Czym żywi się Victoria Beckham?
Dla jednych to obrzydliwości, inni powiedzą, że Victoria Beckham (40 l.) odżywia się świadomie i zdrowo. Jedno jest pewne – gdyby miała okazję, świetnie dogadałaby się z Anną Lewandowską (26 l.), która w swoim menu również uwzględnia różne oryginalne produkty (i karmi nimi męża, Roberta Lewandowskiego).
Co zatem znajdziemy w spiżarni projektantki?
Oto trzy składniki, bez których Beckham nie wyobraża sobie posiłków: sok z zielonej pszenicy, pyłek pszczeli i jagody akai.
Wszystkie te produkty to hity diet – nie tylko w USA. Śniadanie bez jagód akai? Wstyd pokazać na Instagramie! Zielony płyn z młodych pędów zboża? Pycha i lans lepszy, niż na sushi.
Wy też próbujecie wprowadzać do swojej diety takie żywieniowe nowinki? A może pozostajecie wierni jajecznicy ze szczypiorkiem i parówkom?
W każdym razie – Victorii życzymy smacznego.


[b]gość, 09-11-14, 01:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:42 napisał(a):[/b]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! ahaWidac ze jedyne co widzialas to wlasna wies! Kompleksy? Mieszkajac w LA i mowiac biegle po ang nie ma sie kompleksow 🙂 tak tak jasne tak sobie to tlumaczcie wszyscy “sa gorsi od nas” niemcy austria norewgia szwecja belgia holandia wymieniac dalej? Widac chyba uderzylam w czuly punkt bo widac nalezysz do tych co ani Be ani Me[/quote]A “sory” pisze sie przez 2R SORRY!!! Ty lepiej juz nic po ang nie pisz bo sie tylko osmieszasz! Widac ktora grupa ci przysluguje[/quote]Ja też mieszkajac w Polsce mówię po angielsku nie widzę w tym nic nadzywczajnego moi znajomi również[/quote]do autorki ostatniej odpowiedzi… Ty co najwyzej dukasz po angielsku a nie mowisz.. pomieszkaj za granica i poobcuj z native speakers a wtedy mozesz powiedziec, ze “mowisz po angielsku”..
[b]gość, 08-11-14, 23:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 15:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:02 napisał(a):[/b]Moi rodzice maja ule i u nas w domu wszyscy jemy pylek pszczeli bo jest zdrowy. Nawet nie wiedzialam ze z nas takie Beckhamy.kocham Cię za ten komentarz, pyłek to akurat żadne odkrycie[/quote]hahaha no widzicie wedlug kozaczka i innych panien kozaczkowych to tacy juz swiatowi jestescie!![/quote]Smutne to jest. Pamiętam, że moi rodzice zawsze używali miodu, pyłku pszczelego i kitu – powinnam im przekazać, że są prekursorami superfoods. A tu nagle się okazuje, że niektórzy nie mają pojęcia o starych, naturalnym metodach leczenia, które znaną są od wieków i uważają je za jakieś wydziwianie.
pyłek pszczeli podaje się na anemię, tak słyszałam. Sama kiedyś szukałam jakiejś dobrej formy żelaza i natrafiłam na niego. Ale obecnie wolę buraczki, szpinak i jajka oraz mięso dobrze wygotowane
[b]gość, 09-11-14, 02:58 napisał(a):[/b]PASKUDZTWEM jest jedzenie padliny, nie zapominajcie że to co , jecie jest okupione cierpieniem i często bestialskim mordem zwierząt!To jest chore.Wiedzieć,że zamordowali niewinne istoty i żreć je udając damę. Niektórzy są zaślepieni,nic nie czują.
[b]gość, 09-11-14, 13:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 02:58 napisał(a):[/b]PASKUDZTWEM jest jedzenie padliny, nie zapominajcie że to co , jecie jest okupione cierpieniem i często bestialskim mordem zwierząt!To jest chore.Wiedzieć,że zamordowali niewinne istoty i żreć je udając damę. Niektórzy są zaślepieni,nic nie czują.[/quote]dokładnie tak- usprawiedliwiają się tym, ze to przecież nie oni osobiście zabijają w tych rzeźniach i jakie to jedzenie mięsa jest zdrowe….
A co was jedzenie Victorii dziwi? Co moze lepsze parówki z odpadów mięsnych? Bez żartów
[b]gość, 10-11-14, 00:51 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 01:05 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:42 napisał(a):[/b]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! ahaWidac ze jedyne co widzialas to wlasna wies! Kompleksy? Mieszkajac w LA i mowiac biegle po ang nie ma sie kompleksow 🙂 tak tak jasne tak sobie to tlumaczcie wszyscy “sa gorsi od nas” niemcy austria norewgia szwecja belgia holandia wymieniac dalej? Widac chyba uderzylam w czuly punkt bo widac nalezysz do tych co ani Be ani Me[/quote]A “sory” pisze sie przez 2R SORRY!!! Ty lepiej juz nic po ang nie pisz bo sie tylko osmieszasz! Widac ktora grupa ci przysluguje[/quote]Ja też mieszkajac w Polsce mówię po angielsku nie widzę w tym nic nadzywczajnego moi znajomi również[/quote]do autorki ostatniej odpowiedzi… Ty co najwyzej dukasz po angielsku a nie mowisz.. pomieszkaj za granica i poobcuj z native speakers a wtedy mozesz powiedziec, ze “mowisz po angielsku”..[/quote]Nie zgadzam sie z ostatnim komentarzem do LA przyjezdza mnostwo polakow/stodentow i oni naprawde mowia a nie dukaja po angielsku… Az milo posluchac ze jednak czegos w PL sa w stanie nauczyc
nie akai tylko ACAI (a czyta się asaji z akcentem na ‘i’)
[b]gość, 09-11-14, 00:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:42 napisał(a):[/b]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! ahaWidac ze jedyne co widzialas to wlasna wies! Kompleksy? Mieszkajac w LA i mowiac biegle po ang nie ma sie kompleksow 🙂 tak tak jasne tak sobie to tlumaczcie wszyscy “sa gorsi od nas” niemcy austria norewgia szwecja belgia holandia wymieniac dalej? Widac chyba uderzylam w czuly punkt bo widac nalezysz do tych co ani Be ani Me[/quote]A “sory” pisze sie przez 2R SORRY!!! Ty lepiej juz nic po ang nie pisz bo sie tylko osmieszasz! Widac ktora grupa ci przysluguje
[b]gość, 09-11-14, 00:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 09-11-14, 00:42 napisał(a):[/b]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! ahaWidac ze jedyne co widzialas to wlasna wies! Kompleksy? Mieszkajac w LA i mowiac biegle po ang nie ma sie kompleksow 🙂 tak tak jasne tak sobie to tlumaczcie wszyscy “sa gorsi od nas” niemcy austria norewgia szwecja belgia holandia wymieniac dalej? Widac chyba uderzylam w czuly punkt bo widac nalezysz do tych co ani Be ani Me[/quote]A “sory” pisze sie przez 2R SORRY!!! Ty lepiej juz nic po ang nie pisz bo sie tylko osmieszasz! Widac ktora grupa ci przysluguje[/quote]Ja też mieszkajac w Polsce mówię po angielsku nie widzę w tym nic nadzywczajnego moi znajomi również
[b]gość, 08-11-14, 15:42 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:02 napisał(a):[/b]Moi rodzice maja ule i u nas w domu wszyscy jemy pylek pszczeli bo jest zdrowy. Nawet nie wiedzialam ze z nas takie Beckhamy.kocham Cię za ten komentarz, pyłek to akurat żadne odkrycie[/quote]hahaha no widzicie wedlug kozaczka i innych panien kozaczkowych to tacy juz swiatowi jestescie!!
PASKUDZTWEM jest jedzenie padliny, nie zapominajcie że to co , jecie jest okupione cierpieniem i często bestialskim mordem zwierząt!
ona chyba jada tylko salate-a paskutstwem i gownem jest jedzenie miesa
[b]gość, 08-11-14, 21:46 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 14:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote][/quote]Nigdzie tak nie napisałam, pustaku. Stwierdzam tylko fakt, że Lewandowska mówi po niemiecku w sposób przyzwoity. Nie jestem jej fanką, ale nie cierpię też ślepego hejtu, który świadczy o bezdennej głupocie.[/quote]zgadzam się. już samo powątpiewanie, że nie zna angielskiego świadczy o tym, że jest to dla was jakas super umiejętność. sorry, ale znajomość angielskiego w stopniu conajmniej komunikatywnym to raczej norma. to tak, jakby wątpić, czy potrafi wiązać sznurówki.[/quote]Dokładnie angielski to podstawa a jak słysze kogoś jak duka używajac prostych zwrotów to szlak mnie trafia! Dodam ze moimi “idolami” sa ci którzy wracaja z Londynu po kilku latach i dalej ani be ani me![/quote]NA JAKIM WY SWIECIE ZYJECIE… WIEKSZOSC MOICH ZNAJOMYC W OGOLE NIE MOWI PO ANGIELSKU A JESLI MOWIA TO GORA NA POZIOMIE B1 A NA B2 TO JUZ NAPRAWDE WYJATKI WIEC NIE P[IERDZIELCIE ZE W DZISIEJSZYM SWIECIE TO JUZ WSZYSCY PO ANG ZASUWAJA… CIEKAWA JESTEM JAK JEDNA Z DRUA BY SIE DOGADALY BO TAK TUTAJ PLUJECIE NA LUDZI BEZ ZNAJOMOSCI ANG…
fuuu skrzeloziela jakieś.
co za półanalfabeta pisał ten news? ŻENADA.
Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! aha
Pylek jest pyyyszny:-)
[b]gość, 08-11-14, 23:31 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 21:46 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 14:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote][/quote]Nigdzie tak nie napisałam, pustaku. Stwierdzam tylko fakt, że Lewandowska mówi po niemiecku w sposób przyzwoity. Nie jestem jej fanką, ale nie cierpię też ślepego hejtu, który świadczy o bezdennej głupocie.[/quote]zgadzam się. już samo powątpiewanie, że nie zna angielskiego świadczy o tym, że jest to dla was jakas super umiejętność. sorry, ale znajomość angielskiego w stopniu conajmniej komunikatywnym to raczej norma. to tak, jakby wątpić, czy potrafi wiązać sznurówki.[/quote]Dokładnie angielski to podstawa a jak słysze kogoś jak duka używajac prostych zwrotów to szlak mnie trafia! Dodam ze moimi “idolami” sa ci którzy wracaja z Londynu po kilku latach i dalej ani be ani me![/quote]NA JAKIM WY SWIECIE ZYJECIE… WIEKSZOSC MOICH ZNAJOMYC W OGOLE NIE MOWI PO ANGIELSKU A JESLI MOWIA TO GORA NA POZIOMIE B1 A NA B2 TO JUZ NAPRAWDE WYJATKI WIEC NIE P[IERDZIELCIE ZE W DZISIEJSZYM SWIECIE TO JUZ WSZYSCY PO ANG ZASUWAJA… CIEKAWA JESTEM JAK JEDNA Z DRUA BY SIE DOGADALY BO TAK TUTAJ PLUJECIE NA LUDZI BEZ ZNAJOMOSCI ANG…[/quote]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!
[b]gość, 09-11-14, 00:42 napisał(a):[/b]Widac twoi znajomi skladaja sie na tych zacofanych bo w europie kazdy mowi po angielsku! Chcecie byc w europie zyc na jednym poziomie miec posobne zarobki a podstaw angielskiego nie znacie?!no ale pustak z ciebie… odzywaja sie jakies kompleksy czy co?? wez no przejedz sie do kilku panstw europejskich zanim bedziesz pierdol.. ze cala europa mowi po ang.. hiszpanie czy wlosi czy francuzi to smialo mowie ze jeszcze gorzej cwierkaja po ang niz my polacy!!! jedynie holendrzy mowia super po ang ale to wynika jedynie z polityki tego kraju… wiec dziecko ucz sie ucz bo na razie malo wiesz o swiecie sory EUROPIE!! ahaWidac ze jedyne co widzialas to wlasna wies! Kompleksy? Mieszkajac w LA i mowiac biegle po ang nie ma sie kompleksow 🙂 tak tak jasne tak sobie to tlumaczcie wszyscy “sa gorsi od nas” niemcy austria norewgia szwecja belgia holandia wymieniac dalej? Widac chyba uderzylam w czuly punkt bo widac nalezysz do tych co ani Be ani Me
[b]gość, 08-11-14, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 14:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote][/quote]Nigdzie tak nie napisałam, pustaku. Stwierdzam tylko fakt, że Lewandowska mówi po niemiecku w sposób przyzwoity. Nie jestem jej fanką, ale nie cierpię też ślepego hejtu, który świadczy o bezdennej głupocie.[/quote]zgadzam się. już samo powątpiewanie, że nie zna angielskiego świadczy o tym, że jest to dla was jakas super umiejętność. sorry, ale znajomość angielskiego w stopniu conajmniej komunikatywnym to raczej norma. to tak, jakby wątpić, czy potrafi wiązać sznurówki.[/quote]Dokładnie angielski to podstawa a jak słysze kogoś jak duka używajac prostych zwrotów to szlak mnie trafia! Dodam ze moimi “idolami” sa ci którzy wracaja z Londynu po kilku latach i dalej ani be ani me!
[b]gość, 08-11-14, 15:38 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:22 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:05 napisał(a):[/b]Do pani studentki medycyny: proszę przedstawić wiarygodne źródła świadczące o bezsensowności picia zielonych soków (nota bene, polecanych przez lekarzy, np. onkologów – wiem z własnego doświadczenia). Bo coś mi się wydaje, że się mądrzysz głupio, byle twoje było na wierzchu.Są inne źródła antyoksydantów i nie trzeba w tym celu wyciskać soku z pędów pszenicy (choćby zielone warzywa, o których wspomniałaś). Zresztą nie chodzi mi stricte o ten nieszczęsny sok, ale o całą tę modę na superfoods – najpierw były jagody goi, pyłek pszczeli, teraz jagody acai. Co sezon cos nowego. A prawda jest taka, że poczciwa cebula, marchew i buraki są równie dobre. A skoro juz wspominasz o zaleceniach onkologów, to najlepszym sposobem na pozyskiwanie soków w diecie antyrakowej jest prasa norwalka (zakładam, że wiesz o czym piszę, bo wspominasz, że wiesz z doświadczenia). A temat roli antyoksydantów w walce z rakiem to kolejny temat rzeka.[/quote]Zgadzam się z Tobą, mnie też śmieszy ta moda na kolejne superfood. Ok, jasne, jeśli komuś smakują te goji, chia czy pyłek pszczeli to spoko, niech sobie je. Śmieszna jest jedynie ta bezrefleksyjna wiara w to, że oto piję eliksir długowieczności, który wystrzeli mnie w kosmos i odmłodzi o dekadę. A prawdą jest to, co napisałaś – w naszej tradycyjnej kuchni jest mnóstwo “superfoods”, tylko przecież nie poszpanujesz na dzielni czosnkiem, cebulą, borówkami, miodem, pietruszką czy burakiem… Może zamiast gonić za kolejnymi nowinkami warto się czasem zainteresować, co pani Jola sprzedaje u siebie w warzywniaku? 🙂 Bo najlepsze produkty to jednak te najbliższe twojemu żołądkowi. Wiadomo, że fajnie spróbować czegoś nowego, ale taka pogoń za modą jest trochę chora.[/quote]O, właśnie. Natka pietruszki to kolejne świetne źródło antyoksydantów i wit. c.
Nie ma sie z czego śmiać. Ludzie chcą byc zdrowi i długo żyć, a Wy nie? Maja prawo dbać o siebie kazdymi metodami. Moze nie lubi naszej cebuli i woli inne warzywa/rośliny.
Na pierwszym zdj (razem z synem) Victoria wyglada bosko!
Chyba jagody acai a nie akai!
Te nowosci byly znane juz baaardzo dawno temu np. Sproszkowana pszenica a pozniej sproszkowany sok z pszenicy byly sprzedawane w mpuszkach juz przed druga wojna swiatowa, jako suplementacja waznych skladnikow odzywczych. Dopiero w latach ’70 zmsc.odernizowano przemysl farmaceutyczny i zaczeto sprzedawac witaminy w tabletkach aby podniesc cene (proszek byl bardzo tani). Zadna nowow
parówką droga redakcjo, kogo wy zatrudniacie?
uwielbiam ją
co za popierdolona baba, zjadłaby czasem normalnie to by się w końcu wyluzowała a tak wygląda jak manekin albo topielica ze sraczką
pewnie wiorami
[b]gość, 08-11-14, 12:22 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:05 napisał(a):[/b]Do pani studentki medycyny: proszę przedstawić wiarygodne źródła świadczące o bezsensowności picia zielonych soków (nota bene, polecanych przez lekarzy, np. onkologów – wiem z własnego doświadczenia). Bo coś mi się wydaje, że się mądrzysz głupio, byle twoje było na wierzchu.Są inne źródła antyoksydantów i nie trzeba w tym celu wyciskać soku z pędów pszenicy (choćby zielone warzywa, o których wspomniałaś). Zresztą nie chodzi mi stricte o ten nieszczęsny sok, ale o całą tę modę na superfoods – najpierw były jagody goi, pyłek pszczeli, teraz jagody acai. Co sezon cos nowego. A prawda jest taka, że poczciwa cebula, marchew i buraki są równie dobre. A skoro juz wspominasz o zaleceniach onkologów, to najlepszym sposobem na pozyskiwanie soków w diecie antyrakowej jest prasa norwalka (zakładam, że wiesz o czym piszę, bo wspominasz, że wiesz z doświadczenia). A temat roli antyoksydantów w walce z rakiem to kolejny temat rzeka.[/quote]Zgadzam się z Tobą, mnie też śmieszy ta moda na kolejne superfood. Ok, jasne, jeśli komuś smakują te goji, chia czy pyłek pszczeli to spoko, niech sobie je. Śmieszna jest jedynie ta bezrefleksyjna wiara w to, że oto piję eliksir długowieczności, który wystrzeli mnie w kosmos i odmłodzi o dekadę. A prawdą jest to, co napisałaś – w naszej tradycyjnej kuchni jest mnóstwo “superfoods”, tylko przecież nie poszpanujesz na dzielni czosnkiem, cebulą, borówkami, miodem, pietruszką czy burakiem… Może zamiast gonić za kolejnymi nowinkami warto się czasem zainteresować, co pani Jola sprzedaje u siebie w warzywniaku? 🙂 Bo najlepsze produkty to jednak te najbliższe twojemu żołądkowi. Wiadomo, że fajnie spróbować czegoś nowego, ale taka pogoń za modą jest trochę chora.
[b]gość, 08-11-14, 14:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote][/quote]Nigdzie tak nie napisałam, pustaku. Stwierdzam tylko fakt, że Lewandowska mówi po niemiecku w sposób przyzwoity. Nie jestem jej fanką, ale nie cierpię też ślepego hejtu, który świadczy o bezdennej głupocie.[/quote]zgadzam się. już samo powątpiewanie, że nie zna angielskiego świadczy o tym, że jest to dla was jakas super umiejętność. sorry, ale znajomość angielskiego w stopniu conajmniej komunikatywnym to raczej norma. to tak, jakby wątpić, czy potrafi wiązać sznurówki.
[b]gość, 08-11-14, 13:55 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote][/quote]Nigdzie tak nie napisałam, pustaku. Stwierdzam tylko fakt, że Lewandowska mówi po niemiecku w sposób przyzwoity. Nie jestem jej fanką, ale nie cierpię też ślepego hejtu, który świadczy o bezdennej głupocie.
[b]gość, 08-11-14, 13:02 napisał(a):[/b]Moi rodzice maja ule i u nas w domu wszyscy jemy pylek pszczeli bo jest zdrowy. Nawet nie wiedzialam ze z nas takie Beckhamy.kocham Cię za ten komentarz, pyłek to akurat żadne odkrycie
[b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylkovTy i Lewa
Akurat pyłek pszczeli to i ja jadam.
[b]gość, 08-11-14, 13:45 napisał(a):[/b]Nie wymawia i nie pisze sie jagody AKAI tylko pisze sie ACAI i czytj sie ASAI – to sa brazylijskie owoce i zgodnie z wymowa portugalska tak sie powinno mowic.myślę, że to trochę jest jak z avocado/awokado;)
[b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote]
Nie wymawia i nie pisze sie jagody AKAI tylko pisze sie ACAI i czytj sie ASAI – to sa brazylijskie owoce i zgodnie z wymowa portugalska tak sie powinno mowic.
[b]gość, 08-11-14, 13:47 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny tego nie potrafi. [/quote]
[b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote]
Dogadac to by sie nie dogadaly… Watpie zeby Ania znala chociaz podstawy angielskiego hehe
[b]gość, 08-11-14, 13:49 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylko Ty i Lewa znacie język obcy, nikt inny.[/quote]
[b]gość, 08-11-14, 12:22 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:05 napisał(a):[/b]Do pani studentki medycyny: proszę przedstawić wiarygodne źródła świadczące o bezsensowności picia zielonych soków (nota bene, polecanych przez lekarzy, np. onkologów – wiem z własnego doświadczenia). Bo coś mi się wydaje, że się mądrzysz głupio, byle twoje było na wierzchu.Są inne źródła antyoksydantów i nie trzeba w tym celu wyciskać soku z pędów pszenicy (choćby zielone warzywa, o których wspomniałaś). Zresztą nie chodzi mi stricte o ten nieszczęsny sok, ale o całą tę modę na superfoods – najpierw były jagody goi, pyłek pszczeli, teraz jagody acai. Co sezon cos nowego. A prawda jest taka, że poczciwa cebula, marchew i buraki są równie dobre. A skoro juz wspominasz o zaleceniach onkologów, to najlepszym sposobem na pozyskiwanie soków w diecie antyrakowej jest prasa norwalka (zakładam, że wiesz o czym piszę, bo wspominasz, że wiesz z doświadczenia). A temat roli antyoksydantów w walce z rakiem to kolejny temat rzeka.[/quote]Kilku onkologów mówiło mojej mamie, że sok z zielonej pszenicy jest najzdrowszy i że powinna go pić (nie w trakcie chemii) dla wzmocnienia organizmu i oczyszczania. Podobnie z sokiem z buraków dla rekonwalescentów. Co do wyciskarki, to zainwestowaliśmy w Huroma i choć był koszmarnie drogi, to jesteśmy zadowoleni. Summa summarum, moja mama pokonała nowotwór i pewnie nie jest to tylko zasługa zielonych soków, grapefruitów, warzyw i oczyszczania limfy, ale fakt faktem, że po bardzo silnej i długotrwałej chemioterapii wracała do sił bardzo szybko, szybciej niż inne pacjentki. Wyniki też miała zaskakująco dobre, w porównaniu do innych. Ja myślę, że to w większości zasługa diety i tych soków.
[b]gość, 08-11-14, 12:50 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:22 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 08-11-14, 12:05 napisał(a):[/b]Do pani studentki medycyny: proszę przedstawić wiarygodne źródła świadczące o bezsensowności picia zielonych soków (nota bene, polecanych przez lekarzy, np. onkologów – wiem z własnego doświadczenia). Bo coś mi się wydaje, że się mądrzysz głupio, byle twoje było na wierzchu.Są inne źródła antyoksydantów i nie trzeba w tym celu wyciskać soku z pędów pszenicy (choćby zielone warzywa, o których wspomniałaś). Zresztą nie chodzi mi stricte o ten nieszczęsny sok, ale o całą tę modę na superfoods – najpierw były jagody goi, pyłek pszczeli, teraz jagody acai. Co sezon cos nowego. A prawda jest taka, że poczciwa cebula, marchew i buraki są równie dobre. A skoro juz wspominasz o zaleceniach onkologów, to najlepszym sposobem na pozyskiwanie soków w diecie antyrakowej jest prasa norwalka (zakładam, że wiesz o czym piszę, bo wspominasz, że wiesz z doświadczenia). A temat roli antyoksydantów w walce z rakiem to kolejny temat rzeka.[/quote]lekarze to elita????????????hahaha,zdziwiłabyś sie oj zdziwilabys,jak studenci medycyny ćpają,chlają,i inne cuda,razem z uniwersytetem warszawskim,medyczny dobrze imprezuje,i że potem nie siedzą w necie?zapomialas, ze teraz studia konczy pokolenie facebooka,zejdz na ziemię[/quote]zgoda. ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia;) skoro ktoś nazywa prawników/lekarzy elitą, to pomyśl, jak nisko sam się pozycjonuje;)
Moi rodzice maja ule i u nas w domu wszyscy jemy pylek pszczeli bo jest zdrowy. Nawet nie wiedzialam ze z nas takie Beckhamy.
Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…
[b]gość, 08-11-14, 13:17 napisał(a):[/b]Pierdzielicie. Nie wiem czy Lewa mówi po angielsku, ale po niemiecku mówi całkiem nieźle. Mieszkam w DE i widziałam ją kilka razy w tutejszych telewizjach. Radzi sobie całkiem dobrze. Ciekawe ile z was zna jakikolwiek obcy język…Tak, tylkovTy i Lewa
[b]gość, 08-11-14, 11:40 napisał(a):[/b][quote] nie nazywam fanaberią zdrowego jedzenia, jakie spożywała i przygotowywała gospodyni na wiosce. ale już wyciskanie soku z młodej pszenicy jest dla mnie fanaberią (tego raczej gospodynie nie robiły). fanaberią są dla mnie jagody goi, jagody akai i inne. tak, tak, wiem – są w miarę niedrogie i juz ogólnodostępne. ale nie zapominajmy, że poczciwe polskie warzywa wystarczą, żeby zdrowo jeść. ps. nie pisałam o parówce, ale o jajecznicy. jajka sa bardzo zdrowe.Dziecko, o żywieniu wiesz niewiele. Skoro bla ciebie chlorofil zawarty w młodej pszenicy to fanaberia, to gratuluję głupoty. Niestety, ale żyjemy w czasach, gdzie żywność przetworzona jest wszędzie i dawno wyparła tę zdrowszą. Nasi rodzice i dziadkowie nie mieli z tym do czynienia na taką skalę. I tu przychodzi nam z pomocą chlorofil, który zawiera mnóstwo antyoksydantów, zabija wolne rodniki, działa antynowotworowo. Poza tym, kilogram pszenicy do wysiania kosztuje 15 zł. Mi taki worek starczy na rok, bo piję sok co drugi dzień.[/quote]jestem na 4 roku medycyny, “dziecko”. oboje rodzice są lekarzami. w środowisku śmieją się z tych “superfoods”. ty o chlorofilu i antyoksydantach dowiedziałaś się pewnie rok temu od jakiejś zafiksowanej na “superodżywianie” blogerki.[/quote]tu sami lekarze, prawnicy i multimilionerki siedzą. kozak jest portalem dla elity xD wszystko żeby poprzeć swoje głupie wywody, internet wszystko przyjmie. Żal 100%….[/quote]hahahha niby studentka medycyny blabla “srodowisko” a tym XD i zalez rozwalilas system i zdradzilas ze jestes zwykla gimbusiara…….a wiktoria mnie dziwi robi to wszystko zeby byc piekna i mloda i zyc wiecznie bo ma raj juz na ziemi ale piekna nigdy i nie byla i nie bedzie nawet ladna bo jest strasznie brzydka… nastolatka nie jest i juz nigdy nie bedzie i zyc wiecznie tez nie nawet jak bedzie pic ten sok od rana do wieczora
[b]gość, 08-11-14, 12:05 napisał(a):[/b]Do pani studentki medycyny: proszę przedstawić wiarygodne źródła świadczące o bezsensowności picia zielonych soków (nota bene, polecanych przez lekarzy, np. onkologów – wiem z własnego doświadczenia). Bo coś mi się wydaje, że się mądrzysz głupio, byle twoje było na wierzchu.Są inne źródła antyoksydantów i nie trzeba w tym celu wyciskać soku z pędów pszenicy (choćby zielone warzywa, o których wspomniałaś). Zresztą nie chodzi mi stricte o ten nieszczęsny sok, ale o całą tę modę na superfoods – najpierw były jagody goi, pyłek pszczeli, teraz jagody acai. Co sezon cos nowego. A prawda jest taka, że poczciwa cebula, marchew i buraki są równie dobre. A skoro juz wspominasz o zaleceniach onkologów, to najlepszym sposobem na pozyskiwanie soków w diecie antyrakowej jest prasa norwalka (zakładam, że wiesz o czym piszę, bo wspominasz, że wiesz z doświadczenia). A temat roli antyoksydantów w walce z rakiem to kolejny temat rzeka.