Co tu się właściwie wydarzyło? Kędzierski po tym pytaniu chciał skończyć rozmowę!
Trzeci odcinek wiosennej edycji “Tańca z Gwiazdami” przyniósł sporo emocji, ale nie wszystkie występy spotkały się z entuzjazmem jurorów. Wśród par, które tym razem musiały zmierzyć się z chłodniejszymi ocenami, znaleźli się Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska. Ich quickstep wywołał mieszane reakcje, a sam dziennikarz nie ukrywał po programie, że występy na żywo wciąż kosztują go ogromny stres. Tuż po zakończeniu odcinka udało nam się porozmawiać z Kędzierskim i zapytać go, jak radzi sobie z napięciem przed wejściem na scenę. Odpowiedź była zaskakująco szczera, ale w pewnym momencie rozmowa przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót.
“Taniec z Gwiazdami” odcinek 3. Emocji nie brakowało
Trzeci odcinek programu odbywał się pod hasłem “Kayah night” i, jak zgodnie podkreślali jurorzy, poziom był bardzo wysoki. Widzowie zobaczyli kilka naprawdę mocnych choreografii, a niektóre pary od początku wyrastają na faworytów tej edycji.
Nie wszystkim jednak poszło równie dobrze. Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska zatańczyli quickstepa, który według jurorów nie był do końca dopracowany technicznie. Pojawiły się uwagi dotyczące dynamiki i precyzji kroków, a końcowa nota okazała się niższa, niż wielu się spodziewało.
Sam Kędzierski przyjął werdykt z dystansem, ale było widać, że występ kosztował go sporo nerwów.
Piotr Kędzierski i Magdalena Tarnowska po występie. Humor nie opuszczał dziennikarza
Mimo niższych ocen Kędzierski nie stracił dobrego nastroju i po programie chętnie rozmawiał z mediami. Widać było, że traktuje udział w show z dużym dystansem, choć jednocześnie nie ukrywa, że każdy kolejny występ wiąże się z ogromnym stresem.
Widzowie również zwracali uwagę, że nawet jeśli choreografia nie była idealna, para dostarczyła sporo pozytywnej energii. W komentarzach po programie pojawiały się głosy, że Kędzierski nadrabia naturalnością i poczuciem humoru, które dobrze widać także poza parkietem.
Piotr Kędzierski w wywiadzie po odcinku
Zapytaliśmy dziennikarza, czy ma jakieś własne sposoby na rozładowanie napięcia przed występem, zwłaszcza że na backstage’u każdy radzi sobie ze stresem inaczej.
Zapytam cię, Piotrze, o takie twoje specjalne relaksujące rytuały przed występem. Tak jak Sebastian na backstage’u, który sobie buszka łapie… – padło pytanie.
Reakcja Kędzierskiego była natychmiastowa.
Który? Naprawdę?! Przecież tu nie można palić… No nie, są pewne zasady, więc ja nie będę tego komentował. Ja się nie relaksuję, jestem całe życie spięty, koniec! – odpowiedział ze śmiechem.
Po chwili przyznał jednak, że stres przed wejściem na parkiet jest znacznie większy, niż może się wydawać z perspektywy widza.
Pięć minut przed występem wy nie wiecie, co się dzieje z moimi wnętrznościami. W ogóle nie chcę o tym myśleć. Ja jestem przerażony. Trzy minuty przed występem puszcza mi dopiero jak wchodzę po tych schodach… – mówił.
Rozmowa potoczyła się w jeszcze bardziej niespodziewanym kierunku, kiedy dziennikarz nagle spojrzał na swoje buty.
A wiecie, z czego ja sobie zdałem sprawę? Że te buty, w których tańczyłem… nie wiem jak to nazwać, kozaki? One są dwa numery za małe i mnie zaczęły uciskać właśnie teraz, więc musimy skończyć tę rozmowę, strasznie mnie boli – rzucił, po czym faktycznie chciał zakończyć wywiad.
Po takim występie i takiej rozmowie, jedno jest pewne, nawet jeśli nie wszystko wychodzi idealnie, Kędzierski dostarcza w tej edycji programu dokładnie tego, czego w “Tańcu z Gwiazdami” nigdy nie brakuje: emocji, dystansu i momentów, których nie da się zaplanować.




