Co się stało z zaginioną Izabelą Parzyszek? PORWANIE?! Głos zabrała Prokuratura
Cała Polska żyje zaginięcie 35-latki z Bolesławca. Detektyw: "Co ona robiła przez godzinę w zepsutym aucie?".
Sprawa Izabeli Parzyszek jest na tyle poważna, że zajęła się nią Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu.
W poniedziałek śledczy przeprowadzili pierwszą analizę akt i już zapadła pierwsza decyzja:
“Wstępnie wszczęte zostanie śledztwo w kierunku art. 189. § 1. Kodeksu karnego, czyli pozbawienia wolności innej osoby” – mówi Interii prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska, rzeczniczka jeleniogórskiej Prokuratury Okręgowej.
Prokuratura nie chciała powiedzieć wprost, że chodzi o porwanie, a jedynie – “teoretycznie tak”. Natomiast podkreślili, że jest to wersja wstępna, ponieważ obecnie w oparciu o materiał przedłożony przez funkcjonariuszy policji śledczy nie są w stanie stwierdzić, co się stało z Izabelą Parzyszek.
Biuro Śledcze z Wrocławia pomaga rodzinie zaginionej i tak komentuje sprawę w rozmowie z Onetem:
“Ze względu na dobro śledztwa nie mogę mówić o wszystkich rzeczach, które wiem. Moim zdaniem istotne są dwie hipotezy: została uprowadzona na tej autostradzie albo dobrowolnie wsiadła do czyjegoś auta i się oddaliła, by rozpocząć nowe życie” – powiedział portalowi Onet detektyw Tomasz Szewc.
Dodał, że od momentu zepsucia auta na autostradzie do ostatniego telefonu Izabeli Parzyszek minęła godzina, co jest dziwnym faktem:
“Przez ten czas nie zadzwoniła po pomoc drogową. To przepraszam, ale co ona robiła przez godzinę w zepsutym aucie? Może na kogoś czekała” – zastanawia się detektyw.
Napewno na lepsze życie lub spokojne w niebie.
Mam nadzieję, że dała radę uciec z tej sekty, a nie ją uciszyli, że chciała odejść.