Eva Longoria znalazła sobie pocieszenie po rozstaniu z mężem (przystojny brat Penelope Cruz pomógł otrzeć pierwsze łzy), ale nadal nie radzi sobie z sytuacją, w jakiej się znalazła.

W rozmowie z magazynem Allure aktorka mówi, że najgorsze jest układanie swego życia według zupełnie nowego, jeszcze nieznanego planu.

Przyzwyczaiłam się do tego, że ciągle jestem w samolocie i lecę na jakiś mecz koszykówki… [były mąż Evy jest koszykarzem – przyp. red.]. Za każdym razem, gdy o tym mówię, chce mi się płakać. To trudne. To bardzo trudne. Staram się przejść przez to bez histeryzowania – mówi Longoria.

Jestem na etapie przejściowym, w okresie wchodzenia w nowe zwyczaje – podkreśla aktorka.

Hmm… Ciekawe czy nowy chłopak Evy, Eduardo, również jest „przejściowym etapem\”.

\"\"

\"\"