To miała być kolejna interwencja w obronie bezbronnych zwierząt. Dla Dody okazała się jednak momentem, który całkowicie ją złamał. Po wizycie w schronisku piosenkarka nie kryła rozpaczy i emocji. Wstrząśnięta tym, co zobaczyła na własne oczy i usłyszała od wolontariuszy opowiedziała o dramacie, który od lat rozgrywa się w ciszy i bezkarności. Jej słowa są brutalne, szczere i trudne do zignorowania.
Doda o krzywdzie zwierząt
Doda nie ukrywa, że wizyta w schronisku całkowicie ją psychicznie rozbiła. To, co zobaczyła przerosło nawet jej wcześniejsze doświadczenia z interwencji w miejscach, gdzie zwierzęta były krzywdzone. Artystka mówi wprost, że koszt emocjonalny tej walki jest ogromny i coraz trudniejszy do udźwignięcia.
Chwilę później zmierzona miednica, niepozwolona do adopcji, zabity pies, wykrwawił się na betonie, w schroniskach. To bardzo dużo mnie kosztuje. Bardzo. Jestem wykończona. Bo to nie jest jeszcze najgorsze. Najgorsze dopiero zobaczycie
Z jej relacji wynika, że dramat nie dotyczy pojedynczych przypadków, ale całego systemu, który przez lata pozostawał poza realną kontrolą. Doda podkreśliła, że to, co już ujawniono, to dopiero fragment znacznie większej tragedii.
Wstrząśnięta Doda o psach
Jednym z najbardziej wstrząsających elementów relacji Dody są warunki, w jakich mają przebywać psy. Artystka opisuje sytuacje, które świadczą o skrajnej przemocy i zaniedbaniach wobec zwierząt.
Trzyma psy w klatkach dla królików. Nie sterylizuje suk, pozwala zaszczepiać się psom. Suki rodzą w klatkach dla królików, wystawione na żar słoneczny.
Doda zaznacza, że wiele z tych informacji pochodzi od wolontariuszy i świadków, którzy od dawna alarmują o tym, co dzieje się za zamkniętymi bramami schroniska. Ich relacje mają być spisane i zabezpieczone, a skala zaniedbań jest zdecydowanie znacznie większa, niż mogłoby się wydawać osobom z zewnątrz.
Tak wygląda pies karmiony w schronisku
Mnie niż zero ta pani. Umiejętności aktorskie także zerowe. Daremna próba ocieplenia zszarganego wizerunku.