MacGyver ma już 76 lat. Tak wygląda ulubieniec widzów
W 1996 r. w życiu Richarda Deana Andersona pojawiła się Apryl Prose, stylistka związana z branżą reklamową. Choć od początku połączyło ich silne uczucie. Ona długo wahała się, czy zaufać aktorowi, który miał opinię niepoprawnego uwodziciela. Z czasem zdecydowała się jednak na ten krok.
Przełomowym momentem była narodziny córki Wylie Quinn Annarose Anderson, która przyszła na świat 2 sierpnia 1998 r.
Na twarzy Richarda Deana Andersona w czasach „MacGyvera” widać było charakterystyczne połączenie chłopięcej świeżości i surowej męskości.
Miał wyraźnie zarysowaną szczękę, prosty nos i intensywne, skupione spojrzenie, które często zdradzało czujność i inteligencję bohatera.
Jego twarz była naturalna, pozbawiona nadmiernej stylizacji lekko potargane włosy, subtelny zarost lub gładko ogolona skóra podkreślały wrażenie autentyczności.
Mimika była oszczędna, ale wymowna: uniesione brwi, napięte usta i przenikliwe oczy budowały napięcie nawet w spokojnych scenach.
Sylwetka Richarda Deana Andersona była w tamtym okresie smukła, ale wyraźnie męska i wysportowana.
Nie imponował masą mięśni, raczej naturalną sprawnością i proporcjami miał szerokie ramiona, wąską talię i długie, zwinne ręce, które idealnie pasowały do wizerunku bohatera działającego sprytem, a nie siłą.
Jego postura była lekko pochylona do przodu, swobodna, pozbawiona sztywności, co dodawało mu luzu i wiarygodności.
Dziś Richard Dean Anderson wygląda zupełnie inaczej niż w czasach „MacGyvera”, ale wciąż bije od niego spokój i naturalność.
Ma siwe, krótko przystrzyżone włosy i pogodną twarz z wyraźnymi rysami, które zdradzają upływ lat, ale też życzliwość i dystans do świata.
Skóra jest bardziej rumiana, twarz pełniejsza, bez prób odmładzania się na siłę.
Ohydny dziać. Ma minę kota stającego n tym a pustyni.