Elizabeth Banks staje w obronie kobiet rodzących, choć sama nie rodziła – jej dziecko nosiła wynajęta surogatka, ponieważ aktorka wielokrotnie roniła i lekarze stwierdzili, że nie jest w stanie donosić ciąży.

Aktorka – choć bez bezpośrednich doświadczeń związanych z ciążą – przekonuje, że przeraża ją nagonka na wszystkie kobiety, od których oczekuje się pełnej formy na krótko po porodzie.

– Chcę wierzyć, że gdybym sama nosiła własne dziecko, doszłabym do formy. Ale kto wie? – mówi . – A tak przy okazji, to okropne oczekiwać, że kobiety dojdą do siebie po porodzie. To prawdziwa niegodziwość, co się teraz toczy z tymi wszystkimi matkami-celebrytkami. Większość z nich jest szczupła, idą do trenerów, ćwiczą, mają pieniądze, mają możliwości i są naturalnie predysponowane do bycia szczupłymi. A inne kobiety chcą po po prostu być z dzieckiem. Radzę, nie idźcie od razu na siłownię. To przecież nie tak ma być, uspokójcie się!

Trudno się nie zgodzić z jej słowami. Ćwiczenie po sześć godzin dziennie na krótko po porodzie nie daje dużo szans na przebywanie z niemowlakiem, które przecież matki potrzebuje najbardziej.
 

&nbsp

Elizabeth Banks: Po porodzie nie powinno się wymagać formy