Czarny poniedziałek. Nie żyje legenda kina. Fani opłakują Roberta Duvalla
Poniedziałek nie mógł kończyć się gorzej. Do informacji publicznej trafiła informacja o śmierci legendarnego aktora. Jego role kochali wszyscy.
Kariera Roberta Duvalla
Świat usłyszał o Robercie Duvallu przede wszystkim dzięki roli Toma Hagena – lojalnego prawnika rodziny Corleone w kultowej trylogii „Ojciec chrzestny” Francisa Forda Coppoli. Choć ta kreacja zapewniła mu międzynarodową sławę, to rola znużonego życiem muzyka country w dramacie „Pod czułą kontrolą” przyniosła mu upragnionego Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego.
W trakcie swojej imponującej kariery Duvall był nominowany do tej prestiżowej nagrody jeszcze sześciokrotnie. Widzowie pokochali go także za charyzmę, którą emanował jako pułkownik Kilgore w „Czasie Apokalipsy”. Jego filmowy monolog o zapachu napalmu o poranku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych scen w historii kina. Jego dorobek jest imponujący. Zagrał w niemal 90 produkcjach filmowych, nie zapominając o swoich korzeniach. Zaczynał bowiem w latach 50. na deskach teatrów off-Broadwayu, gdzie za występ w „Widoku z mostu” (A View from the Bridge) został uhonorowany nagrodą Obie.
Robert Duvall był czterokrotnie żonaty
Życie osobiste Roberta Duvalla było równie barwne, co jego kariera zawodowa – aktor stawał na ślubnym kobiercu czterokrotnie. Jego pierwszą wybranką była Barbara Benjamin, z którą dzielił życie w latach 60. Po rozwodzie artysta wiązał się kolejno z Gail Youngs oraz Sharon Brophy, jednak to jego czwarte małżeństwo wzbudziło najwięcej emocji w mediach.
W 2005 roku poślubił argentyńską aktorkę i reżyserkę, Lucianę Pedrazę. Para poznała się w dość niecodziennych okolicznościach – na ulicy w Buenos Aires, gdy aktor szukał piekarni. Mimo dzielącej ich znacznej różnicy wieku, wynoszącej aż 41 lat, stworzyli trwały i zgodny związek. Wspólnie dzielili pasję do tanga oraz angażowali się w działalność charytatywną, prowadząc fundację wspierającą ubogie rodziny w Argentynie.
Robert Duvall nie żyje
Świat filmu pogrążył się w żałobie – odszedł Robert Duvall. Legendarny aktor zmarł w wieku 95 lat, zaledwie kilka tygodni po swoich urodzinach, które świętował 5 stycznia 2026 roku. O śmierci artysty poinformowała jego wieloletnia partnerka życiowa i żona, Luciana Pedraza, kończąc tym samym pewną epokę w historii światowej kinematografii.
Wczoraj pożegnaliśmy mojego ukochanego męża, drogiego przyjaciela i jednego z najwybitniejszych aktorów naszych czasów. Bob odszedł spokojnie w domu, otoczony miłością i troską – napisała.
Żona Roberta Duvalla doceniła go nie tylko jako aktora, ale przede wszystkim jako człowieka.
Dla świata był laureatem Oscara, reżyserem i gawędziarzem. Dla mnie był po prostu wszystkim. Jego pasja do rzemiosła dorównywała jedynie głębokiej miłości do postaci, wspaniałych posiłków i bycia w centrum uwagi. W każdej ze swoich licznych ról Bob oddawał się całkowicie swoim bohaterom i prawdzie ludzkiego ducha, którą reprezentowali. W ten sposób pozostawił nam wszystkim coś trwałego i niezapomnianego. Dziękujemy za lata wsparcia, jakim obdarzyliście Boba, oraz za danie nam czasu i prywatności, abyśmy mogli uczcić pamięć o nim – dodała Pedraza.





No i?