Dramat Joanny Krupy. Lekarze zrujnowali jej twarz
Joanna Krupa od lat uchodzi za jedną z najpiękniejszych kobiet polskiego show-biznesu, jednak mało kto wie, że przed laty przeżyła prawdziwy koszmar związany z medycyną estetyczną. Gwiazda “Top Model” zdecydowała się na popularny zabieg laserowy, który przyniósł dramatyczne skutki. Dziś otwarcie apeluje do młodych kobiet i zdradza, jak naprawdę dba o swoją twarz.
“Popełniłam wiele błędów”. Krupa mówi wprost o zabiegach
Dla wielu mężczyzn jest obiektem westchnień, dla kobiet niedoścignionym wzorem urody. Joanna Krupa od lat zachwyca sylwetką, cerą i naturalnością, która w świecie show-biznesu bywa rzadkością. Paradoksalnie sama modelka przyznaje, że nie zawsze czuła się pewna siebie.
To właśnie wtedy, jak mówi, popełniła kilka decyzji, których dziś bardzo żałuje. W rozmowie z dziennikarzem Super Expressu Krupa nie owija w bawełnę. Zapytana o swoje triki urodowe, najpierw zdradza niewinny rytuał:
Codziennie rano zanurzam twarz w wodzie z lodem. To naprawdę wiele daje – przyznaje.
Chłodzenie skóry poprawia krążenie, zmniejsza pory i sprawia, że cera wygląda na bardziej napiętą i świeżą. Jednak chwilę później gwiazda przechodzi do znacznie trudniejszego tematu.
Próbowałam laserów, ale one bardzo zniszczyły mi skórę. Zjadły mi tłuszcz na twarzy! Spaliło mi to mój baby fat – mówi bez ogródek.
Krupa nie ukrywa emocji i ostrzega młode dziewczyny w bardzo mocnych słowach:
Lasery i inne takie rzeczy – uciekajcie od tego. To jest masakra. Tylko kasę biorą.
Według modelki zabieg sprawił, że jej twarz straciła naturalną objętość i młodzieńczy wygląd, który daje podskórna tkanka tłuszczowa.
Co naprawdę mogło się stać? Ekspert wyjaśnia
O komentarz Super Express poprosił Marcina Januska z warszawskiej kliniki Derma Instytut. Specjalista tłumaczy, że przypadek opisywany przez Krupę jest znany w medycynie estetycznej.
To, co opisuje pani Joanna, to niekontrolowany zanik podskórnej tkanki tłuszczowej. Kilka lat temu stosowano technologie starej generacji, często błędnie wrzucane do jednego worka jako “lasery” – wyjaśnia.
Jak dodaje, problemem nie była sama idea zabiegu, lecz brak precyzyjnej kontroli temperatury.
Tkanka tłuszczowa jest wyjątkowo wrażliwa na ciepło. Jeśli energia zostanie podana zbyt głęboko, zbyt agresywnie i bez odpowiedniego chłodzenia, dochodzi do termicznego uszkodzenia adipocytów – tłumaczy ekspert.
Efekt? Utrata naturalnego wypełnienia twarzy, a w konsekwencji wrażenie “zapadnięcia” policzków i przedwczesnego postarzenia rysów.
Według Januska współczesna medycyna estetyczna wygląda zupełnie inaczej niż dekadę temu.
Dziś opiera się na precyzji, kontrolowanych parametrach i bezpieczeństwie. Rozwój technologii praktycznie eliminuje takie błędy, o ile zabieg jest właściwie dobrany i wykonany przez doświadczonego specjalistę – podkreśla.
Jednocześnie zaznacza, że emocjonalna reakcja Krupy jest w pełni zrozumiała.
Krupa ostrzega młode kobiety przed popularnym trendem
Modelka zdradza, że dziś stawia wyłącznie na metody, które uważa za bezpieczne:
Stosuję tylko zimną wodę z lodem i osocze z własnej krwi. Te dwie rzeczy są super. Pobudzają kolagen i stymulują skórę – mówi.
Ekspert przyznaje, że są to dobre metody wspomagające, choć nie zastąpią nowoczesnych terapii przebudowy skóry.
Historia Joanny Krupy pokazuje, że nawet najbardziej popularne zabiegi mogą nieść ryzyko, jeśli są wykonywane bez odpowiedniej wiedzy i technologii. Jej słowa wybrzmiewają dziś szczególnie mocno w czasach, gdy medycyna estetyczna stała się niemal codziennością.





“Rozwój technologii praktycznie eliminuje takie błędy” – NIE. I za pare lat znow przeczytamy, ze to, co teraz zachwalaja, tak naprawde szkodzi. Wspomnicie oke slowa.
Wyglądać jak we A a ryra. 66 latino gry zwisając pod z, ,i
Btw filmy we
Pomóżcie proszę 😭pomagam.pl/ky38wt