cię rozpoznają i coś dla nich znaczysz.

Nie bardzo wiem, dlaczego, ale jakoś czuje, że ludzie wierzą, iż podchodzę do swej pracy poważnie- kiedy gram na ekranie lub kiedy widzę się z nimi twarzą w twarz i pozdrawiam ich.

Sława przede wszystkim budzi zazdrość. Czasem ludzie mówią: 'Co ona sobie myśli, za kogo ona właściwie się uważa, kim ona jest ta cała Marilyn Monroe!!!'. Wszyscy oni są przekonani, że moja sława daje im przywilej, by w każdej chwili do mnie podejść i powiedzieć, co im ślina na język przyniesie. Jednak to nie rani, to tak, jakby przytrafiało się twemu ubraniu. Kiedyś szukałam miejsca, w którym mogłabym zamieszkać i zatrzymałam się. Z domu wyszedł mężczyzna, miły i radosny. Powiedział, że zawoła żonę. Kiedy wyszła, kazała mi opuścić ich dom. Będąc sławnym jest się zawsze obecnym w ludzkiej podświadomości. Weźmy na przykład niektórych aktorów lub reżyserów. Zazwyczaj nie mówią mi nic, ale podają to prasie, ponieważ to jest coś. Widzisz, jeśli oni obrażają tylko mnie i nikt o tym nie słyszy, to nic takiego, ponieważ wszystko, co mam do powiedzenia to: 'Żegnajcie'. Jednak, tego rodzaju uwagi ukazują się w gazetach na nagłówkach na całym świecie. Nie pojmuję, dlaczego ludzie nie mogą być milsi wobec siebie. Nie chcę tego powiedzieć, ale obawiam się, że w tym zawodzie można spotkać się z zawiścią. Jedyną rzeczą, jaką mogę zrobić to pomyśleć, że to z nimi jest coś nie tak, nie ze mną. Weźmy na przykład sytuację, o której czytałeś, gdy pewien aktor powiedział kiedyś, ze całować mnie to jak całować Hitlera. Cóż, myślę, że to jego problem. Kiedy muszę występować w scenach miłosnych z aktorem, który tak mnie postrzega, wtedy przydaje się wyobraźnia. To znaczy, niby z nim jestem, ale tak naprawdę jestem z kimś innym. To ktoś inny, nie on. Jego tam w ogóle nie ma.

Spotykam Carla Sandburga, a on jest szczęśliwy z powodu tego spotkania. Chce wiedzieć o mnie wiele i nawzajem. Nigdy mnie nie zawiódł. Spotykam nawet robotników, którzy chcą wiedzieć, jak to jest. Próbuję im to wyjaśnić. Nie chcę ich zawieść. Szukają we mnie czegoś, czego brakuje w ich życiu. To chyba rozrywka, świat, w który można uciec, marzenia. Miło jest być obiektem czyichś marzeń, ale chciałabym być akceptowana dla samej siebie. Nie uważam siebie za towar, choć jestem pewna, iż wielu tak o mnie sądzi. Mam tu na myśli pewną wytwórnię, której nazwy nie podam. Jeśli brzmi to jak krytyka, to rzeczywiście nią jest. Wydaje mi się, że mam kilku wspaniałych znajomych i naraz podają oni prasie różne historie. To rozczarowuje. Z tymi osobami nie chce się utrzymywać częstego kontaktu.

Oczywiście, to zależy od ludzi, ale czasem jestem zapraszana w różne miejsca, jak muzyk, który gra na fortepianie po kolacji i wiem, że nie proszą mnie dla mnie samej. Jestem dla nich tylko dekoracją. W wieku 5 lat zamarzyłam o karierze aktorki. Uwielbiałam grać. Świat wokół mnie nie bardzo mi się podobał. Uwielbiałam bawić się w dom. Ja byłam taka i taka, a on taki i taki. To wykracza poza tą sytuację, można było udawać, nawet, jeśli inne dzieci nie miały tak bujnej wyobraźni. Kiedy dowiedziałam się, że na tym polega aktorstwo, powiedziałam sobie, że to chcę robić. Niektórzy z moich przybranych rodziców wysyłali mnie do kina, by mieć mnie z głowy. A ja przesiadywałam cały dzień i wieczór w pierwszym rzędzie. Duży ekran i małe dziecko – uwielbiałam to. Uwielbiałam patrzeć na ekran, na wszystko, co się rusza. Nieważne, że nie było popcornu.

Kiedy miałam 11 lat nagle świat stanął przede mną otworem. Nawet dziewczynki zaczęły na mnie zwracać uwagę mówiąc, że warto się ze mną zadawać. Do szkoły szłam 2 i pół mili tam i z powrotem, ale była to czysta przyjemność. Chłopcy trąbili, robotnicy machali do mnie a ja do nich. Świat stał się przyjazny. Chłopcy rozwożący gazety wpadali, by mnie zobaczyć, a ja wieszałam się na gałęzi ubrana jedynie w bawełnianą bluzę. W tamtych czasach nie miałam pojęcia, ile kosztowała. Nie bardzo to rozumiałam. Dawali nam za darmo gazety, a rodziny, u których mieszkałam nie miały nic przeciwko. Pewnie tak wisząc wyglądałam jak małpa. Byłam trochę nieśmiała. Gadałam, ale głównie słuchałam. Rodziny, u których mieszkałam czasem się o mnie niepokoiły, bo tak dziwnie i beztrosko się śmiałam, a ludzie pewnie myśleli, ze histerycznie. A dla mnie to była wolność, pytałam chłopaków, czy mogę się przejechać na ich rowerze, a oni zawsze się zgadzali. Śmiałam się na wietrze, jadąc w dół ulicy, a oni czekali, aż powrócę. Uwielbiałam wiatr, czułam jak mnie pieści. Jednak odkryłam coś jeszcze. Kiedy naraz świat się otworzył zauważyłam, iż wielu ludzi brało wiele rzeczy za pewnik. Nie tylko byli mili, ale nawet zbyt mili i oczekiwali wiele sami dając mało.

Kiedy byłam starsza chodziłam do Grauman's Chinese Theatre i próbowałam włożyć swoją stopę w odciski tam już zostawione. Mówiłam: 'O nie, moja stopa jest zbyt duża, nie pasuje'. Miałam dziwne uczucie, kiedy w końcu sama odcisnęłam stopy w mokrym cemencie, wiedziałam, co to dla mnie znaczy – że wszystko jest możliwe, prawie wszystko.

Dzięki kreatywności stałam się aktorką. Cieszę się, gdy gram, kiedy wiem, ze gram dobrze. Nie mogłam zostać gospodynią domową, miałam zbyt wiele marzeń. Szczyciłam się tym, że byłam sobą. A Los Angeles był moim domem, kiedy mówiono mi, bym wracała do domu, mówiłam, że tu jest mój dom.

Chwila, kiedy poczułam, iż jestem naprawdę sławna to ta, kiedy odwoziłam kogoś na lotnisko, a gdy wracałam zauważyłam kino i swoje nazwisko w blasku reflektorów. Zaparkowałam w oddali samochód. Powiedziałam: 'Boże, ktoś chyba się pomylił'. Tam było moje nazwisko, wiec powiedziałam sobie: 'Wiec tak to wygląda!', było to wszystko bardzo dla mnie dziwne, a jednak w wytwórni powiedziano mi: 'Pamiętaj, nie jesteś żadną gwiazdą!'.

Dzięki dziennikarzom pojęłam, iż jestem gwiazdą. Oni byli zawsze dla mnie przyjacielscy i mili, w przeciwieństwie do kobiet. Oni mawiali: " Jesteś jedyną gwiazdą", a ja dziwiłam się: " Gwiazdą???". Patrzyli wtedy na mnie jak na wariatkę. Na swój sposób uświadomili mi, iż jestem sławna.

Pamiętam, gdy dostałam rolę w filmie "Mężczyźni wolą blondynki". Jane Russell była brunetką, a ja blondynką, dostała 200 000 dolarów a ja 500 dolarów tygodniowo, ale wtedy było to dla mnie wiele. Jane była dla mnie wspaniała. Problem polegał na tym, iż nie miałam własnej garderoby. W końcu powiedziałam: "Słuchajcie, w końcu jestem blondynką, a mężczyźni wolą blondynki". A oni wciąż mi powtarzali: "Nie jesteś żadną gwiazdą!". Odpowiedziałam, że kimkolwiek bym była, jestem blondynką. To ludzie ze mnie zrobili gwiazdę, jeśli nią w ogóle jestem, ludzie, nie jakaś osoba, wytwórnia, tylko ludzie. Do studia przychodziła poczta od fanów, chodziłam na premiery, ludzie chcieli mnie widzieć. Nie wiedziałam, dlaczego. Kiedy biegli w moją stronę obracałam się przerażona mówiąc: "Rety", myśląc, że chodzi im o kogoś innego. Czasem wciąż mam takie uczucie, że oszukuję innych, może siebie.

Zawsze przywiązywałam dużą rolę nawet do najmniejszej sceny, choćby powiedzenia "cześć". Uważam, że ludzie powinni dostać to, za co płacą, to mój obowiązek, być dać im wszystko z siebie, jak najlepiej mogę. Czasem, gdy sceny są bardzo trudne, mówię sobie, że chciałabym być sprzątaczką. W drodze do wytwórni widzę, jak ktoś sprząta i mówię, że to chciałabym robić, to jest moją ambicją. Myślę, że wszyscy aktorzy przez to przechodzą. Nie tylko chcemy być dobrzy, my musimy być dobrzy.

Co do nerwowości, kiedy mówiłam mojemu nauczycielowi Lee Strasbergowi, że się denerwuję, mawiał: "Jeśli przestaniesz się denerwować, rzuć aktorstwo. Nerwowość świadczy o wrażliwości". Aktor musi się również zmagać z nieśmiałością, a to wyjątkowo trudne. W nas aktorach siedzi jakiś cenzor, który mówi nam, do jakiego stopnia możemy się posunąć. Wydaje mi się, że ludzie myślą, że wychodzimy na scenę i robimy swoje. A to naprawdę wysiłek. Naprawdę muszę się z tym zmagać. Aktorka nie jest maszyną, bez względu jak bardzo chcieliby nam to wmówić. Kreatywność rodzi się wraz z ludzkością, a będąc człowiekiem odczuwasz, cierpisz – bywasz chory, nerwowy itd.

"Talent rodzi się w spokoju", jak pisał Goethe. Jest w tym racja. Każdy odczuwa potrzebę samotności. Myślę, że ludzie nie wiedzą, że aktor także jej potrzebuje. Każdy ma jakieś sekrety, a kiedy grasz to jakbyś na chwilę je pokazała całemu światu.

Chętnie rozerwaliby mnie na strzępy i wzięli sobie po kawałku. Zawsze chcą mieć kawałek dla siebie. Chce pozostać taka, jaka jestem. Gdy jest się sławnym każda słabostka jest wyolbrzymiana. Szefowie wytwórni nie powinni zachowywać się jak matka, której dziecko wybiegło na ulice przed nadjeżdżający samochód. Co robią z takim dzieckiem? Zamiast je przytulić, zaczynają je bić. Uważają, że mają prawo wszystko ci mówić. Jak śmiesz być chory, przeziębić się. Oni mogą być chorzy i zostać w domu, ale aktor nie może mieć infekcji wirusowej. Widzisz, nikt się gorzej nie czuje, niż ten, kto jest chory. Życzyłabym sobie, aby oni musieli grać w komedii z temperaturą i infekcją wirusową. Nie jestem aktorką, która pojawia się w studiu z powodu dyscypliny. To nie ma nic wspólnego ze sztuką. Sama chciałabym być bardziej zdyscyplinowana w swej pracy. Jestem w wytwórni by grać, a nie podlegać dyscyplinie wytwórni. W końcu to nie jest szkoła wojskowa. To ma być forma sztuki, a nie fabryka.

Wrażliwość, która pomaga mi grać umożliwia mi również reagowanie w pewien określony sposób. Od aktora oczekuje się, że będzie wrażliwy. Isaac Stern troszczy się o swoje skrzypce. Co by się stało, gdyby ktoś na nie skoczył? Nie wiem, czy zauważyłeś, że w Hollywood, gdzie zarobiono miliony wręcz miliardy dolarów nie ma żadnego pomnika lub muzeum, bo odciski stóp i rąk przed Grauman's Chinese nie traktuję w ten sposób, choć swego czasu dla mnie było to czymś wyjątkowym. Nikt niczego po sobie nie zostawił, a ci, którzy dorobili się na tym fortuny uciekli z pieniędzmi. I nie mam tu na myśli pracowników. Wiele osób ma brzydkie sekrety, których nikomu nie ośmieliłyby się zdradzić. Moim problemem jest to, że się spóźniam. Pewne myślą – spóźnia się, bo jest arogancka, a ja wcale nie jestem arogancka. Wprost przeciwnie. Czuję, że nie uczestniczę w tej całej amerykańskiej gonitwie – trzeba iść tu, trzeba iść tam, bez żadnego powodu. Rzecz w tym, że, kiedy już jestem, jestem by grać, by dobrze zagrać, najlepiej jak potrafię.

Wielu przychodzi na czas i nic nie robi, siedzą i gadają o życiu towarzyskim. Gable powiedział o mnie: „ Kiedy ona jest, jest całą sobą. Jest by pracować".

Był to dla mnie zaszczyt, kiedy zaprosili mnie do Medison Square Garden. Nagle nastąpiła cisza, kiedy miałam zaśpiewać Happy Birthday. Gdybym wtedy nosiła halkę, pomyślałabym, że ta cisza jest spowodowana faktem, iż ta halka wystawała. I wtedy sobie pomyślałam, co będzie jak nie wydam z siebie żadnego dźwięku. Tego rodzaju cisza działa na mnie kojąco. To tak jakby, ktoś mnie objął. Potem pomyślałam, że zaśpiewam to, nawet, jeśli będzie to ostatnia rzecz, jaką zrobię w życiu. Pamiętam, ze zwróciłam się w stronę mikrofonu spojrzałam w górę i za siebie. Potem było coś w rodzaju przyjęcia. Byłam ze swoim ex- teściem, Isadorem Millerem. Uważam, iż popełniłam błąd, kiedy spotkałam Pana Prezydenta. Zamiast powiedzieć: "Miło mi Pana spotkać", powiedziałam: "To jest mój były teść, Isadore Miller". Był on imigrantem, więc pomyślałam, że dla niego będzie to jedna z największych rzeczy w życiu – ma około 75 lub 80 lat. Pomyślałam, że o tym zdarzeniu będzie mówił swoim wnukom. Powinnam była powiedzieć: "Miło mi Pana spotkać, Panie Prezydencie", ale to było po tym, jak już zaśpiewałam więc myślę, że nikt tego nie zauważył.

Sława jest swego rodzaju obciążeniem i chciałabym to tutaj podkreślić. Nie mam nic przeciwko byciu wspaniałą i sexy. A to, co się wiąże ze sławą, może być ciężarem. Tak jak ten mężczyzna, który miał mnie oprowadzić po domu a jego żona kazała mi się wynieść. Prawdziwa uroda i kobiecość są nieprzemijające i nie można ich sztucznie stworzyć. Jestem świadoma, że to, co teraz powiedziałam nie spodoba się wielu. Dziewczyna jest atrakcyjna tylko wtedy, gdy jest spontaniczna i naturalna. Dla wielu to zbyt wiele. Dzięki Bogu wszyscy rodzimy się jako istoty seksualne, szkoda tylko, że tak wiele osób marnuje ten naturalny dar. Sztuka, prawdziwa sztuka pochodzi właśnie z niego, podobnie jak wszystko inne.

Nigdy tak naprawdę nie rozumiałam pojęcia symbol seksu. W tym cały problem – symbol seksu staje się rzeczą, a ja po prostu nienawidzę być przedmiotem. Jeśli jednak mam być symbolem, wolę symbolizować sex niż parę innych rzeczy, które też mają swe symbole. Te wszystkie dziewczyny, które próbują mnie naśladować – sadzę, że to robota wytwórni filmowych, a może to ich własne pomysły.

Wszyscy moi pasierbowie wiedzą, co to brzemię sławy. Czasami czytają o mnie straszne rzeczy. Martwiłam się, by to ich nie zabolało. Mówiłam im, by tego przede mną nie ukrywali. Wołałam, by mnie zapytali otwarcie a ja odpowiedziałabym na ich pytania. Nie mieli się obawiać czegokolwiek, w końcu pochodzę z nizin społecznych. Chciałam więc, by wiedzieli też o życiu innym niż to, które wiodą. Mówiłam im kiedyś na przykład, iż pracowałam za 5 centów miesięcznie zmywając setkę naczyń, a one pytały: "Setkę naczyń?", a ja odpowiadałam, że nie tylko to, ale do tego dochodziło jeszcze skrobanie i czyszczenie. Myłam je, płukałam i odstawiałam do suszarki, ale jak mówiłam, dziękuję Bogu, ze nie musiałam ich wycierać. Dzieci są inne niż dorośli. Kiedy dorastasz stajesz się zgorzkniały, to znaczy może się tak stać, ale dzieci akceptują cię taką, jaką jesteś.

Sława dla mnie jest czymś chwilowym, szczęściem, które nie trwa długo, nawet dla sieroty, a wychowywana byłam jak sierota. Sławą nie da się żyć codziennie, to nie daje spełnienia, owszem podnosi na duchu, ale tylko chwilowo. Sława jest jak kawior. Kawior jest smaczny, ale jeśli jadasz go codziennie czujesz przesyt.

Nie byłam przyzwyczajona do bycia szczęśliwą, nie brałam tego za pewnik. Byłam wychowywana inaczej niż przeciętne amerykańskie dziecko. Przeciętne amerykańskie dziecko jest szczęśliwe, właśnie tak, szczęśliwe. Jednak dzięki sławie byłam w stanie poznać i poślubić dwóch z najwspanialszych mężczyzn, jakich w tamtym czasie spotkałam. Nie sądzę, że ludzie zwrócą się przeciwko mnie, przynajmniej nie z własnej woli. Lubię ludzi, ale boję się publiczności. Sądzę, że kiedy ludzie idą do kina, sami są w stanie dokonać osądu. My, ludzie, jesteśmy dziwnymi stworzeniami i wciąż rościmy sobie prawo, by to do nas należało prawo do oceny.

Kiedyś wydawało się, że będę skończona, że to będzie mój koniec. Kiedy Pan Miller był na procesie w związku ze zlekceważeniem Kongresu, pewna osoba z wytwórni na kierowniczym stanowisku powiedziała, że albo nakłonię go do ujawnienia nazwisk albo moja kariera legnie w gruzach. Odparłam, że jestem dumna ze stanowiska, jakie zajął mój maż i całkowicie go popieram. Sąd też go poparł. A oni powiedzieli, że będę skończona, że nikt o mnie już nie usłyszy.

Skończenie z tym wszystkim mogłoby przynieść jakąś ulgę. To wszystko przypomina bieg z wieloma przeszkodami, po którym wreszcie jesteś na mecie i oddychasz z ulgą – udało się. Jednakże nic nigdy się nie udaje i znowu trzeba zaczynać. Uważam jednak, że jest się na tyle dobrym, na ile ma się własnego potencjału. Żyję teraz moją pracą i paroma związkami z ludźmi, na których naprawdę można polegać. Sława przeminie. A wiec żegnaj sławo. Już cię miałam. Jeśli przemijasz to dlatego, że jesteś ulotna. W najlepszym wypadku jesteś czymś, czego doświadczam, ale nie jesteś treścią mego życia.
 

Bardzo ładny filmik :)
spodziewajcie się więcej o Marilyn :P

hollywood

Czytaj dalej: Marilyn Monroe i rozwiązanie tajemnicy śmierci - Czyżby prawda o jej śmierci została odkryta

 
  Ostatnio dodane fotki Marilyn Monroe:zobacz całą galerię »
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
Marilyn Monroe
  Czytaj inne moje newsy:  
więcej moich newsów »
  Czytaj pozostałe plotki dodane przez użytkowników:  
więcej newsów użytkowników »
zobacz również:

skomentuj: (dodasz komentarz jako )


Wasze komentarze (14): sortuj ↓  

gość30-11-08, 21:24   cytuj

Wiem, że bardzo po czasie, ale dzięki! Wielkie dzięki za te artykuły o Marylin!

Doris_Elviska01-06-07, 16:54   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Przyznam, ze pierwszy raz czytałam ten wywiad.... Świadczy on o tym, że ona naprawdę byla mądrą i uczuciową osobą. :))

superp28-05-07, 12:39   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

slicznie dzięki gość28-05-07, 12:35 :*

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Ogólna harmonia- to jej cel!

gość28-05-07, 12:35   cytuj

Piosenka w tle: AUGUSTANA "Boston"

monroe28-05-07, 12:17   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

czytalam ten wywiad...osobiscie dziekuje za to ze o niej piszesz

gość28-05-07, 09:10   cytuj

tylko zaczęłam czytać i od razu rzuca sie w oczy, ze brredzi neistety. Ona powaznie podchodziła do pracy??? kręcenei ostatnich kilku filmów z na to był koszmar, miała całą ekipe w dupie, spóxniała się, albo w ogóle nie przychodziła, nie umiała tekstu,była ciagle na bani itd
Czy to jest powazne podejście do pracy?

Cenię ją jako element naszej kultury, ale lepiej niech zosatnie posągiem, piekną maską-lepiej nie wnikac w szczegóły ;)

superp28-05-07, 07:45   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

świetny i szczery wywiad, i mam prośbe do Hoolywood'a podaj tytuł tej piosenki bo jest śliczna prosze :* z góry dzięki

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Ogólna harmonia- to jej cel!

Hexe27-05-07, 23:25   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Jutro przeczytam, dzis juz mi litery skacza przed oczyma:)

Hollywood27-05-07, 23:03   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

Nie wiem jutro wysłucha.. i napiszę ;)

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Britney Spears

gość27-05-07, 22:50   cytuj

to co z tym tytułem tej piosenki, która leci w tel ??

gość27-05-07, 22:35   cytuj

DZIEKI;* ludzie postrzegają ją na ogół w sposób powierzchowny, a ja wraz z nimi aż do dnia dzisiejszego - momentu przeczytania jej słów, sa niezwykle madre. Wypowiedz pozwoliła mi popatrzeć na zycie winnych aspektach

gość27-05-07, 21:21   cytuj

wiecie moze co to za piosenka która leci w tle?????

Hollywood27-05-07, 21:20   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

To autentyczne słowa Marilyn :D KOCHAM JĄ!!!^^

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Britney Spears

Emi27-05-07, 21:19   cytuj | zobacz moje komentarze i profil

hollywood rozpisałeś się jak widze ;D

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
czytaj mojego ostatniego newsa: Amy Winehouse nie żyje!

strony
1

Reklama


Pokrewne filmiki

Pokrewne plotki

Reklama

Kozaczek poleca

Reklama

Mobilny Kozaczek

Kozaczek na iPhone'a Kozaczek na Androida