Beata Tyszkiewcz: Powiedziano, że mam raka trzustki
O tej chorobie było w polskich mediach wyjątkowo głośno. W październiku 2014 roku odeszła Anna Przybylska. Aktorka osierociła troje dzieci. Gwiazda przegrała nierówną walkę z rakiem trzustki. Teraz, po latach, Beata Tyszkiewicz (76 l.) zdobyła się na wyznanie, że i ona zmagała się z tym nowotworem:
– Jak mi kiedyś powiedziano, że mam raka trzustki, to powiedziałam: „Dlaczego nie ja?”. Przecież wszyscy chorują. Dzieci, młodzi ludzie, więc dlaczego nie ja. Lekarz powiedział wtedy: „Wie pani, 25 lat pracuję i jeszcze tego nie słyszałem. Wszyscy mówią: Dlaczego właśnie mnie to spotkało?”. Żyjmy w prawdzie. W stosunku do życia jesteśmy szeregowcami, musimy brać to, co nam życie przynosi– padło w rozmowie z magazynem Viva.
Mimo złego stanu zdrowia, Tyszkiewicz cały czas starała się być aktywna zawodowo:
– Nawet jak byłam bardzo chora i w środowisku wiedziano, że jestem wyłączona, to Krzysztof Zanussi zaangażował mnie na jeden dzień. Miałam taką scenę z Maxem von Sydowem, gdzie byłam jak cień. Ale zagrałam w „Dotknięciu ręki”.
Życzymy wszystkiego dobrego!

[b]gość, 27-02-15, 21:32 napisał(a):[/b]Co za durna kretynka napisała babciu szykuj trumnę sama szykuj ta kobieta to dama kina i nic nie wiadomo komu bliżej do trumnyMasz rację,ale ktoś tak napisał z młodzieńczej głupoty. Młodym wydaje się że są nieśmiertelni i niezłomni. Jak będzie już dojrzałym człowiekiem, to sama będzie się łapać za głowę co tu wypisywała.
Zła diagnoza. Ktoś źle rozpoznał zapalenie trzustki. Jakby miała raka, to już by nie żyła.
Ludzie, jesteście idiotami? To jest film sprzed ponad 20 lat. Z jej wypowiedzi wyraźnie wynika, że to kiedyś było a nie teraz jest. Wtórny analfabetyzm to aż taka plaga? A papierosy zaczęła palić dużo później, więc stwierdzenie “nadal jara” jest tu zupełnie bez sensu, a ponad to- co wam do tego?
Co za durna kretynka napisała babciu szykuj trumnę sama szykuj ta kobieta to dama kina i nic nie wiadomo komu bliżej do trumny
[b]gość, 27-02-15, 17:46 napisał(a):[/b]Zła diagnoza. Ktoś źle rozpoznał zapalenie trzustki. Jakby miała raka, to już by nie żyła.U mnie podejrzewano przewlekłe zapalenie trzustki, myślałam że mam co najwyżej 10 lat życia,bo miałam objawy 90 % zwłóknienia miąższu ( kto się zna wie jakie objawy), potem okazało się że to zbieg okoliczności i objawy wynikały z innych schorzeń. Przez tydzień oswajałam się z myślą,że nigdy nie założę rodziny i że za parę lat umrę. Najgorszy czas w moim życiu. Teraz wiem co czuje młody człowiek z ciężką diagnozą. W każdym razie PZT z rakiem nie da się chyba pomylić, mały procent guzów trzustki da się wyleczyć. Panie Beata to szczęściara.
I nadal jara kiepy. Tak to jest najwazniejsza jest genetyka,wiadomo odzywianie,sport ok ale jak masz “wadliwe”geny to Ci nic nie pomoze nawet bsrdzo zdrowe nawyki takie zycie
[b]gość, 27-02-15, 12:37 napisał(a):[/b]Palcie papierosy dalej …dokładnie 😉
szykuj babcia trumnę
I nadal jara kiepy. Tak to jest najwazniejsza jest genetyka,wiadomo odzywianie,sport ok ale jak masz “wadliwe”geny to Ci nic nie pomoze nawet bsrdzo zdrowe nawyki takie zycie
I wyzdrowiala?
kobieto wez domaluj sobie w koncu brwi!!!!
Chyba troche scimnia ta pani,musial to byc guz niezlosliwy,bo w innym przypadku juz dawno wachalaby kwiatki od dolu.Ten fil zostal nagrany ponad 23 lata temu a ona nadal zyje?!To nie mogl byc rak trzustki.
Mój dziadek ma od lat guza w trzustce i żyje. Dlaczego to jest zawsze wyrok? Guzy czasem się robią i można z nimi żyć. Ale nie mówię za wszystkich. Czasem trzeba wierzyć pomimo tego, że wszyscy wam mówią, że czegoś się nie da.
Jak mnie to boli jak słyszę o raku, mam 26 lat i moja przyjaciolka umiera na raka, nie zostało jej wiele czasu, zostawia roczne dziecko. Ma raka z przerzutami, podobno ten nowotwór atakuje ludzi po 50tce i dlatego lekarze lekcewaza objawy u młodych ludzi. Chce mi się wyc, jak uchronić siebie i rodzinę, jak przekonać męża ze raz do roku badanie krwi to minimum? Boje się, ze jak w przypadku przyjaciółki nie będzie typowych objawów i dowiem się za późno.
Na raka trzustki nie ma lekarstwa. Mój wujek w wieku 42 lat zmarł na raka trzustki właśnie. Wykryto go bardzo wcześnie, przez zupełny przypadek a i tak nie dawano mu żadnych szans od początku. Lekarze mu jasno powiedzieli, że trzustka to wyrok, koniec, nie ma terapii, która by to leczyła. Jedyną nadzieją dla niego by przeszczep trzustki świni (to nie żart), ale ta metoda leczenia dopiero raczkuje i niestety się nie załapał.
ma juz tyle lat ze w tym wieku umierranie to akurat normalka, a nie gdy jest sie dzieckiem czy tak jak przybylska mloda kobieta
Kurczę, jak ja lubię ta kobietę!
Palcie papierosy dalej …
[b]gość, 27-02-15, 11:32 napisał(a):[/b]Mój dziadek ma od lat guza w trzustce i żyje. Dlaczego to jest zawsze wyrok? Guzy czasem się robią i można z nimi żyć. Ale nie mówię za wszystkich. Czasem trzeba wierzyć pomimo tego, że wszyscy wam mówią, że czegoś się nie da.Guz może być złośliwy lub nie. Jak jest uzłośliwiony, to nazywa się go rakiem. Jeśli nie jest, to jest tylko zwykły guz. Widzisz różnicę?