Anna Jurksztowicz szykuje nowy album
Anna Jurksztowicz, wokalistka z ogromnym dorobkiem lubiana nie tylko przez starsze pokolenie (prywatnie mama mega zdolnego Radzimira Dębskiego) szykuje dla swych fanów niespodziankę. Jesienią na rynku ukaże się nowy album piosenkarki.
Nowa płyta będzie przede wszystkim bardzo kobieca. Michał Zabłocki, syn Aliny Janowskiej, stworzył coś na wzór “concept albumu” – opowiedział historie skupione wokół spraw damsko-męskich, składające się w jedną spójną całość. Tytuł płyty zdradza, że nie są to koniecznie historie szczęśliwe.
– Co mnie szczególnie uderzyło u Michała, to znajomość natury kobiecej. Groźny typ! Gdyby był psychologiem, kobiety by waliły do niego drzwiami i oknami – mówi Jurksztowicz.
Wokalistka podkreśla, że jej muzyka jest do słuchania. Na starcie dostała od producenta wykonawczego kompozycje w wersji minimalistycznej, zarys wizji całości oraz pierwsze pomysły Grzegorza Stasiuka. Potem spędzili długie godziny na słuchaniu przeróżnej muzyki i rozmowach. Kompozycje Andrzeja Bonarka stworzyły wiele możliwości interpretacji.
– Szukaliśmy zatem takich, które dadzą najlepszą możliwość oddania treści tekstów Michała i – nie ukrywam – będą najlepsze dla mnie. Tak, że trochę chłopaków przeczołgałam – śmieje się piosenkarka.
Po czym dodaje:
– Postawiliśmy sobie jeden warunek – każdy utwór będzie można zatańczyć w jakikolwiek bądź sposób – żartuje gwiazda.





Alez ona piekna….
Uwielbiam jej piosenki 🙂 nigdy nie słuchałam jazzu, a teraz, dzięki niej zaczęłam. Pani Anna ma wspaniały głos, potrafi zaczarować 🙂
Swietna wokalistka, zawsze ja lubilam.
Ci to znaczy ” na swój wiek” jest piękna, była i będzie…
Z ogromnym dorobkiem? Doprawdy? Żeby trzy przeboje na krzyż nazywać ogromnym dorobkiem, to trzeba być Kozaczkiem. A może piosenka o kolczyku czy o modnisiu o wzroku jak u Elvisa po śmierci była tak ambitna, że można ją nazwać ogromnym dorobkiem? Nie twierdzę, że Jurksztowicz nie ma głosu, ale na razie nie dała powodu do zachwytu. Wręcz odwrotnie. Pamiętam jeszcze, jak zazdrościła Górniak “Dumki na dwa serca” (nieciekawej zresztą, ale dobrze rozpromowanej).
Ladna babka jak na swoj wiek