Koniec “Przyjaciółek”. Zobacz, jak aktorki zmieniły się od 1. do ostatniego sezonu. Kolosalna zmiana
Przez dziesięć lat obserwowaliśmy, jak ich postacie dorastają, zmagają się z życiem, kochają i popełniają błędy. Jednak „Przyjaciółki” to nie tylko historia fikcyjnych bohaterek – to także prawdziwa kronika przemiany czterech wybitnych aktorek. W ciągu 20 sezonów Małgorzata Socha, Joanna Liszowska, Anita Sokołowska i Magdalena Stużyńska nie tylko zdobyły serca milionów widzów, ale też przeszły niesamowitą drogę osobistą i zawodową.
Gdy serial debiutował we wrześniu 2012 roku, nikt nie przypuszczał, że stanie się kultową produkcją, a jego główne aktorki, ikonami polskiej telewizji. Przez dekadę obserwowaliśmy, jak z każdym rokiem nabierają pewności siebie, jak ich styl ewoluuje od młodzieńczej swobody do dojrzałej elegancji oraz jak zmienia się sposób, w jaki grają.
W pierwszym sezonie Małgorzata Socha jako Zuza była uosobieniem młodzieńczej energii i lekko zwariowanego stylu. Jej kreacje były często swobodne, kolorowe, a czasem nieco nieprzewidywalne – zupełnie jak sama postać.
Dziś, po dekadzie, jej styl stał się wyrafinowany i elegancki. Socha nie boi się mocnych, minimalistycznych kroków, klasycznych krojów i wyrazistych, ale stonowanych barw. Jej metamorfoza to droga od spontanicznej dziewczyny do kobiety, która wie, czego chce i doskonale rozumie swoją wartość, zarówno jako aktorka, jak i ikona stylu.
“Przestałam się oszukiwać – młodsza nie będę. Trzeba godnie przyjąć tę nową cyfrę”
– mówiła o swoim wieku, akceptując dojrzałość z gracją.
Joanna Liszowska od początku emanowała pewnością siebie i seksapilem. Jej kreacje w pierwszym sezonie były odważne, podkreślające figurę, często zwracające uwagę. Przez lata jej styl stał się jeszcze bardziej wyrazisty, ale też bardziej przemyślany.
Dziś Liszowska to mistrzyni wielkich, teatralnych gestów modowych, które zawsze są doskonale wyważone. Ale największa zmiana zaszła w jej podejściu do zawodu:
“Dojrzałam do tego, żeby robić tylko to, co jest w pełni zgodne ze mną”
– przyznała. Z kobiety, która podbijała świat urody, stała się świadomą artystką, dla której ważniejsza od obecności w kolorowych pismach jest autentyczna więź z widzem w teatrze.
Dla Anity Sokołowskiej rola Zuzy stała się osobistą rewolucją. Jak sama przyznaje, na co dzień była “typu chłopczycą” – spodnie, wygodne ubrania, płaskie obcasy. Serial zmusił ją do noszenia obcisłych sukienek i szpilek. “Przekonałam się, że ja też mogę tak wyglądać, być bardziej kobieca” – mówiła.
Jej przemiana widać gołym okiem: z nieco nieśmiałej, stonowanej aktorki stała się kobietą, która z gracją nosi elegancję i odkrywa nowe oblicza swojej kobiecości. To jedna z najpiękniejszych metamorfoz – nie tylko wizerunkowa, ale i wewnętrzna.
W pierwszym sezonie Magdalena Stużyńska jako Hania emanowała ciepłem i matczynym spokojem. Jej styl był przytulny, domowy, bezpieczny. Przez lata jej postać przeszła przez piekło (poważna choroba w serialu), a wraz z nią ewoluował wizerunek aktorki.
Dziś Stużyńska prezentuje styl dojrzały, kobiecy, pełen klasy, ale i wewnętrznej siły. Jej metamorfoza to opowieść o kobiecie, która przeszła przez trudne doświadczenia (także prywatnie, zmagając się z ciężką chorobą) i wyszła z nich silniejsza, bardziej świadoma swojej wartości i piękna.