Dom Marioli Bojarskiej-Ferenc. Urządziła go niczym z katalogu
Mariola Bojarska-Ferenc zdecydowała się wpuścić kamery do swojego domu i pokazać, jak mieszka na co dzień. W rozmowie na kanale magazynu “Viva!” oprowadziła po wnętrzach, zdradzając kulisy aranżacji i opowiadając, jak przez lata tworzyła przestrzeń, która dziś jest dla niej najważniejszym miejscem.
Już na pierwszy rzut oka widać, że to nie jest przypadkowy wystrój, a każdy element ma tu swoje znaczenie.
Promotorka zdrowego stylu życia od lat podkreśla, że jej dom musi być pełen sztuki, książek i rzeczy z historią. I rzeczywiście, wnętrza, które pokazała, to połączenie elegancji, klasyki i bardzo osobistego, charakterystycznego stylu z duszą.
Mariola Bojarska-Ferenc zaprosiła reportera “Vivy!” do swojego domu i bez skrępowania pokazała zarówno reprezentacyjne wnętrza, jak i bardziej prywatne pomieszczenia. Jak przyznała, na początku wcale nie była przekonana do tej nieruchomości.
To jej mąż, który jest architektem, dostrzegł potencjał miejsca. Ona sama początkowo była na nie.
Wokół tego domu nic nie było zagospodarowane, zupełnie mi się tu nie podobało. Powiedziałam, że nigdy tutaj nie zamieszkam, i pamiętam nawet, że tamtą noc spędziliśmy w osobnych hotelach. (…) Mój mąż jako architekt potrafił sobie wyobrazić, jak wszystko może tutaj wyglądać po przebudowie. Ja tej umiejętności nie miałam i dziś jestem zakochana w tym domu, nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej – opowiedziała.
Z czasem wizja męża zaczęła się materializować, a ona sama zaczęła wypełniać przestrzeń tym, co kocha najbardziej – sztuką.
To właśnie mąż odpowiadał za projekt i przebudowę, a ona zajęła się wypełnieniem przestrzeni sztuką i przedmiotami, które kolekcjonowała przez lata.
Dom Marioli Bojarskiej-Ferenc jest utrzymany przede wszystkim w stylistyce art déco, co widać w niemal każdym pomieszczeniu. Dominują ciężkie, drewniane meble o charakterystycznych formach, eleganckie lampy i dodatki, które wyglądają jak pojedyncze, kolekcjonerskie egzemplarze.
W salonie uwagę przyciągają białe sofy zestawione z masywnymi, drewnianymi bryłami i rzeźbami. Na środku stoi duży stolik z dekoracyjnymi świecami i porcelaną, a wokół rozstawiono artystyczne figury i fotografie. Całość jest jasna, ale jednocześnie “ciężka” w dobrym sensie i bardzo dopracowana.
Bez sztuki dom nie istnieje – podkreśliła wprost.
Wnętrza uzupełniają prace znanych artystek, takich jak Hanna Bakuła czy Joanna Sarapata, a także prywatne portrety właścicielki.
Kuchnia to zupełnie inna energia – więcej nowoczesności, ale nadal w bardzo eleganckim wydaniu. Drewniane fronty, stalowe sprzęty i duża wyspa tworzą funkcjonalną przestrzeń, ale nie brakuje tam dekoracyjnych elementów.
Na blatach stoją szklane karafki, porcelana i drobne ozdoby. Sama Bojarska-Ferenc przyznała, że nawet w kuchni musi mieć piękne przedmioty.
Obok znajduje się jadalnia z dużym, przeszklonym stołem i tapicerowanymi krzesłami. Całość dopełniają jasne zasłony i duże okna, które wpuszczają dużo światła.
Jednym z najważniejszych miejsc w domu jest gabinet, który pełni też funkcję biblioteki. Ściany wypełniają regały z książkami, a przestrzeń wygląda bardziej jak prywatne archiwum niż klasyczne biuro.
Sypialnia utrzymana jest w spokojniejszym, bardziej minimalistycznym klimacie, ale i tu nie brakuje osobistych akcentów. Nad łóżkiem wiszą czarno-białe fotografie, a na ścianach znajdują się obrazy i portrety właścicielki.
To są takie odstraszacze, żeby mój mąż nie miał głupich pomysłów – żartowała, pokazując zdjęcia rozmieszczone wokół łóżka.
W pomieszczeniu znajduje się także obraz autorstwa Hanny Bakuły, który przedstawia Mariolę Bojarską – Ferenc w młodości.
Dziś Mariola Bojarska-Ferenc przyznaje, że nie tylko polubiła to miejsce, ale wręcz się w nim zakochała. Dom, który początkowo wydawał się jej zbyt surowy, po latach stał się przestrzenią idealnie dopasowaną do jej stylu życia.
Pełno w nim sztuki, pamiątek z podróży i rzeczy zbieranych przez lata i właśnie to sprawia, że wnętrza nie wyglądają jak katalog, ale jak prawdziwy, zamieszkany dom z duszą.
Jak sama podsumowała, dla niej to najważniejsze. Bo bez książek, obrazów i pięknych przedmiotów, dom po prostu nie istnieje.