Ania Wyszkoni szczerze o walce z rakiem
Zaczęło się niewinnie – od profilaktycznego badania piersi. To nie wykazało żadnych niepokojących zmian w obrębie biustu Anny Wyszkoni, jednak lekarz zasugerował wokalistce, by skupiła się na tarczycy, której biopsja wykazała złośliwy guzek.
Zobacz: Anna Wyszkoni: Plotki i skandale żyją kilka dni
Każda tego typu operacja niesie ze sobą niebezpieczeństwo uszkodzenia strun głosowych, co dla Ani oznaczałoby koniec kariery wokalnej.
Lekarz powiedział, że nerwy strun głosowych były wręcz przylepione do tarczycy, że naprawdę operował na krawędzi ryzyka – wspomina Ania w rozmowie z tygodnikiem Świat i ludzie.
Po operacji lekarz stwierdził u Ani niedowład lewej struny głosowej, na szczęście dzięki specjalnej terapii Wyszkoni mogła wrócić do pracy.
Gdy dowiadujemy się o czymś bardzo trudnym, zmieniają nam się priorytety… Zmieniłam stosunek do samej siebie i do wszystkiego co robię – dodaje.
Zobacz: Świetne nogi polskiej piosenkarki (FOTO)
Na szczęście ta historia kończy sie “happy endem”.



Też mam problem z tarczycą…obraz zmienia się z wizyty na wizytę.Mam niedoczynność z hashimoto…ale się nie załamuję.Będzie dobrze.Już przeżyłam guza w pęcherzu, na jajniku więc jestem silniejsza niż wykle
Wychudla
Kazde z nas to czeka masakraaaa
Anno daj sobie na wstrzymanie bo już nie da się sluchać tych opowieści dziwnej tresci
Zlosliwy czy juz z komorkami rakowymi? Bo zlosliwe to mozna usunac profilaktycznie, a nie trzeba. Ja swoje mam, bo jeden lekarz powiedzial,zeby tylko monitorowac, a nie ruszac.
Bardzo przykra sytuacja.
Rak tarczycy, nie jest tak bardzo złośliwy, jak inne raki. W porę usunięty, daje całkowite wyleczenie.
Moja mama zmarła na raka tarczycy.Miała guzki które kontrolowała,robiła biobsje które wchodziły dobrze a potem okazało się ze były to wyniki nieprawdziwe. Nagle z dnia na dzień były objawy i niestety po miesiącu zmarla