Drew Barrymore bierze TRZECI rozwód!
Drew Barrymore ma 41 lat. Gdy miała kilka miesięcy wystąpiła w reklamie… karmy dla psów, gdy miała kilkanaście lat trafiła na pierwszy odwyk, gdy miała 19 lat po raz pierwszy wyszła za mąż.
Zobacz: Drew Barrymore pokazuje, jak wyglądać dobrze w rozmiarze 42
Drew zmagała się również z zaburzeniami odżywiania.
Niestety aktorka służy za przykład osoby, którą… niszczy show biznes.
Barrymore trzy lata temu poślubiła Willa Kopelmana. Aktorka i Will doczekali się dwóch córeczek, Olive (3 l.) i Franie (1 l.). Dzisiaj pan i pani Kopelman ogłosili rozwód.
Zgodnie z najnowszymi trendami rozstaniowymi, Drew i Will zapewnili, że zostaną przyjaciółmi i dołożą wszelkich starań, aby ich dzieci wychowały się w “normalnej rodzinie”.
Obstawiamy, że za kilka dni amerykańskie tabloidy wskażą na winna/winnego rozpadu małżeństwa tych dwoje.
Zobacz: ROZWÓD – JAK WESPRZEĆ DZIECKO





[b]gość, 03-04-16, 07:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 03-04-16, 05:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Dokładnie takie samo mam zdanie!!bravo!![/quote]A czemu oceniacie zycie innych? To nie Wy decydujecie co dla kogo jest najważniejsze w życiu. Jak zwykle na kozaczku bezdzietne wmawiają wszystkim, że taki styl zycia jest najlepszy.[/quote]Dla niej tak samo ważne jest urodzenie dziecka jak dla Ciebie ich brak więc piszesz bez sensu aby cieszyła się życiem.
[b]gość, 03-04-16, 05:01 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Dokładnie takie samo mam zdanie!!bravo!![/quote]A czemu oceniacie zycie innych? To nie Wy decydujecie co dla kogo jest najważniejsze w życiu. Jak zwykle na kozaczku bezdzietne wmawiają wszystkim, że taki styl zycia jest najlepszy.
[b]gość, 03-04-16, 14:39 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 23:18 napisał(a):[/b]Oj jeśli Panie z dołu uważają, że po zdradzie i jeszcze nieślubnych dzieciach Bóg nakazuje trwać przy mężu, to słabe z was Katoliczki. Księga Rodzaju do przeczytania. Zdrada to jedyny słuszny powód do rozwodu i ponownego ożenku. Tak głosił Jezus. Po zdradzie dla Boga małżeństwo już nie istnieje, więc ta kobeita, która przyjmie zdrajce, nie robi tego w imie Boga, raczej przeciw niemu.99% procent katolików Biblii nie przeczytalo, wierzą w tylko to co ksiądz im powie[/quote]A cóż im z przeczytania, skoro Katolicyzm zabrania indywidualnej interpretacji Biblii.
[b]gość, 02-04-16, 23:18 napisał(a):[/b]Oj jeśli Panie z dołu uważają, że po zdradzie i jeszcze nieślubnych dzieciach Bóg nakazuje trwać przy mężu, to słabe z was Katoliczki. Księga Rodzaju do przeczytania. Zdrada to jedyny słuszny powód do rozwodu i ponownego ożenku. Tak głosił Jezus. Po zdradzie dla Boga małżeństwo już nie istnieje, więc ta kobeita, która przyjmie zdrajce, nie robi tego w imie Boga, raczej przeciw niemu.99% procent katolików Biblii nie przeczytalo, wierzą w tylko to co ksiądz im powie
[b]gość, 03-04-16, 08:14 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 03-04-16, 07:58 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Dokładnie takie samo mam zdanie!!bravo!![/quote]Dla niej tak samo ważne jest urodzenie dziecka jak dla Ciebie ich brak więc piszesz bez sensu aby cieszyła się życiem.[/quote]Roznica jest taka ze ja sie potrafie coeszyc zyciem jakie by ono nie bylo. Dzieci nie mam i nie planuje ale jakbym wpadla to bym sie dalej zyciem cieszyla. A ona sie zachowuje jakby na smierc ciekala bo zycie stracilo sens. Jakby stracila rodzicow, meza, zostalaby kaleka bez nog albo mialaby raka to by inaczej spiewala, wtedy nagle brak dziecka nie bylby taki przytlaczajacy. Czlowiek rozumny powinien miec troche wiecej oleju w glowie niz tylko chec rodzenia. Powinien tez czuc jakas polore i wdziecznosc. A nie tylko chciec, chciec, chciec. Ale nie kazdy jest rozwiniety tak samo – niektorxy maja wylacznie prymitywne potrzeby.
Drew to dobry przykład na to że jak wchodzisz w show biznes/tzw Wielki Świat i nie jesteś do tego zupełnie przygotowana!!kończy się to przeważnie odwykami,rozwodami,samobójstwami i Bóg wie co jeszcze!!bardzo dużo cenę się płaci za sławę i pieniądze czasami!!niestety!!a po za tym nie rozumiem tego ogłaszania wszem i wobec rozwodu?nie można się rozwieść po ciuchu?
[b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Dokładnie takie samo mam zdanie!!bravo!!
ona to pewnie jeszcze paru mezow bedzie miala
Oj jeśli Panie z dołu uważają, że po zdradzie i jeszcze nieślubnych dzieciach Bóg nakazuje trwać przy mężu, to słabe z was Katoliczki. Księga Rodzaju do przeczytania. Zdrada to jedyny słuszny powód do rozwodu i ponownego ożenku. Tak głosił Jezus. Po zdradzie dla Boga małżeństwo już nie istnieje, więc ta kobeita, która przyjmie zdrajce, nie robi tego w imie Boga, raczej przeciw niemu.
No nie wiem, przede wszystkim warto szanować siebie, jak facet raz zdradził to wypad, oni zawsze robia to ponownie, tylko tym razem beda sie lepiej ukrywać. A po co komu taki palant
[b]gość, 02-04-16, 21:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę[/quote]*zenia[/quote]A pomysleliscie, ze ci ludzie sa ze soba nieszczesliwi? I ze problemem bylo dla nich zniesc swoja wzajemna obecnosc? Albo ze ktores zdradzilo? Ze komus sie zmienily priorytety i zaczal byc egoista? Tez mnie dobijaja te rozwody ale powodow nie znamy i na pewno powod nie byl jeden.[/quote]no rzeczywiście powód do rozwodu bo komuś się priorytety zmieniły i zasmakował w cycatych 19 nastolatkach…. :/duże problemy w małżeństwie to zawsze dramat, ale po to jest małżeństwo, żeby trwać, a ni się rozwodzić. znam historie kobiet, które latami walczyły o mężów, przeżywały wyprowadzkę męża do kochanki, nawet nieślubne dzieci, ale koniec końców małżeństwo ocaliły, bo ślubowały coś bardzo poważnego Bogu i drugiej osobie. ja nie mówię,że zdrady są fajne, egoizm jest fajny, choroby są fajne, ale ludzie, jesteście na dobre i na złe. nie ma odwrotu.[/quote]Skoro ja nie brałam ślubu kościelnego i nie przusiegalam przed Bogiem to mam odwrót ? 🙂
[b]gość, 02-04-16, 21:21 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę[/quote]*zenia[/quote]A pomysleliscie, ze ci ludzie sa ze soba nieszczesliwi? I ze problemem bylo dla nich zniesc swoja wzajemna obecnosc? Albo ze ktores zdradzilo? Ze komus sie zmienily priorytety i zaczal byc egoista? Tez mnie dobijaja te rozwody ale powodow nie znamy i na pewno powod nie byl jeden.[/quote]no rzeczywiście powód do rozwodu bo komuś się priorytety zmieniły i zasmakował w cycatych 19 nastolatkach…. :/duże problemy w małżeństwie to zawsze dramat, ale po to jest małżeństwo, żeby trwać, a ni się rozwodzić. znam historie kobiet, które latami walczyły o mężów, przeżywały wyprowadzkę męża do kochanki, nawet nieślubne dzieci, ale koniec końców małżeństwo ocaliły, bo ślubowały coś bardzo poważnego Bogu i drugiej osobie. ja nie mówię,że zdrady są fajne, egoizm jest fajny, choroby są fajne, ale ludzie, jesteście na dobre i na złe. nie ma odwrotu.[/quote]I kobieta ma takie rzeczy znosić bo co? Bo ma papierek ślubny?!
[b]gość, 02-04-16, 18:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:53 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:18 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Podejrzewam, że nie masz (może jeszcze) instynktu macierzynskiego wiec nie zrozumiesz[/quote]nie rozumiem, dlaczego ludzie za wszelka cene chca splodzic dzeci jesli nie moga…….. adopcja tez daje szczescie ,[/quote]Z różnych powodów, np. się boją, że nie pokochają go wystarczająco mocno, że będą gdybać “a co by była gdybyśmy mieli własne…”. Nie stać was na trochę empatii?[/quote]Kiedyś rozmawialam z mężem o adopcji, mąż się obawia genów, chorób i ze dziecko będzie chciało odnaleźć biologicznych rodziców
ale szkoda :(((( wyglądali na taką zgraną parę 🙁
[b]gość, 02-04-16, 16:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę[/quote]*zenia[/quote]A pomysleliscie, ze ci ludzie sa ze soba nieszczesliwi? I ze problemem bylo dla nich zniesc swoja wzajemna obecnosc? Albo ze ktores zdradzilo? Ze komus sie zmienily priorytety i zaczal byc egoista? Tez mnie dobijaja te rozwody ale powodow nie znamy i na pewno powod nie byl jeden.[/quote]no rzeczywiście powód do rozwodu bo komuś się priorytety zmieniły i zasmakował w cycatych 19 nastolatkach…. :/duże problemy w małżeństwie to zawsze dramat, ale po to jest małżeństwo, żeby trwać, a ni się rozwodzić. znam historie kobiet, które latami walczyły o mężów, przeżywały wyprowadzkę męża do kochanki, nawet nieślubne dzieci, ale koniec końców małżeństwo ocaliły, bo ślubowały coś bardzo poważnego Bogu i drugiej osobie. ja nie mówię,że zdrady są fajne, egoizm jest fajny, choroby są fajne, ale ludzie, jesteście na dobre i na złe. nie ma odwrotu.
[b]gość, 02-04-16, 19:41 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:59 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:53 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:18 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Podejrzewam, że nie masz (może jeszcze) instynktu macierzynskiego wiec nie zrozumiesz[/quote]nie rozumiem, dlaczego ludzie za wszelka cene chca splodzic dzeci jesli nie moga…….. adopcja tez daje szczescie ,[/quote]Z różnych powodów, np. się boją, że nie pokochają go wystarczająco mocno, że będą gdybać “a co by była gdybyśmy mieli własne…”. Nie stać was na trochę empatii?[/quote]Kiedyś rozmawialam z mężem o adopcji, mąż się obawia genów, chorób i ze dziecko będzie chciało odnaleźć biologicznych rodziców[/quote]Zawsze szukaja biologicznych rodzicow i tzreba sie na to przygotowac by nas nie powalilo choc i tak bedzie bolalo jak cholera ale to naturalne.
[b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Podejrzewam, że nie masz (może jeszcze) instynktu macierzynskiego wiec nie zrozumiesz
[b]gość, 02-04-16, 18:53 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 18:18 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Podejrzewam, że nie masz (może jeszcze) instynktu macierzynskiego wiec nie zrozumiesz[/quote]nie rozumiem, dlaczego ludzie za wszelka cene chca splodzic dzeci jesli nie moga…….. adopcja tez daje szczescie ,[/quote]Z różnych powodów, np. się boją, że nie pokochają go wystarczająco mocno, że będą gdybać “a co by była gdybyśmy mieli własne…”. Nie stać was na trochę empatii?
[b]gość, 02-04-16, 18:18 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.[/quote]Podejrzewam, że nie masz (może jeszcze) instynktu macierzynskiego wiec nie zrozumiesz[/quote]nie rozumiem, dlaczego ludzie za wszelka cene chca splodzic dzeci jesli nie moga…….. adopcja tez daje szczescie ,
[b]gość, 02-04-16, 17:24 napisał(a):[/b]Kiedys byla wspolna kasa malzonkow , albo maz pracowal a zona wychowywala dzieci i prowadzila dom. U mnie tak bylo i zadne z nas nie zaniedbywalo swoich rol. Dzis zyjemy z duzej emerytury meza. Jednak widzac to co sie dzisiaj dzieje z malzenstwami i ile dla ludzi znaczy przysiega malzenska musialbym pracowac za wszelka cene bo to by bylo moje zabezpieczenie gdyby maz stwierdzil kiedy “sotty ale zakochalem sie w innej”Emerytka na Kozaku, nie wierzę 🙂
[b]gość, 02-04-16, 17:02 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b]Ja tez jestem po rozwodzie nie z mojej winy. To co mialan siedziec z mezem I z jego kochanka I cieszyc sie ze malzenstwo trwa. Ludzie co Wy macie w tych glowach. CI co maja odwage sie rozwodza. CI co nie siedza w takich zwiazkach I udaja ze jest ok. Chore spoleczenstwo.Teraz mamy plage rozwodow ale to z powodu kobiet – bo nie daja sobie w kasze dmuchac, nie pozwalaja sie bic i zdradzac. Kiedys takie malzenstwa to byl standard a kazdemu sie wydaje, ze kiedys ro milosc trzymala ze soba ludzi. Nie jestem jakas fanatyczka rozwodow bo potrafie bardzo kochac, nie zdradzam itd ale nie wierze w to, ze kiedys kazde malzenstwo bylo szczesliwe.[/quote]Mądre słowa!
[b]gość, 02-04-16, 17:11 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 09:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 06:21 napisał(a):[/b]Jakie to przykre, ze ludzie nie umieją walczyć o rodzinę. Roczne dziecko i już rozwód!a co wam do tego??? moze zaliczyli wpadke? a dziecko nic nie zmieni skoro sie ze soba nie chce byc! Nic na siłe!!!![/quote]Matki polki sa przyzwyczajone, ze trzeba byc meczennica i w 100% poswiecic siebie ZAWSZE. Moga miec depresje, byc wyprute z zycia, plakac po nocach w poduszke ale najwazniejsze, ze dzieciak ma falszywy obraz pelnej rodzinki a one nie musza sie same utrzymywac. Taka sytuacja.[/quote]100% racji!
[b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b]Ja tez jestem po rozwodzie nie z mojej winy. To co mialan siedziec z mezem I z jego kochanka I cieszyc sie ze malzenstwo trwa. Ludzie co Wy macie w tych glowach. CI co maja odwage sie rozwodza. CI co nie siedza w takich zwiazkach I udaja ze jest ok. Chore spoleczenstwo.tu nie chodzi o to, że nie powinniśmy się rozwodzić. Moi rodzice się rozwiedli (zdecydowanie za późno- moim skromnym zdaniem), ale ona ogólnie jest taka niespokojna. Szybko uzależnienia (już w wieku 13 lat- narkotyki, alkohol), zaburzenia odżywiania, trzy małżeństwa. Ma się wrażenie jakby “rzucała się” we wszystkie kierunki. Chociaż nie chcę tutaj nikogo oceniać.
Sorry
Kiedys byla wspolna kasa malzonkow , albo maz pracowal a zona wychowywala dzieci i prowadzila dom. U mnie tak bylo i zadne z nas nie zaniedbywalo swoich rol. Dzis zyjemy z duzej emerytury meza. Jednak widzac to co sie dzisiaj dzieje z malzenstwami i ile dla ludzi znaczy przysiega malzenska musialbym pracowac za wszelka cene bo to by bylo moje zabezpieczenie gdyby maz stwierdzil kiedy “sotty ale zakochalem sie w innej”
[b]gość, 02-04-16, 16:56 napisał(a):[/b]Ja tez jestem po rozwodzie nie z mojej winy. To co mialan siedziec z mezem I z jego kochanka I cieszyc sie ze malzenstwo trwa. Ludzie co Wy macie w tych glowach. CI co maja odwage sie rozwodza. CI co nie siedza w takich zwiazkach I udaja ze jest ok. Chore spoleczenstwo.Teraz mamy plage rozwodow ale to z powodu kobiet – bo nie daja sobie w kasze dmuchac, nie pozwalaja sie bic i zdradzac. Kiedys takie malzenstwa to byl standard a kazdemu sie wydaje, ze kiedys ro milosc trzymala ze soba ludzi. Nie jestem jakas fanatyczka rozwodow bo potrafie bardzo kochac, nie zdradzam itd ale nie wierze w to, ze kiedys kazde malzenstwo bylo szczesliwe.
[b]gość, 02-04-16, 09:27 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 06:21 napisał(a):[/b]Jakie to przykre, ze ludzie nie umieją walczyć o rodzinę. Roczne dziecko i już rozwód!a co wam do tego??? moze zaliczyli wpadke? a dziecko nic nie zmieni skoro sie ze soba nie chce byc! Nic na siłe!!!![/quote]Matki polki sa przyzwyczajone, ze trzeba byc meczennica i w 100% poswiecic siebie ZAWSZE. Moga miec depresje, byc wyprute z zycia, plakac po nocach w poduszke ale najwazniejsze, ze dzieciak ma falszywy obraz pelnej rodzinki a one nie musza sie same utrzymywac. Taka sytuacja.
[b]gość, 02-04-16, 14:33 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę[/quote]*zenia[/quote]A pomysleliscie, ze ci ludzie sa ze soba nieszczesliwi? I ze problemem bylo dla nich zniesc swoja wzajemna obecnosc? Albo ze ktores zdradzilo? Ze komus sie zmienily priorytety i zaczal byc egoista? Tez mnie dobijaja te rozwody ale powodow nie znamy i na pewno powod nie byl jeden.
[b]gość, 02-04-16, 14:35 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co[/quote]Uwazam tak samo. Swoja droga co za desperacja zeby wlasne zdrowie i zycie narazac dla ciazy. Maz cie nie kocha ze ci na to pozwolil? Nie ma innych powodow do zycia niz rodzenie dzieci? Bo to troche bez sensu zyc tylko po to zeby plodzic. Swiat i zycie sa piekne wiec zamiast sie tym cieszyc to autorka sugeruje, ze spotkalo ja najgorsze nieszczescie… Smierc to najgorsze nieszczescie a nie brak uzytku z macicy.
Ja tez jestem po rozwodzie nie z mojej winy. To co mialan siedziec z mezem I z jego kochanka I cieszyc sie ze malzenstwo trwa. Ludzie co Wy macie w tych glowach. CI co maja odwage sie rozwodza. CI co nie siedza w takich zwiazkach I udaja ze jest ok. Chore spoleczenstwo.
[b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę
[b]gość, 02-04-16, 08:16 napisał(a):[/b]Ludzie maja dzieci i sie rozstaja. A ja trzy lata sie staralam, w wyniku terapii hormonalnej niemal stracilam zycie. Zdrowie utracilam ale moj maz przy mnie trwa, w bolu, smutku, cierpieniu, bez nadziei na wyleczenie. Bo jak sie kogos kocha, to sie nie rozstaje po piereszej klotni.To albo odpuść sobie dzieci albo adoptuj, widocznie natura z jakiegoś powodu nie chce żebyś miała dzieci- za duzo wad albo co
[b]gość, 02-04-16, 09:58 napisał(a):[/b]Idzie w ślady mamusi, 15 małżeństw na koncie…Miała chociaż ciekawe zycie:d
[b]gość, 02-04-16, 11:07 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.Zycie jest za krótkie zeby męczyć sie z kimś kogo sie juz nie kocha a ślub miłości po grób nie gwarantuje.[/quote]Milosc sie kończy po 7 latach maks, za bardzo sie nią podniecacie
[b]gość, 02-04-16, 14:32 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 12:17 napisał(a):[/b][quote][b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.[/quote]Bo zdnia sie mentalne dzieci, oczekujące ciągłej zabawy. Jakby zycie oznaczało zabawę[/quote]*zenia
Brać to można slub, poprawniej by było rozwodzi sie po raz trzeci
Coraz więcej literówek, błędów interpunkcyjnych i stylistycznych. Jeżeli wydajecie magazyn plotkarski, jeśli nie o treść – to przynajmniej o formę zadbajcie…
“Obstawiamy, że za kilka dni amerykańskie tabloidy wskażą na winna/winnego rozpadu małżeństwa tych dwoje.”Ja obstawiam, że w końcu doczytacie, że liczebnik zbiorowy “dwoje” jest odmienny (dwoje, dwojga, dwojgu, dwojgiem itd.). Powinno być “tych dwojga”.
3 rozwód, odwyki, narkotyki – ona jest jedną z największych szjbusek Hollywood. Masakra
[b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.też nie rozumiem :/ po kij się chajtasz jak przy pierwszym większym problemie od razu rozwód, małżeństwo po to jest, żeby być ze sobą na dobre i na złe. a ludziom się wydaje,że tylko na dobre …. przykre. całkowite zniszczenie pojęcia małżeństwa. a pani, która 3 raz obiecywała miłość i wierność małżeńską jest NIEPOWAŻNA, wspólczuję tej kobiecie, musi mieć zryta psychę, a teraz dzieci będą miały rozbitą rodzinę i kuku w głowie.
[b]gość, 02-04-16, 10:41 napisał(a):[/b]Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.Zycie jest za krótkie zeby męczyć sie z kimś kogo sie juz nie kocha a ślub miłości po grób nie gwarantuje.
[b]gość, 02-04-16, 10:14 napisał(a):[/b]gość27-12-14, 08:33, cytuj swietna kobieta!a wszystkim lepszejszym panienka niech do glowy przyjdzie mysl ze ONA prezentuje soba cos wiecej niz urode-zadba o nia jak znajdzie czas dla siebie,widocznie ma taka osobowosc ze nie musi sypiac w makijazu zeby zyx nadzieja ze facet jej nie opusci…panienka na pewno nie ty panienkomo
Ja nie rozumiem tych rozwodow. Czy nie lepiej wziac slub koscielny i zyc zgodnie z przykazaniami Boga? Nawrócicie się ludzie bo te czasy schodzą na psy.
Jest moja idolka
[b]gość, 02-04-16, 06:21 napisał(a):[/b]Jakie to przykre, ze ludzie nie umieją walczyć o rodzinę. Roczne dziecko i już rozwód!a co wam do tego??? moze zaliczyli wpadke? a dziecko nic nie zmieni skoro sie ze soba nie chce byc! Nic na siłe!!!!
No jak to? dzieciątka nie scal.iły związku na zawsze? jak to mozliwe
Jaka niska i grube uda na
kolejna po garner flądra opuszczona hie hie
gość27-12-14, 08:33, cytuj swietna kobieta!a wszystkim lepszejszym panienka niech do glowy przyjdzie mysl ze ONA prezentuje soba cos wiecej niz urode-zadba o nia jak znajdzie czas dla siebie,widocznie ma taka osobowosc ze nie musi sypiac w makijazu zeby zyx nadzieja ze facet jej nie opusci…
[b]gość, 02-04-16, 10:08 napisał(a):[/b]Jaka niska i grube uda naNo dokładnie!