Edyta Górniak szokuje wyznaniem: “NIE SPĘDZAM ŚWIĄT”. Zmieniła zdanie!
Edyta Górniak od lat potrafi zaskakiwać, raz stylizacją, innym razem decyzjami zawodowymi, a czasem tym, jak mówi o sprawach, które dla wielu są oczywiste. Tym razem w rozmowie z reporterem Kozaczek.pl Jakubem Szewczykiem poruszyła temat świąt.
Edyta Górniak tłumaczy, o co jej chodzi
Pytanie było klasyczne: Boże Narodzenie, szczególny czas, jakie plany? Edyta Górniak odpowiedziała jednak w sposób, którego mało kto się spodziewał, ponieważ najpierw zatrzymała się na samym słowie, a dopiero potem przeszła do konkretów:
Nie spędzam świąt. Zmieniłam słowo. Mam czas świąteczny. Raczej dzielę i mnożę szczęście w czasie świąt, niż go po prostu tak spędzam, spędzę. To wiem, że bardzo często tak się mówi pod społeczną nazwą, ale przywiązuję wagę do różnych słów, które mówimy na pamięć, nie zastanawiamy się, nie spędzam czasu z kimś, dzielę z kimś czas, więc w tym roku będziemy na Mazurach
Mazury zamiast salonów
Edyta Górniak w rozmowie przyznała też, że bardzo czeka na ten wyjazd, nawet mimo odległości i napiętego grafiku. Jak sama mówi, decyzja zapadła i nie ma już odwrotu:
Bardzo czekam tych świąt. Co prawda są to ogromne odległości między Mazurami, a Toruniem, ale już tak się nastawiliśmy, że jedziemy z Allankiem i z naszym malutkim grono najbliższych, więc czekam bardzo tych świąt.
W pewnym momencie rozmowa zeszła na refleksje i Edyta, jak to ona, powiedziała wprost coś, co może nie każdemu „siądzie”, ale brzmi bardzo prawdziwie. Mówi o wartości życia, bliskości i o tym, że łatwo zapominamy, jak kruche jest „jutro”:
Ja sobie czasami tak myślę, wiem proszę Państwa, że to co powiem, że nie jest takie popularne. Naprawdę zachęcam wszystkich do radości z życia, do radości chwili, bo zawsze któryś Sylwester, któreś to pożegnanie roku będzie ostatnie dla kogoś i to gdybyśmy zawsze pamiętali o wartości życia i bliskości, to może by było trochę mniej przestrzeni na hejty. Warto o tym pomyśleć
Prezenty na ostatnią chwilę i „drugi dzień świąt” z komputerem
U Edyty Górniak nawet temat prezentów nie wygląda jak klasyczne „wszystko gotowe dwa tygodnie wcześniej”. Artystka przyznaje, że w tym roku tempo było takie, że świąteczne przygotowania po prostu uciekły jej między próbami, studiem i pracą z tancerzami:
Tak mniej więcej bym powiedziała. Miałam tyle przygotowań i pracy, że tak może nie wszystko jeszcze mam dopięte, ale jeszcze mi tam został powiedzmy jeden dzień. Nie lubię tak w ostatniej chwili, ale po prostu tyle przygotowań jest, wiecie, tu z tancerzami, tu w studiu nagraniowym, tu coś, tu sala prób, więc po prostu ten czas, te dni poleciały po prostu, nie wiem gdzie te tygodnie i nagle jesteśmy tuż przed świętami…
A jeśli ktoś myśli, że w tym domu święta kręcą się wokół „prezentowej gorączki”, to Edyta szybko studzi emocje. Allan jest już dorosły i nie ma w nim dziecięcego wyczekiwania na paczki. Zmieniły się czasy, zmieniły się rytuały, a pakowanie prezentów „po cichu, gdy dziecko śpi” to już przeszłość. Za to w święta wjeżdża plan Alana… z laptopem w roli głównej:
Na szczęście mam już wyrośniętego syna, który nie ma jakichś oczekiwań, że dostanie jakieś tam super prezent. Kiedyś to było bardziej takie pieczołowite, że musiałam poczekać aż zaśnie, żeby zapakować prezent, bo raczej sama lubiłam pakować, to ten czas już niestety minął, więc myślę, że ten dzielenia tego czasu wspólnie, wyjazd nasz wspólny, bycie razem, mam nadzieję w spokoju chociaż Alan i tak bierze komputer i mówi, mama, no co zrobimy w drugi dzień świąt? Ja mówię, no super, bierzemy komputer, będziemy działać



Mądra I bez nadecia. Mało kto lubi święta i ten cyrk obok.
Wysłuchałam całego wywiadu, mądra, wartościowa kobieta, powinna wykładać życie:)