10 rzeczy, których nie wiesz o Freddiem Mercury
Idol nawet po śmierci.
Choć jego prawdziwe imię i nazwisko to Farrokh Bulsara, nawet w paszporcie figurował jako Frederick Mercury.
Freddie Mercury nigdy nie uważał się za świetnego pianistę. Z tego względu nienawidził wykonywać “Bohemian Rhapsody” na scenie – bał się, że się pomyli.
Z czasem mniej grał, a więcej tańczył. I dopiero wtedy na scenie czuł się jak ryba w wodzie.
W ostatniej scenie wideo “It’s A Hard Life” Freddie pokazuje się tylko z jednej strony. To dlatego, że miał założony gips – pamiątkę po pijackiej imprezie.
Na scenie Freddie Mercury czuł się najlepiej, gdy wcześniej dochodziło do jakiegoś emocjonalnego konfliktu. Innymi słowy piosenkarz musiał się wcześniej… pokłócić!
Freddie miał skłonności do kłótni. Pewnego razu tak pokłócił się z kochankiem Billym Reidem, że po krzykach następnego dnia zupełnie ochrypł. Sęk w tym, że Queen miało zaplanowany koncert. Cały ranek Freddie próbował cudownych sposobów na to, by ekspresowo przywrócić strunom głosowym przyzwoity stan, a głosowi barwę.
Gdy pewnego razu miał lecieć do Tokio z Nowego Jorku, wyszedł z samolotu. Freddie dowiedział się, że model maszyny to DC10, która w przeszłości miewała problemy techniczne. Piosenkarz zabrał bagaż podręczny i poleciał 14 godzin później w klasie ekonomicznej (wcześniej miał wykupioną klasę biznes).
Gdy Mercury był w trasie po Stanach Zjednoczonych, dowiedział się, że jego ówczesny kochanek, Tony Bastin, spotyka się z kimś innym. W ramach zemsty opłacił Bastinowi lot pod pretekstem chęci spotkania. Owszem, spotkał się z nim tuż po przylocie, ale tylko po to, by powiedzieć mu, że koniec związku. Odesłał go najbliższym samolotem. Aha – i zatrzymał jego kota, Oscara.
Freddie tak bardzo kochał swoje koty, że dzwonił by… porozmawiać z nimi. Musiał przez słuchawkę słyszeć ich miauczenie i pomruki, to go uspokajało. Miał również portrety pupili malowane na zamówienie.
Asystenci Freddiego Mercury zawsze musieli mieć przy sobie coś do pisania w razie gdyby nagle pojawiło się natchnienie u piosenkarza. Np. słowa do “Life is Real” naszły go nagle podczas podróży samolotem.
Słowa do “Life is Rea” – “guilt stains on my pillow” początkowo zapisano jako “cunt stains on my pillow” (ślady c*py na mojej poduszce).
Naprawdę uwielbiam Freddiego i Queen. Mają niesamowite piosenki, których mogłabym ciągle słuchać – one nigdy mi się nie znudzą.