Adriany Limy przepis na smukłą sylwetkę
Adriana Lima kieruje się dwiema regułami, jeśli chodzi o żywienie:
– W zasadzie to możesz jeść wszystko, ale musisz zachować proporcje. Jesz, co chcesz, ale w niewielkich ilościach. Dwa: woda – musisz pić jej dużo. Nie jem dużo, znam swoje granice. Jeśli jesz zdrowo, możesz pozwolić sobie na jakąś przekąskę od czasu do czasu. Zaufaj mi, nie pójdziesz po paczkę chipsów, jeśli wcześniej zjadłeś zdrowy posiłek – mówi.
Modelki w wywiadach zawsze opowiadają o swoich dietach…niestety bajki…


o rany, ale z was marudy…narzekacie, że nie macie sztabu specjalistów i czasu na ćwiczenia. a jak dziewczyna pisze, że biega 3 x dziennie, to się głupio czepiacie “a gdzie zainteresowania”? a tak nawiasem mówiąc – to chyba była pomyłka i chodziło o 3 x tygodniowo. kolejna sprawa – praca wielu osób to ślęczenie 8h dziennie przed komputerem, czytanie dokumentów itp. ja po takim maratonie nawet nie włączam w domu komputera, nawet czytanie mnie męczy. staram się maksymalnie odmóżdżyć, czyli własnie jakiś sport, zakupy albo gotowanie.
/>Ruch to zdrowie. Jak nie chcesz godziny poświęcać, poświęć pół, ale codziennie. Jak zobaczysz ile to radości i energii daje, to nie będziesz żałować.Boze co za pieprzenie małolat ktorych zycie kreci sie wkolo wygladu i szkoly .Praca to 8-9h dziennie + dojazd -jakies 1.5h, odbieranie /wywozenie dzieci do przedszkola to nawet wiecej czasu, do tego gotowanie,jakies zakupy , sprztanie z dzieckiem trzeba sie pobawic/porozmawiac, utulic do snu – dziecko potrzebuje rodzica, zajecia sie nim.Kiedy do cholery chodzic na te silownie, baseny ,cwiczenia i biegi?
gość, 21-01-14, 00:42 napisał(a):gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….Praca, zakupy, zajęcie się dziećmi i 3 godziny biegania codziennie. A gdzie czas na zainteresowania? Jeśli bieganie to Twoje hobby to okej, ale ja przy tylu zajęciach wolałbym poczytać książkę, rysować czy obejrzeć film. Trochę ruszać się trzeba, ale na częste ćwiczenia wiele jednak nie ma czasu, chyba, ze nie będą robić nic przyjemnego.Dlaczego aż trzy godziny biegania? Wystarczy ćwiczyć godzinę dziennie, plus rozciąganie przed i po, czyli z 75 minut?Rysowanie, czytanie, też nie musi zajmować całego wolnego czasu.Ruch to zdrowie. Jak nie chcesz godziny poświęcać, poświęć pół, ale codziennie. Jak zobaczysz ile to radości i energii daje, to nie będziesz żałować.
Adriana jest przepiękna, nigdy nie przestanie mnie zachwycać.
gość, 22-01-14, 01:05 napisał(a):gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….Trzeba było jeszcze napisać , że robisz doktorat i czytasz 5 ksiazek tygodniwo.Mam dziecko, pracuje i powiem jedno – łżesz jak pies, prawda jest taka , że jesteś przemądrzałą gimbusiarą nie mającą pojęcia ile czasu i wysiłku wymaga codzienność.Nie pisz swoich mądrosci bo nikt kto ma odrobinę rozumu w to nie uwierzy.
gość, 21-01-14, 11:39 napisał(a):Teoretycznie każda kobieta mogłaby uzyskać takie efekty jak Aniołki Victoria’s Secret, wystarczyłoby rzucić pracę, spędzać z prywatnym trenerem pół dnia na siłce czy sali gimnastycznej, do tego dietetyk, prywatny kucharz, przynajmniej raz na miesiąc weekend w SPA – et voil? każda z nas jest modelką. Niestety z praktyką już trudniej, bo nie wiele z nas stać na coś takiegonie zgadzam się. grunt to silna wola i zmiana przyzwyczajeń. żaden dietetyk czy trener nie ułoży tego za ciebie w głowie. mam w pracy koleżankę, która jest wegetarianką, a że mieszka z “mięsożernymi” rodzicami, to sama musi sobie posiłki kombinować. chodzi co drugi dzień na fitness i ma ciało jak marzenie. dietetyk i prywatny kucharz? w necie jest mnóstwo przepisów i info o zdrowym odżywianiu. a zdrowe dania są też często proste do przyrządzenia. na youtube pełno ćwiczeń. o dietetykach i prywatnych trenerach piszą tylko ŚMIERDZĄCE LENIE, zagryzając przy komputerze drożdżówkę z serem.
gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….ale na czytanie książek już nie masz czasu hehe
kto pisał tytuł artykułu? jakoś tak nie po polsku…
Teoretycznie każda kobieta mogłaby uzyskać takie efekty jak Aniołki Victoria’s Secret, wystarczyłoby rzucić pracę, spędzać z prywatnym trenerem pół dnia na siłce czy sali gimnastycznej, do tego dietetyk, prywatny kucharz, przynajmniej raz na miesiąc weekend w SPA – et voil? każda z nas jest modelką. Niestety z praktyką już trudniej, bo nie wiele z nas stać na coś takiego
gość, 20-01-14, 23:40 napisał(a):gość, 20-01-14, 22:44 napisał(a):pierdzielenie..skąd te proporcje 80/20?? bo ja czytałam, ze 60/40..Pewne rzeczy są niemierzalne. Nawet pojęcie “dobra dieta” jest bardzo płynne. Dla jednego to po prostu zero fastfoodów i domowe tradycyjne jedzenie , dla innego to kurczak przyrządzony na parze, a dla jeszcze innego to zero mięsa, albo nawet zero nabiału, bo są też teorie, że nabiał to samo zło. To samo z ćwiczeniami – chodzi o codzienny trening, czy cotygodniową przebieżkę po lesie? Jak te 80/20 czy 60/40 zostało policzone? Jakis Hamerykanin napisał kolejną “mądrą” książkę, a reszta powtarza..Poza tym, każdy organizm jest inny. Ja przez wiele lat jadłam prawie codziennie fastfoody, słodycze a miałam i mam świetną figurę. Ostatnio się ogarnęłam – ze względu na zdrowie (przyszłe zdrowie, bo narazie nic mi nie dolega).Pewne rzeczy sa “mierzalne” i niestety jesli patrzysz na balans dieta i cwiczenia, dieta jest wazniejsza. Procenty 80/20 czy 60/40 sa wyborem osobistym ze wzgl. na wiek, metabolizm, tendence itp. Ale prawda jest ze nie jestes w stanie jesc zle w 100% i myslec ze cwiczenia wszystko zalatwia. I to jest poparte badaniami tzw. hamerykanski science. I argumenty typu- ja jem co chce sa 1) subiektywne, czyli automatycznie nie-argument 2) wkurwiajace bo sorry ale wiekszosc ludzi tak nie ma wiec przestan sie chwalic, bo jestes odstepem od reguly a nie regula.zgadza się, że ważna jest dieta przy ćwiczeniach, ale jeśli ktoś operuje tu pojęciami 20% i 80% to chyba nie rozumie matematyki. procenty są w podstawówce. skoro 20 to ćwiczenia, a 80 to dieta, to co stanowi całość, czyli 100??? nie można do jednego “koszyka” wrzucić 2 rzeczy, które mierzy się zupełnie innymi miarami (o ile dietę i ćwiczenia można w ogóle jakoś zmierzyć)
gość, 21-01-14, 06:27 napisał(a):gość, 20-01-14, 23:21 napisał(a):gość, 20-01-14, 22:32 napisał(a):gość, 20-01-14, 20:17 napisał(a):mytli sie, ja zjadłam mega zdrowa sałatke na kolację a potem z łakomstwa 3 faworki i kawał ciastaCzyli twoja salatka byla za mala i nie wystarczajaco zbalansowana jesli nadal bylas glodna na tyle by zmiescic faworki i ciasto…co jedynie ze nie jadlas ze wzgl. na glod tylko na emocje, a to juz jest totalnie inny temat…też tak mam z tym mega-zdrowym żarciem..po jakimś czasie człowiek tęskni za czymś “normalnym”..dlatego ja nie narzucam sobie żadnych ograniczeń typu zero śmietany, zero masła. jem wszystko, po prostu nie obżeram się. dla mnie to najlepsza dieta.chyba ci sie pomyliło zdrowe jedzenie z ograniczaniem tłuszczu. tłuszcz jest dobry dla nas i nie powoduje odkładania się tkanki tłuszczowej. masło można jeść i będzie to dużo lepszym rozwiązaniem niż reklamowane margaryny “light” pełne niezdrowych tłuszczów trans. śmietana jest również ok. zdrowe jedzenie = nieprzetworzone, a węglowodany o niskim indeksie glikemicznym. niestety kobiety czerpiące swoja wiedze nt jedzenia z czasopism kobiecych myślą, że jedzenie sałatki na kolacje zamiast “niedobrego” chleba to szczyt zdrowego odżywianiaja się ze wszystkim zgadzam. ale zauważ, że ortodoksyjni “fani” zdrowego odżywiania odrzucają tłuszcz zwierzęcy – a ja o takim piszę (niektórzy nawet twierdzą, że nabiał jest szkodliwy). dla mnie obecnie zdrowe jedzenie, to jedzenie wszystkiego w umiarkowanych ilościach – przy rezygnacji z przetworzonego jedzenia własnie, tłuszczów trans, cukrów prostych itp.
gość, 21-01-14, 06:58 napisał(a):ja tam jem 2 duze posilki dziennie i przekaski np.Snickersy i przy 176 cm waze 60 kg-a mam juz 28 lat.Gdybym jadla czesto i malo to bylabym grubaNo to mamy ten sam wzrost, ja jem jak smok obecnie niestety- nie będę się katowała poczekam aż samo przejdzie… No i ważę 62 kilo. Gdybym jadła dwa posiłki.. hmm ciekawe.Musze spróbować.
Ja nie widzę tutaj szału. Sztuczne cycki, talii brak, wydęty brzuch- wąskie bioderka i suche łydki- to widać na zdjęciach nie pokazowych. Czyli bez wielkich mega obcasów, bez dwutygudniowej głodówki (na płynach) itp. Lima nie ma ładnego ciała, to jest złudzenie, jej figura jest okropna, tułów jak kloc.Co ciekawe była taka ładna jak miała 18 lat, szczupła ale talię jakąś miała. Wszystko zanikło przez ćwiczenia, wyrobiła muły jak facet
ja tam jem 2 duze posilki dziennie i przekaski np.Snickersy i przy 176 cm waze 60 kg-a mam juz 28 lat.Gdybym jadla czesto i malo to bylabym gruba
gość, 20-01-14, 23:21 napisał(a):gość, 20-01-14, 22:32 napisał(a):gość, 20-01-14, 20:17 napisał(a):mytli sie, ja zjadłam mega zdrowa sałatke na kolację a potem z łakomstwa 3 faworki i kawał ciastaCzyli twoja salatka byla za mala i nie wystarczajaco zbalansowana jesli nadal bylas glodna na tyle by zmiescic faworki i ciasto…co jedynie ze nie jadlas ze wzgl. na glod tylko na emocje, a to juz jest totalnie inny temat…też tak mam z tym mega-zdrowym żarciem..po jakimś czasie człowiek tęskni za czymś “normalnym”..dlatego ja nie narzucam sobie żadnych ograniczeń typu zero śmietany, zero masła. jem wszystko, po prostu nie obżeram się. dla mnie to najlepsza dieta.chyba ci sie pomyliło zdrowe jedzenie z ograniczaniem tłuszczu. tłuszcz jest dobry dla nas i nie powoduje odkładania się tkanki tłuszczowej. masło można jeść i będzie to dużo lepszym rozwiązaniem niż reklamowane margaryny “light” pełne niezdrowych tłuszczów trans. śmietana jest również ok. zdrowe jedzenie = nieprzetworzone, a węglowodany o niskim indeksie glikemicznym. niestety kobiety czerpiące swoja wiedze nt jedzenia z czasopism kobiecych myślą, że jedzenie sałatki na kolacje zamiast “niedobrego” chleba to szczyt zdrowego odżywiania
gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….Praca, zakupy, zajęcie się dziećmi i 3 godziny biegania codziennie. A gdzie czas na zainteresowania? Jeśli bieganie to Twoje hobby to okej, ale ja przy tylu zajęciach wolałbym poczytać książkę, rysować czy obejrzeć film. Trochę ruszać się trzeba, ale na częste ćwiczenia wiele jednak nie ma czasu, chyba, ze nie będą robić nic przyjemnego.
silikony i plastyka brzuchu, przy takich finansach wiekszosc znanych mnie kobiet wyglada by o niebo lepiej 😉
Napady glodu sa spowodowne przez skoki cukru we krwi (i reakcje trzustki-insulina). Wiekszosc Polek je za duzo zlych weglowodanow, typu biale pieczywo,makaron, a za malo bialka. Sprobujcie zjesc jajko ugotowane. Jak zjecie to juz niczego nie wcisniecie w siebie.Ale jak zjecie z chlebem, to juz bedzie skok cukru we krwi i dalej mozecie jesc.Sprobujcie znalezc diety niskoglikemiczne,ktore stabilizuja poziom cukru/insuliny we krwi, One naprawde hamuja laknienie i sa zdrowe, bo to glownie nieprzetworzone produkty maja niski indeks glikemiczny.Oprocz tego na diecie trzeba pilnowac dziennej dawki bialka, obojetnie jaka by ta dieta nie byla. Bialko to podstawowy budulec ciala!
gość, 20-01-14, 22:49 napisał(a):Pstrąg jako ryba słodkowodna i to hodowlanama mało kwasów omega 3. Juz tanszy śledz ma więcej… ale przecież pstrąg jest tylko słodkowodny (chyba..) i jest wymieniany z łososiem i śledziem własnie jako święta trójca w kwestii zawartości omega 3..czy fakt, że jest hodowlany coś zmienia?nie ma żadnej świętej trójcy. równie dobrze możesz zjeść sardynki czy makrelę.
brzucha juz niestety nie ma ladnego :/
gość, 20-01-14, 20:38 napisał(a):“Zwykli śmiertelnicy” w Polsce mają trudno bo zdrowe jedzenie jest droższe, a na zabiegi kosmetyczne większości Polek nie stać. Zeszczupleć można, gdy, jak piszesz, będzie się umiało utrzymać dyscyplinę i poświecić czas na ćwiczenia, ale i tak o zdrowie i świetną skórę (jak u Adriany) ciężko przy niskich zarobkach i braku czasu. Mhm… Wybacz, ale ja nie zarabiam wiele, teraz generalnie prawie w ogóle nie mam pieniędzy na dbanie o siebie, ale jakoś sobie radzę, po pierwsze zdrowa dieta i nikt mnie nie przekona do tego, że nie ma ona wpływu na to jak wyglądamy, po drugie naturalne produkty do pielęgnacji twarzy, olejek rycynowy, jakieś zioła, oliwki do ciała dla dzieci (najczęściej z promocji) itd. I od razu zaznaczam, że moja cera nie należy do “prostych w obsłudze”;) Teraz może mnie nie stać na jakieś fajne produkty, ale nie mam zamiaru się zapuścić z tego powodu:)A co do cen za zdrową żywność, wiadomo wybieram tańsze produkty, jakieś sezonowe warzywa, owoce, coś w promocji, tańsze odpowiedniki ryb (przecież nie muszę zawsze mieć łososia na talerzu:)), itd. Jak ktoś chce, znajdzie sposób, jak to mówią;)Tylko to nie znaczy, ze będziemy mieć świetna skórę: jędrna, pełna blasku, bez dużych niedoskonałość na całym ciele i ładne włosy. Do nich na końcu trafiają składniki odżywcze i trudno im dostarczyć takiej ilości jakie potrzebują. Urozmaiconą dieta jest kosztowna jak dla mnie. Moja cera jest problematyczna i popękane naczynka usunie tylko laser, powtarzany co kilka lat. Seria 4 zabiegów, co 2tygodnie, to koszt 2000 zł. Biały i równe zęby to jeszcze większy wydatek.
gość, 20-01-14, 22:44 napisał(a):pierdzielenie..skąd te proporcje 80/20?? bo ja czytałam, ze 60/40..Pewne rzeczy są niemierzalne. Nawet pojęcie “dobra dieta” jest bardzo płynne. Dla jednego to po prostu zero fastfoodów i domowe tradycyjne jedzenie , dla innego to kurczak przyrządzony na parze, a dla jeszcze innego to zero mięsa, albo nawet zero nabiału, bo są też teorie, że nabiał to samo zło. To samo z ćwiczeniami – chodzi o codzienny trening, czy cotygodniową przebieżkę po lesie? Jak te 80/20 czy 60/40 zostało policzone? Jakis Hamerykanin napisał kolejną “mądrą” książkę, a reszta powtarza..Poza tym, każdy organizm jest inny. Ja przez wiele lat jadłam prawie codziennie fastfoody, słodycze a miałam i mam świetną figurę. Ostatnio się ogarnęłam – ze względu na zdrowie (przyszłe zdrowie, bo narazie nic mi nie dolega).Pewne rzeczy sa “mierzalne” i niestety jesli patrzysz na balans dieta i cwiczenia, dieta jest wazniejsza. Procenty 80/20 czy 60/40 sa wyborem osobistym ze wzgl. na wiek, metabolizm, tendence itp. Ale prawda jest ze nie jestes w stanie jesc zle w 100% i myslec ze cwiczenia wszystko zalatwia. I to jest poparte badaniami tzw. hamerykanski science. I argumenty typu- ja jem co chce sa 1) subiektywne, czyli automatycznie nie-argument 2) wkurwiajace bo sorry ale wiekszosc ludzi tak nie ma wiec przestan sie chwalic, bo jestes odstepem od reguly a nie regula.
gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….Biegasz 3 razy dziennie po godzinie? Wow, szacun, po 9 godzinach pracy…
gość, 20-01-14, 21:25 napisał(a):jest piekna gdyby takie kobiety chodziły po ulicachtakie chudziny? Gdyby po ulicach chodzily ala Hayek, Kim czy Belucci
gość, 20-01-14, 20:35 napisał(a):gość, 20-01-14, 19:50 napisał(a):gość, 20-01-14, 15:01 napisał(a):ale bajki opowiada. Te mięsnie nóg i brzucha to też rozumiem zasługa diety? Prawda jest taka, że za sylwetkami wielkich gwiazd stoi sztab ludzi sie nimi zajmujący – osobiści trenerzy, kucharze, dietetycy etc.po pierwsze jelopku – na szcuplym ciele miesnie sa bardziej widoczne, niz na grubszym. wcale nie sa bardziej wypracowane, ale bardziej je widacpo drugie – to sa normalne miesnie zdrowego czlowieka, ktory robi umiarkowane cwiczenia, a nie zadnego atley – jak sugerujeszprzestańcie już pisac o tych sztabach ludzi…o jedzeniu juz napisano poniżej, więc nie będę się powtarzać. osobiści trenerzy? naprawdę potrzebujesz człowieka, który będzie stał nad tobą jak robisz brzuszki? albo pogoni cię, żebyś wyszła z fejsbuka i poszła pobiegać pół godziny?Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.
Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….
gość, 20-01-14, 22:32 napisał(a):gość, 20-01-14, 20:17 napisał(a):mytli sie, ja zjadłam mega zdrowa sałatke na kolację a potem z łakomstwa 3 faworki i kawał ciastaCzyli twoja salatka byla za mala i nie wystarczajaco zbalansowana jesli nadal bylas glodna na tyle by zmiescic faworki i ciasto…co jedynie ze nie jadlas ze wzgl. na glod tylko na emocje, a to juz jest totalnie inny temat…też tak mam z tym mega-zdrowym żarciem..po jakimś czasie człowiek tęskni za czymś “normalnym”..dlatego ja nie narzucam sobie żadnych ograniczeń typu zero śmietany, zero masła. jem wszystko, po prostu nie obżeram się. dla mnie to najlepsza dieta.
gość, 20-01-14, 22:29 napisał(a):gość, 20-01-14, 20:38 napisał(a):“Zwykli śmiertelnicy” w Polsce mają trudno bo zdrowe jedzenie jest droższe, a na zabiegi kosmetyczne większości Polek nie stać. Zeszczupleć można, gdy, jak piszesz, będzie się umiało utrzymać dyscyplinę i poświecić czas na ćwiczenia, ale i tak o zdrowie i świetną skórę (jak u Adriany) ciężko przy niskich zarobkach i braku czasu. Mhm… Wybacz, ale ja nie zarabiam wiele, teraz generalnie prawie w ogóle nie mam pieniędzy na dbanie o siebie, ale jakoś sobie radzę, po pierwsze zdrowa dieta i nikt mnie nie przekona do tego, że nie ma ona wpływu na to jak wyglądamy, po drugie naturalne produkty do pielęgnacji twarzy, olejek rycynowy, jakieś zioła, oliwki do ciała dla dzieci (najczęściej z promocji) itd. I od razu zaznaczam, że moja cera nie należy do “prostych w obsłudze”;) Teraz może mnie nie stać na jakieś fajne produkty, ale nie mam zamiaru się zapuścić z tego powodu:)A co do cen za zdrową żywność, wiadomo wybieram tańsze produkty, jakieś sezonowe warzywa, owoce, coś w promocji, tańsze odpowiedniki ryb (przecież nie muszę zawsze mieć łososia na talerzu:)), itd. Jak ktoś chce, znajdzie sposób, jak to mówią;)pstrąg jest np. bardzo zdrową rybą (dużo omega 3) – w biedronie za 2 szt zapłacisz ok 12 zł…jabłka, marchew – to są naprawdę tanie bomby witaminowe…w kosmetyki moim zdaniem nie ma co inwestować – po pierwsze w kremie aloesowym jest 0,0001% aloesu, po drugie – tak naprawde nie wiadomo, ile tego przenika przez skórę.Pstrąg jako ryba słodkowodna i to hodowlanama mało kwasów omega 3. Juz tanszy śledz ma więcej…
gość, 20-01-14, 21:25 napisał(a):po pierwsze ameryki nie odkryła, po drugie ona spędza zapewne kilka godzin na siłowni dziennie, więc o zachowanie szczupłej sylwetki w jej przypadku nie trudno;]nie mozna “wycwiczyc” zlej diety – starta kg to 80% dieta i 20% cwiczenia…
gość, 20-01-14, 23:11 napisał(a):Heh, dokładnie. jestem w twoim wieku. co prawda nie mam dzieci, ale sztabu trenerów też nie. kupiłam sobie sztangę i ćwiczę w domu power pump..w mojej firmie większość dziewczyn to młode, bezdzietne kobiety. mamy karnet multisport (czyli wjazd na siłownie, fitnesy za darmo). zarabia się nieźle. i wierz mi, żadna z nich jak miss fitness nie wygląda. tylko słyszę “muszę przestać wpierdalać ptasie mleczko” albo “ale mam grube uda”. brak czasu, pieniędzy – to wymówki. ja wierzę, że tego czasu niektóre kobiety nie mają. ale jakby miały, to niewiele z nich by tego wolnego czasu pożytek zrobiła.Zgadzam sie z wami. Jesli masz czas by siedziec godzine ogladac tv czy siedziec na portalach plotkarskich to masz czas na cwiczenia :)Jesli lubisz sie odchamic potrzac na plotki, tak jak kazda z nas, zrob z tego forme nagrody – jesli pocwicze przez 30 minut, mam 30 minut na plotki…I sztab ludzi mozna miec, ale za ciebie nie pocwicza i za ciebie nie zjedza salatki…ty nadal musisz odwalic robote….
gość, 20-01-14, 23:02 napisał(a):Nie sztabu nie potrzebujecie ale…chodzice do pracy na 8 godzin, potem dziecko odebrac z przedszkola, pobawić sie, zakupy zrobic, obiad ugotować. Jakby waszą pracą byłodbanie o wygląd, czutaj 2-3 godziny siłowni dziennie, domowy kucharz albo katering dostrczający dietetyczne dania (pusta lodów nie kusi), 3 niańki do dzieci to wierzcie mi ze 90% by tak wyglądała. Jak zwykła babka zapracowana z rodziną jest zgrabna i szczupła to jest coś a nie aniołek ktorego jedyną pracą jest pięknie wyglądać.jak słyszę takie wymówki, to mi się tylko śmiać chce. Najprościej się tłumaczyć pracą, dziećmi i obiadami. Mam 33 lata, dwóch synów, dom, pracę po 9h dziennie, a robiąc obiady, zakupy, odprowadzając do i z przedszkola, pracując zawodowo (także w domu nocami) – biegam 3 razy dziennie po ok. 1h. Dzięki temu mam figurę chyba lepszą niż sprzed ciąż i jem wszystko co chcę. I sztabu trenerów ani nie mam, ani nie potrzebuję. Ale oczywiście, najprościej zasłaniać się nawałem obowiązków….Heh, dokładnie. jestem w twoim wieku. co prawda nie mam dzieci, ale sztabu trenerów też nie. kupiłam sobie sztangę i ćwiczę w domu power pump..w mojej firmie większość dziewczyn to młode, bezdzietne kobiety. mamy karnet multisport (czyli wjazd na siłownie, fitnesy za darmo). zarabia się nieźle. i wierz mi, żadna z nich jak miss fitness nie wygląda. tylko słyszę “muszę przestać wpierdalać ptasie mleczko” albo “ale mam grube uda”. brak czasu, pieniędzy – to wymówki. ja wierzę, że tego czasu niektóre kobiety nie mają. ale jakby miały, to niewiele z nich by tego wolnego czasu pożytek zrobiła.
Pstrąg jako ryba słodkowodna i to hodowlanama mało kwasów omega 3. Juz tanszy śledz ma więcej… ale przecież pstrąg jest tylko słodkowodny (chyba..) i jest wymieniany z łososiem i śledziem własnie jako święta trójca w kwestii zawartości omega 3..czy fakt, że jest hodowlany coś zmienia?
gość, 20-01-14, 22:29 napisał(a):gość, 20-01-14, 21:25 napisał(a):po pierwsze ameryki nie odkryła, po drugie ona spędza zapewne kilka godzin na siłowni dziennie, więc o zachowanie szczupłej sylwetki w jej przypadku nie trudno;]nie mozna “wycwiczyc” zlej diety – starta kg to 80% dieta i 20% cwiczenia…pierdzielenie..skąd te proporcje 80/20?? bo ja czytałam, ze 60/40..Pewne rzeczy są niemierzalne. Nawet pojęcie “dobra dieta” jest bardzo płynne. Dla jednego to po prostu zero fastfoodów i domowe tradycyjne jedzenie , dla innego to kurczak przyrządzony na parze, a dla jeszcze innego to zero mięsa, albo nawet zero nabiału, bo są też teorie, że nabiał to samo zło. To samo z ćwiczeniami – chodzi o codzienny trening, czy cotygodniową przebieżkę po lesie? Jak te 80/20 czy 60/40 zostało policzone? Jakis Hamerykanin napisał kolejną “mądrą” książkę, a reszta powtarza..Poza tym, każdy organizm jest inny. Ja przez wiele lat jadłam prawie codziennie fastfoody, słodycze a miałam i mam świetną figurę. Ostatnio się ogarnęłam – ze względu na zdrowie (przyszłe zdrowie, bo narazie nic mi nie dolega).
to są lata pracy nad ciałem, ja nad swoim pracuję dopiero rok, ale jestem zachwycona, serio warto zmienic styl odzywiania i wprowadzic ruch
po pierwsze ameryki nie odkryła, po drugie ona spędza zapewne kilka godzin na siłowni dziennie, więc o zachowanie szczupłej sylwetki w jej przypadku nie trudno;]
gość, 20-01-14, 20:17 napisał(a):mytli sie, ja zjadłam mega zdrowa sałatke na kolację a potem z łakomstwa 3 faworki i kawał ciastaCzyli twoja salatka byla za mala i nie wystarczajaco zbalansowana jesli nadal bylas glodna na tyle by zmiescic faworki i ciasto…co jedynie ze nie jadlas ze wzgl. na glod tylko na emocje, a to juz jest totalnie inny temat…
gość, 20-01-14, 20:38 napisał(a):“Zwykli śmiertelnicy” w Polsce mają trudno bo zdrowe jedzenie jest droższe, a na zabiegi kosmetyczne większości Polek nie stać. Zeszczupleć można, gdy, jak piszesz, będzie się umiało utrzymać dyscyplinę i poświecić czas na ćwiczenia, ale i tak o zdrowie i świetną skórę (jak u Adriany) ciężko przy niskich zarobkach i braku czasu. Mhm… Wybacz, ale ja nie zarabiam wiele, teraz generalnie prawie w ogóle nie mam pieniędzy na dbanie o siebie, ale jakoś sobie radzę, po pierwsze zdrowa dieta i nikt mnie nie przekona do tego, że nie ma ona wpływu na to jak wyglądamy, po drugie naturalne produkty do pielęgnacji twarzy, olejek rycynowy, jakieś zioła, oliwki do ciała dla dzieci (najczęściej z promocji) itd. I od razu zaznaczam, że moja cera nie należy do “prostych w obsłudze”;) Teraz może mnie nie stać na jakieś fajne produkty, ale nie mam zamiaru się zapuścić z tego powodu:)A co do cen za zdrową żywność, wiadomo wybieram tańsze produkty, jakieś sezonowe warzywa, owoce, coś w promocji, tańsze odpowiedniki ryb (przecież nie muszę zawsze mieć łososia na talerzu:)), itd. Jak ktoś chce, znajdzie sposób, jak to mówią;)pstrąg jest np. bardzo zdrową rybą (dużo omega 3) – w biedronie za 2 szt zapłacisz ok 12 zł…jabłka, marchew – to są naprawdę tanie bomby witaminowe…w kosmetyki moim zdaniem nie ma co inwestować – po pierwsze w kremie aloesowym jest 0,0001% aloesu, po drugie – tak naprawde nie wiadomo, ile tego przenika przez skórę.
jest piekna gdyby takie kobiety chodziły po ulicach
Polecam blog: twoja-talia. schudłam w pasie niecałe -5 cm! Poza tym w końcu wyszczupliłam uda (po -2 cm) i co chyba dla mnie najważniejsze podniosłam i ujędrniłam pośladki (a miała od zawsze płaskodupie, którego w żaden sposób nie mogłam się pozbyć..) Polecam wszystkim nie tylko ćwiczenia, ale także artykuł o odżywianiu (też jest na tym blogu). Trzymam kciuki za wszystkie dbające o siebie dziewczyny:)
Piękna jest, ona i Ambrosio to najpiękniejsze modelki EVER
“Zwykli śmiertelnicy” w Polsce mają trudno bo zdrowe jedzenie jest droższe, a na zabiegi kosmetyczne większości Polek nie stać. Zeszczupleć można, gdy, jak piszesz, będzie się umiało utrzymać dyscyplinę i poświecić czas na ćwiczenia, ale i tak o zdrowie i świetną skórę (jak u Adriany) ciężko przy niskich zarobkach i braku czasu. Mhm… Wybacz, ale ja nie zarabiam wiele, teraz generalnie prawie w ogóle nie mam pieniędzy na dbanie o siebie, ale jakoś sobie radzę, po pierwsze zdrowa dieta i nikt mnie nie przekona do tego, że nie ma ona wpływu na to jak wyglądamy, po drugie naturalne produkty do pielęgnacji twarzy, olejek rycynowy, jakieś zioła, oliwki do ciała dla dzieci (najczęściej z promocji) itd. I od razu zaznaczam, że moja cera nie należy do “prostych w obsłudze”;) Teraz może mnie nie stać na jakieś fajne produkty, ale nie mam zamiaru się zapuścić z tego powodu:)A co do cen za zdrową żywność, wiadomo wybieram tańsze produkty, jakieś sezonowe warzywa, owoce, coś w promocji, tańsze odpowiedniki ryb (przecież nie muszę zawsze mieć łososia na talerzu:)), itd. Jak ktoś chce, znajdzie sposób, jak to mówią;)
gość, 20-01-14, 19:50 napisał(a):gość, 20-01-14, 15:01 napisał(a):ale bajki opowiada. Te mięsnie nóg i brzucha to też rozumiem zasługa diety? Prawda jest taka, że za sylwetkami wielkich gwiazd stoi sztab ludzi sie nimi zajmujący – osobiści trenerzy, kucharze, dietetycy etc.po pierwsze jelopku – na szcuplym ciele miesnie sa bardziej widoczne, niz na grubszym. wcale nie sa bardziej wypracowane, ale bardziej je widacpo drugie – to sa normalne miesnie zdrowego czlowieka, ktory robi umiarkowane cwiczenia, a nie zadnego atley – jak sugerujeszprzestańcie już pisac o tych sztabach ludzi…o jedzeniu juz napisano poniżej, więc nie będę się powtarzać. osobiści trenerzy? naprawdę potrzebujesz człowieka, który będzie stał nad tobą jak robisz brzuszki? albo pogoni cię, żebyś wyszła z fejsbuka i poszła pobiegać pół godziny?
mytli sie, ja zjadłam mega zdrowa sałatke na kolację a potem z łakomstwa 3 faworki i kawał ciasta
gość, 20-01-14, 18:38 napisał(a):gość, 20-01-14, 15:57 napisał(a):Moim zdaniem ma rację. Odpowiednio skomponowana dieta na prawdę działa cuda, drobne potknięcia w postaci ciastka czy też batonika nie spowodują, że przytyjemy 10 kg, trzeba znać proporcje i nie przesadzać. Po za tym Adriana ostro trenuję, co też ma duży wpływ na podaż kalorii, po prostu wówczas możemy zjeść więcej.I tak zgadzam się, że gwiazdy mają dostęp do świetnie skomponowanych diet i treningów, ale my, “zwykli śmiertelnicy” też możemy zadbać o nasze ciała, wystarczy trochę poczytać, a później samodyscyplina, odpowiednia motywacja i wymarzona figura nie będzie już nie tylko marzeniem:)“Zwykli śmiertelnicy” w Polsce mają trudno bo zdrowe jedzenie jest droższe, a na zabiegi kosmetyczne większości Polek nie stać. Zeszczupleć można, gdy, jak piszesz, będzie się umiało utrzymać dyscyplinę i poświecić czas na ćwiczenia, ale i tak o zdrowie i świetną skórę (jak u Adriany) ciężko przy niskich zarobkach i braku czasu.ta najlepiej chrupać kolejną paczkę czipsów usprawiedliwiając się tym, że zdrowe jedzenie jest drogie. policz ile cie kosztuje śmieciowe jedzenie, kolorowe napoje czy alkohol. ludzie nie jedzą zdrowo nie dlatego że ich nie stać tylko im sie nie chce. jak czasem widze jakie dziadostwo ludzie kladą na taśme w sklepie to się łapie za głowe, a rachunek wcale nie jest niski
gość, 20-01-14, 15:01 napisał(a):ale bajki opowiada. Te mięsnie nóg i brzucha to też rozumiem zasługa diety? Prawda jest taka, że za sylwetkami wielkich gwiazd stoi sztab ludzi sie nimi zajmujący – osobiści trenerzy, kucharze, dietetycy etc.po pierwsze jelopku – na szcuplym ciele miesnie sa bardziej widoczne, niz na grubszym. wcale nie sa bardziej wypracowane, ale bardziej je widacpo drugie – to sa normalne miesnie zdrowego czlowieka, ktory robi umiarkowane cwiczenia, a nie zadnego atley – jak sugerujesz
gość, 20-01-14, 18:38 jeżeli przeciętnego śmiertelnika stać na mcdonalda, zamówioną pizzę, kebaba czy chińczyka, to tym bardziej go stać na to, żeby samemu przygotowywać zdrowe posiłki w domu. przez “zdrowe” nie mam na myśli sałatki z anchois czy smoothie z owoców goi. po prostu jedzenie pozbawione syfu, w tym tłuszczów trans i ogromnej ilości “E”, którego pełne są gotowce. proponuję poczytać przepisy, obejrzec filmy na youtube – zdrowe chińskie jedzenie można przygotować w domu w kilkanaście minut. Sorry, ale jak ktoś ma czas na czytanie kozaka, to tym bardziej powinien go znaleźć na szykowanie posiłków…Albo choćby śniadanie – czy nasypanie płatków owsianych i skrojenie jabłka do mleka będzie bardziej pracochłonne i kosztowne niż zrobienie kanapki z chemiczną wędliną i posmarowanie jej majonezem? Ps. ostatnio widziałam rodzinę kupującą m. in. mnóstwo batoników princessa. Nie lepiej kupić zamiast tego suszone owoce? Przykłady można tu mnożyć. Piszesz o zdrowej skórze? Odkąd używam olej lniany, nie stosuję żadnych kremów czy balsamów do ciała…Zabiegi to można sobie wsadzić..
gość, 20-01-14, 19:50 napisał(a):gość, 20-01-14, 15:01 napisał(a):ale bajki opowiada. Te mięsnie nóg i brzucha to też rozumiem zasługa diety? Prawda jest taka, że za sylwetkami wielkich gwiazd stoi sztab ludzi sie nimi zajmujący – osobiści trenerzy, kucharze, dietetycy etc.po pierwsze jelopku – na szcuplym ciele miesnie sa bardziej widoczne, niz na grubszym. wcale nie sa bardziej wypracowane, ale bardziej je widacpo drugie – to sa normalne miesnie zdrowego czlowieka, ktory robi umiarkowane cwiczenia, a nie zadnego atley – jak sugerujeszprzepraszam, mialam tego “jelopka” skasowac, ale zapomnialam. wybacz nie chcialam obrazic. 🙂
gość, 20-01-14, 18:42 napisał(a):ona nie panuje nad mimiką, szczerzy się jak chory na porażenie mózgowe i myśli, że to jest seksi- żałosna jest.kolejny raz widze wpis o takiej tresci pod postem o limie co za pojeb pisze to ?
ALE MA BRZYDKIE KSZTAŁTY!!!!!!!
ona nie panuje nad mimiką, szczerzy się jak chory na porażenie mózgowe i myśli, że to jest seksi- żałosna jest.