Doda w środku nocy nadała komunikat. Przerażające słowa po zamknięciu Sobolewa
Doda w środku nocy opublikowała emocjonalny komunikat, w którym nie kryła wściekłości i rozczarowania. Choć kilka godzin wcześniej dziękowała premierowi za interwencję w sprawie schroniska w Sobolewie, teraz jasno dała do zrozumienia, że samo zamknięcie placówki to zdecydowanie za mało.
Wielki protest w Sobolewie
W ostatnich tygodniach Doda całkowicie zaangażowała się w walkę o poprawę losu zwierząt w polskich schroniskach. Odwiedzała kolejne placówki, rozmawiała z pracownikami i nagłaśniała dramatyczne historie psów. Sprawa szybko nabrała ogólnopolskiego rozgłosu i trafiła nawet do Sejmu.
Kulminacją był protest w Sobolewie, gdzie od rana gromadziły się tłumy, w tym znane osoby ze świata show-biznesu. Jeszcze tego samego dnia Donald Tusk poinformował o zamknięciu schroniska decyzją Powiatowego Lekarza Weterynarii. Premier podkreślił, że nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie. Wśród licznych komentarzy pojawiło się krótkie podziękowanie od Dody:
Dziękujemy
Apel Dody po zamknięciu chroniska
Euforia po decyzji o zamknięciu schroniska w Sobolewie okazała się krótkotrwała. Doda, która jeszcze kilka godzin wcześniej publicznie dziękowała premierowi za interwencję szybko zaczęła dostrzegać zagrożenia wynikające z braku dalszych, konkretnych działań.
W jej ocenie administracyjne zamknięcie placówki to dopiero początek, a nie realne rozwiązanie problemu. Artystka zwróciła uwagę, że bez nadzoru służb i jasno określonych procedur sytuacja zwierząt może stać się jeszcze bardziej dramatyczna.
W opublikowanym w środku nocy nagraniu piosenkarka nie kryła frustracji i bezsilności. Podkreślała, że sama decyzja nie gwarantuje bezpieczeństwa psom, jeśli na miejscu nie pojawią się organy ścigania i osoby odpowiedzialne za pełną dokumentację całej interwencji. Dopiero w tym kontekście padły jej mocne słowa:
Bardzo dziękuję panu premierowi za interwencję, bardzo. Ale potrzebny jest tam na miejscu prokurator — zaczęła stanowczo.
Doda zwróciła uwagę na chaos, jaki może powstać po zamknięciu placówki.
Nie może być tak, że każda fundacja sobie wchodzi i bierze, co chce. Że ludzie sobie wchodzą i biorą, co chcą. Bo nie wiadomo, gdzie ten pies skończy — mówiła, podkreślając, że brak kontroli może doprowadzić do kolejnych tragedii.
Doda grzmi po zamknięciu schroniska
Artystka apelowała o natychmiastowe działania systemowe: sporządzenie dokładnego spisu zwierząt, raportów, zabezpieczenie dokumentacji oraz pobranie próbek karmy i mięsa.
Trzeba sprawdzić, czy są tam trutki, czy mięso psów. To wszystko nie może być na wariackich papierach — grzmiała.
Największe emocje wzbudziło jednak pytanie, które Doda zadała wprost: —
Zamykamy schronisko, żeby uratować psy. I co dalej? Jak teraz ratujemy psy? — pytała, dając jasno do zrozumienia, że decyzja administracyjna bez dalszych kroków może okazać się jedyni pozornym sukcesem

Przestańcie o niej pisać. Nie wierzę w jej prawdziwe intencje, akcje wymyślił raczej specjalista od PR. Zgadzam się natomiast z jednym, potrzebny jest prokurator, przy okazji mógłby się nią zająć.
A to trzeba było myśleć o tym wcześniej a nie rozkręcać zadymę.