Czwartek w Amsterdamie. Daniel Martyniuk od razu TAM poszedł i jeszcze się pochwalił…
Daniel Martyniuk nie przestaje zaskakiwać. Syn Zenka wyruszył w kolejną podróż. Niedawno był w Polsce, następnie w Hiszpanii, a teraz udał się do Amsterdamu.
Daniel Martyniuk w Amsterdamie – nocne życie i turystyczne klasyki
Daniel Martyniuk, syn popularnego wokalisty Zenka Martyniuka, wybrał się w podróż do Amsterdamu i na bieżąco relacjonował ją swoim obserwatorom w mediach społecznościowych. Jego wyjazd szybko przyciągnął uwagę internautów, ponieważ pokazał stolicę Holandii z bardzo osobistej, spontanicznej perspektywy.
Na nagraniach widać tętniące życiem nocne ulice, charakterystyczne kanały, zabytkową architekturę oraz najbardziej rozpoznawalne punkty turystyczne miasta. Daniel Martyniuk dokumentował zarówno swobodne spacery po centrum, jak i wizyty w miejscach, które co roku przyciągają miliony turystów z całego świata.
Amsterdam w jego relacjach jawił się jako miasto pełne energii, kolorów i niepowtarzalnego klimatu.
Rembrandtplein i Smokey Coffee Shop – imprezowe serce miasta
Jednym z kluczowych punktów wizyty Daniela Martyniuka był słynny Rembrandtplein – jeden z najbardziej imprezowych placów Amsterdamu, znany z barów, klubów i całodobowych atrakcji. To właśnie tam celebryta skierował swoje kroki, wyraźnie podekscytowany atmosferą miejsca.
Na jednym z nagrań otwarcie zapowiedział wizytę w popularnym Smokey Coffee Shop, mówiąc z entuzjazmem:
Walimy do Smokey’ego.
Smokey Coffee Shop od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych lokali tego typu w Amsterdamie i często pojawia się w relacjach podróżników.
Wybór tego miejsca pokazuje, że Daniel Martyniuk dobrze orientował się w turystycznych hitach miasta i chciał doświadczyć jego najbardziej charakterystycznych atrakcji.
Amsterdamski klimat oczami Daniela Martyniuka
Relacje z podróży wyraźnie wskazują, że Daniel Martyniuk szybko odnalazł się w amsterdamskim klimacie. Na jego filmikach pojawiają się wąskie, oświetlone uliczki, kolorowe witryny sklepów, miejskie graffiti oraz setki rowerów przypiętych do latarni – czyli obrazy typowe dla Amsterdamu.
Dodatkowo na lotnisku zwrócił uwagę na automatyczne drzwi, które żartobliwie podpisał jako „Atlantyda entrance”, co pokazało jego poczucie humoru i dystans do rzeczywistości.


Skonczcie juz go pilnowac niech chodzi az cos zlapie.