Dom Kamila Stocha. U podnóża Tatr zbudował prawdziwy pałac
Kamil Stoch, potrójny mistrz olimpijski, spędził większość życia w podróżach między skocznią a lotniskiem.
Od jakiegoś czasu jednak ma wreszcie wrócić do miejsca, które sam wybudował, do imponującej rezydencji w Zębie, która przypomina góralski pałac.
W świecie sportu dom często bywa tylko przystankiem. Dla Kamila Stocha od lat takim przystankiem był Ząb – najwyżej położona wieś w Polsce. Ale jego dom to nie zwykła willa. To monumentalna, 500-metrowa rezydencja, która od 2014 roku rośnie u podnóża Tatr jak współczesny symbol sukcesu i przywiązania do korzeni.
Gdy Stoch ogłosił, że ten sezon Pucharu Świata będzie jego ostatnim, świat sportu zaczął żegnać legendę. Ale dla niego to dopiero początek sportowej emerytury, którą wreszcie spędzi w swoim góralskim pałacu.
Gdy inni sportowcy inwestują w apartamenty w dużych miastach, Kamil Stoch wybrał zupełnie inną drogę. Zamiast szklanych wieżowców, masywne drewniane bale. A zamiast miejskiego zgiełku, absolutna cisza i widok na Tatry z okna sypialni.
Jego dom w Zębie ukazuje miłość do rodzinnego Podhala, tradycji i życia w harmonii z górami.
Rezydencja, której budowę rozpoczęto w 2014 roku, ma około 500 metrów kwadratowych i składa się z czterech kondygnacji. To współczesna interpretacja tradycyjnej podhalańskiej architektury. Świadczą o tym masywne drewniane bale konstrukcyjne, charakterystyczny gontowy dach oraz ozdobne, kamienne kominy. Nawet we wnętrzach dominują elementy regionalnego stylu, tworząc spójną, ciepłą i niezwykle przytulną całość.
Stoch znany jest nie tylko z miłości do skoków, ale też do ogrodnictwa. Na wielu zdjęciach w mediach społecznościowych widać, jak z zaangażowaniem dba o otaczający dom ogród. To kolejny przejaw jego przywiązania do tego miejsca. Nie tylko je zbudował, ale też własnoręcznie pielęgnuje i kształtuje jego otoczenie. To dom, który naprawdę żyje i który jest owocem pracy i serca jego właściciela.
Gdy Stoch zakończy karierę, ten dom przestanie być przystankiem, a stanie się jego podhalańską oazą. I chyba nie ma lepszego miejsca na ziemi dla człowieka, który przez lata fruwał nad całym globem, by w końcu wylądować tam, gdzie bije jego serce- w cieniu Tatr, w domu z drewna i kamienia, przy ulicy swojego imienia.
Nie ma czego mu zazdrościć- dom bez dzieci jest martwy.
I czym tu się chwali. Jak d aj jernikajiwvu z mailowo.