Małgorzata Rozenek chciała wyprzedzić kolejną DRAMĘ! “Poznajcie Madlenkę – długo wyczekiwaną”
Kupiła psa z hodowli i już zaczęła się tłumaczyć.
Małgorzata Rozenek-Majdan ostatnio nie kryła złości po poście Karoliny Korwin Piotrowskiej. Znana dziennikarka udostępniła w sieci mem Vogule Poland, który został podpisany hasłem: „Gwiezdne wojny. Atak klonów”. Na fotografii była z koleżankami, podczas koncertu Jennifer Lopez w Turcji m.in. z Magdą Pieczonką i Pauliną Krupińską.
“Nie udawajmy, że nie ma problemu. Jest. Celebrytka będąca dziełem skalpela, hektolitrów kwasów i botoksu, sprzedaje kobietom uprząż na twarz na noc, żeby mieć taką linię żuchwy, jaką ona ma po dziesiątkach operacji i tonie wstrzykniętego kwasu, czaicie? Ona WIE, że spora część kobiet ma już takie siano w mózgu, że w to uwierzy i to kupi. Ona wie, że ma armię klonów, które albo są bezmyślne, bezkrytyczne, albo tak sprano im mózgi. Dlaczego chcemy być identyczni? Tacy jak inni? A nie tacy jak my sami?” — napisała Karolina Korwin-Piotrowska.
Małgorzata Rozenek rzadko komentuje coś co pojawiło się w sieci na jej temat. Po latach w show biznesie zrozumiała na czym polega sława i na pewno nie na dementowaniu wszystkiego, co pojawi się w przestrzeni medialnej. Jednak tym razem zrobiła wyjątek i napisała:
“To zdjęcie przedstawia mnie i moje cztery koleżanki. A mimo to ktoś postanowił nas wrzucić do jednego worka i wystawić na publiczną ocenę, jako „klony”, „produkty skalpela”, „symptomy problemu cywilizacyjnego”. Tymczasem ja nie mam problemu z odróżnianiem ludzi. Może to nie my wyglądamy tak samo, tylko wy patrzycie na nas stereotypowo? I to jest prawdziwy problem – nie twarze kobiet, tylko sposób, w jaki świat je ocenia” — podsumowała Małgorzata Rozenek-Majdan.
Celebrytka już wyprzedziła kolejną dramę i sama zdecydowała się o niej wspomnieć.
Przekazała obserwatorom, że zaadoptowała kolejnego czworonoga i wyprzedziła pytania, czy psiak jest ze schroniska, czy z hodowli:
“Od rana jest drama, więc czemu nie zacząć drugiej? Poznajcie Madlenkę — długo wyczekiwaną i bardzo kochaną jamniczkę, która właśnie dołączyła do naszej rodziny. Madlenka jest słodka, radosna i daje mnóstwo szczęścia. Ma jednak jedną poważną “wadę”. Nie została uratowana z interwencji, nie ma traumatycznej historii, nie była porzucona. Pochodzi z jednej z najlepszych, sprawdzonych hodowli w Polsce”.
Gwiazda podkreśliła, że Madlenka nie jest uratowanym psem ze złych warunków, czego większość ludzi oczekuje, że właśnie takie psy będzie się adoptować:
“I wiem, że za chwilę rozpocznie się burza. Mimo że tylko w zeszłym roku: przekazałam ponad 200 tys. zł na działania prozwierzęce, aktywnie wspierałam walkę z bezdomnością zwierząt poprzez finansowanie kastracji, angażowałam się w działania legislacyjne, by poprawić systemową ochronę zwierząt, to zapewne i tak zostanę uznana za “zły przykład”, bo… kupiłam psa – pisze. Ale wiecie co? Nie żałuję ani przez chwilę. Bo wiem, że każda odpowiedzialna decyzja – czy o adopcji, czy o zakupie z dobrej hodowli – może być właściwa, jeśli stoi za nią miłość, wiedza i troska o dobro zwierzęcia. Więc oto jest, nasza Madlenka. Nasze małe szczęście”.
a ch..?@{} nas polakow to obchodzi
I bardzo dobrze!! Ja też lubię psy z hodowli 😍 Ponieważ w schronisku są psy po przejściach, ale to nie dla mnie! 😅