Biznesy tych gwiazd okazały się klapą. Chcieli zarabiać miliony, a zostali z niczym
Katarzyna Figura i Borys Szyc postanowili spróbować swoich sił w gastronomii.
Aktorzy zainwestowali we wspólną restaurację na Mazurach licząc na to, że popularna turystyczna lokalizacja zapewni im stały napływ klientów.
Pomysł wydawał się obiecujący, jednak rzeczywistość szybko zweryfikowała ich plany.
Lokal „Kompas Port” w Giżycku okazał się nieprzygotowany do przyjmowania gości.
Kontrole sanepidu wykazały szereg uchybień, w tym m.in. brak odpowiednich toalet.
Problemy administracyjne i formalne sprawiły, że restauracja nie mogła normalnie funkcjonować, a aktorzy zdecydowali się wycofać z przedsięwzięcia.
Według medialnych doniesień Katarzyna Figura miała stracić na tej inwestycji około 100 tysięcy złotych.
Swoich sił w gastronomii próbował także Bogusław Linda.
Aktor postanowił zrealizować biznesowe marzenie wspólnie z innymi znanymi nazwiskami z branży m.in. Markiem Kondratem, Wojciechem Malajkatem i Zbigniewem Zamachowskim.
Panowie od początku postawili na rozmach otwierając sieć restauracji pod nazwą „Prohibicja”.
Z gastronomią próbował również Andrzej Piaseczny.
Artysta marzył o stworzeniu miejsca, w którym krakowianie i turyści mogliby spędzać rozrywkowe wieczory przy drinkach i muzyce.
Około dwadzieścia lat temu zainwestował w duży, trzypiętrowy pub „Soho” zlokalizowany w Krakowie.
Agnieszka Fitkau-Perepeczko przez blisko 20 lat mieszkała w Australii, co w pewnym momencie postanowiła wykorzystać w działalności biznesowej.
Aktorka, wówczas kojarzona przede wszystkim z rolą Simony w serialu „M jak miłość” uznała, że połączenie popularności tej postaci z jej osobistym doświadczeniem może okazać się atrakcyjną ofertą.
O bankructwie Michała Wiśniewskiego było głośno kilka lat temu.
Choć dziś artysta stopniowo wychodzi na finansową prostą w przeszłości zaliczył kilka kosztownych porażek biznesowych.
Jedna z nich dotyczyła warszawskiego klubu „Extravaganza”, w który przed laty zainwestował około trzech milionów złotych.
Lokal nie przynosił oczekiwanych zysków, dlatego piosenkarz zdecydował się go sprzedać.
To jednak nie zakończyło jego problemów finansowych. Mimo niespłaconych jeszcze zobowiązań związanych z klubem Wiśniewski ruszył z kolejnym przedsięwzięciem w Warszawie otworzył dom mody oraz butik, nazwane imionami jego dzieci: „Xavier Fabienne”
Tomasz Kammel również spróbował swoich sił w biznesie.
W 2001 roku razem z Ewą Wróbel założył firmę szkoleniową „Sparrow”.
Początkowo przedsięwzięcie rozwijało się bardzo dynamicznie i szybko pojawili się duzi klienci i wysokie przychody.
Najlepszy okres przypadł na 2008 rok, kiedy spółka odnotowała rekordowe wpływy sięgające 18 milionów złotych.
Rok później wokół firmy wybuchł jednak głośny skandal.
Po publikacji „Pulsu Biznesu” ujawniono, że szkolenia „Sparrow” były zlecane przez ówczesną partnerkę życiową Kammela, Katarzynę Niezgodę, pełniącą funkcję wiceprezeski banku BPH, a później Pekao SA.
Sprawa zakończyła się dyscyplinarnym zwolnieniem Niezgody. Choć trafiła do sądu, nie udało jej się wygrać procesu.
Na tym problemy się nie skończyły. Sama firma „Sparrow” również wdała się w spór sądowy z bankiem domagając się wypłaty zaległych należności za szkolenia.
Ten proces także zakończył się przegraną. Ostatecznie w 2013 roku Tomasz Kammel zdecydował się zamknąć działalność.
Grażyna Szapołowska postanowiła zainwestować zgromadzone przez lata oszczędności w własną markę kosmetyczną.
Aktorka została twarzą projektu, który nazwała „Sza Cosmetics”, a jej ambicją było stworzenie luksusowych produktów mogących konkurować z zagranicznymi gigantami, w tym nawet z Dior’em.
Pomysł jednak nie spotkał się z oczekiwanym zainteresowaniem. Choć kosmetyki miały uchodzić za produkty najwyższej jakości to wysokie ceny skutecznie odstraszyły klientki, które nie były przekonane, że oferta warta jest swojej ceny.
W efekcie spółka poniosła porażkę finansową, a Szapołowska zdecydowała się zamknąć biznes.
Jan Nowicki, któremu ogromną popularność przyniosła rola w filmie „Wielki Szu” postanowił wykorzystać rozpoznawalność swojego wizerunku w biznesie.
W latach 90. aktor zainwestował oszczędności życia w markę garniturów o nazwie „Szu” nawiązującą do kultowej postaci.
Projekt nie spełnił jednak oczekiwań. Eleganckie garnitury nie wzbudziły większego zainteresowania klientów i marka szybko zniknęła z rynku.
Według ówczesnych doniesień medialnych Jan Nowicki miał stracić na tej inwestycji około 400 tysięcy złotych.
Leszek Lichota postanowił spróbować swoich sił w działalności kulturalnej.
W 2012 roku otworzył w Warszawie klub, w którym organizował nie tylko koncerty, ale także projekcje filmowe i inne wydarzenia artystyczne.
Pomysł okazał się jednak nieopłacalny. Po dwóch latach aktor zrezygnował z prowadzenia lokalu przyznając w jednym z wywiadów, że głównym problemem były koszty.
Jak podkreślał, płacił „absurdalnie wysoki czynsz za wynajem”, co ostatecznie przesądziło o zamknięciu klubu.