Książę Jan Lubomirski opowiedział o swoich świętach na zamku: “Oczywiście nie może zabraknąć wódki”
Czy tym razem wytłumaczył wszystkim, jak będą przyrządzać mięso?
Nasza polska książęca para, Helena i Jan Lubomirscy-Lanckorońscy stanęli na ślubny kobiercu w 2020 roku. W tym samym roku zostali rodzicami córki Elisabeth Helene.
Jan Lubomirski wcześniej był w związku przez 12 lat z Dominiką Kulczyk. Para doczekała się dwójki dzieci: Jeremiego i Weronikę.
O Janie i Helenie zrobiło się wyjątkowo głośno w ubiegłym roku, kiedy opowiedzieli o swoich świątecznych tradycjach w pewnym wywiadzie.
Wówczas wtrąciła się Paulina Młynarska i napisała na swoim Instagramie, co myśli o ich wywodach na temat przyrządzania dań mięsnych:
“Co trzeba mieć w głowie, żeby z samozadowoleniem ogłaszać światu, że się zjada uprzednio torturowane zwierzęta. Foie gras to stłuszczona gęsia wątroba. Aby ją pozyskać, ptaki karmione są na siłę przez rurę wsadzoną do gardła. Ich całe życie jest torturą. W wielu krajach przymusowe tuczenie drobiu jest prawnie zabronione”.
Mimo ubiegłorocznego skandalu Lubomirscy znów opowiedzieli o swoich przygotowaniach do świąt na zamku.
Książę zdradził, z kim będę siedzieć przy stole i gdzie będą organizowane:
Wigilia to przede wszystkim okazja do rodzinnego spotkania.Zawsze zapraszamy dużo gości bliskich i dalszych krewnych, ale też takie osoby, które krewnych nie mają. I to jest dla nas bardzo ważne. Są to zwykle nasi przyjaciele, od lat związani ze mną albo z moimi rodzicami. Święta najczęściej organizujemy w zamku w Lubniewicach albo w Krakowie u moich rodziców. Tam też mamy spore przestrzenie, bo rodzice mieszkają w XIX-wiecznym założeniu pałacowym, znajdującym się tuż przy rynku. Możemy tam rozstawić stół na co najmniej dwadzieścia osób. I takie Wigilie najbardziej lubię – mówi książę.
Przyznaje, że podczas świąt jest u nich wielki chaos:
Jest tłok, rozgardiasz, każdy opowiada jakieś historie, ogląda się stare albumy z czarno-białymi zdjęciami. Wzorem ciotki Doroty tuż przed Wigilią zamykamy drzwi do głównego salonu i otwieramy je dopiero wtedy, gdy choinka jest już ubrana, a pod nią piętrzą się prezenty. I niestety, tak jak moja austriacka ciotka, ulegamy presji i jemy dopiero po otworzeniu wszystkich paczek
Książe powiedział znów, co będzie u nich na stole. Natomiast odpuścił już mówienia o przyrządzaniu mięsa:
Na naszym stole królują głównie polskie dania, czyli uszka z grzybami, uszka z mięsem – to też nam się zdarza. Barszcz. Kompot z suszonych owoców. Jemy też oczywiście ryby. Nie jestem wielkim fanem karpia, ale lubię go w wersji pieczonej. Karp w galarecie do mnie nie przemawia. Przepadam za to za pieczonym łososiem, którego pamiętam jeszcze z austriackich Wigilii mojej ciotki. No i oczywiście musi być zupa grzybowa. Obowiązkowo. Bez zupy grzybowej nie ma dla mnie świąt. Podajemy też krokiety – jako alternatywę do uszek. Zajadają się nimi moje córki. Żona, która ma ojca Polaka i matkę Francuzkę, przygotowuje indyka z kasztanami. Jest przepyszny! To jedno z moich ulubionych świątecznych dań.
Zdradził nawet, jakim alkoholem będą częstować się tego wieczoru:
No i jeszcze bateria szkła do odpowiednich trunkó. Gdybyśmy chcieli hołdować sztywnym zasadom savoir-vivre’u, to kieliszków do rozmaitych alkoholi i szklanek powinno być przynajmniej z pięć. A gdybym chciał się przypodobać mojej francuskiej teściowej, musiałbym jeszcze bardziej zróżnicować alkohole, a więc i kieliszki, stosownie do rodzaju potraw. Jednak u nas na ogół pojawia się białe i czerwone wino, które kupuję zwykle na aukcjach, na przykład Barolo, Brunello di Montalcino, Barbaresco czy jakieś lżejsze włoskie czerwone wina. Bardzo lubię też francuskie wina z rejonu Bordeaux. Oczywiście podczas świąt nie może zabraknąć wódki. To jest nasza polska tradycja, poza tym do niektórych dań ona po prostu najbardziej pasuje, na przykład do dań rybnych.
to jego mama?
Święta na takim zamku- marzenie.