Małgorzata Rozenek-Majdan na Wigilii u rodziców. Mają dom z duszą
To mama Rozenek-Majdan przejmuje funkcję gospodyni świąt.
Moja mama zawsze z taką typową dla siebie swadą mówi: “Nie, nie, nie moja droga. Póki ja mam siłę, póki ja mam zdrowie, to ja będę organizować wigilię”. Tak też jest w tym roku. Jedziemy oczywiście wszyscy, cała nasza rodzina do moich rodziców, usiądziemy wspólnie przy wigilijnym stole i będzie pięknie — dodaje.
Małgorzata Rozenek-Majdan przyznaje, że obdarowywanie się prezentami to w jej domu tradycja, której nikt nie odpuszcza. Gwiazda zwraca jednak uwagę na interesującą prawidłowość – wbrew pozorom to wcale nie najmłodszy Henryk jest najbardziej rozpieszczany pod względem wartości upominków. Jak się okazuje, to najstarszy z synów może liczyć na najbardziej kosztowne niespodzianki pod choinką, co wynika z naturalnej zmiany potrzeb wraz z wiekiem.
Zawsze miałam takie wrażenie, że to ten najmłodszy u nas dostaje najwięcej prezentów, ale wszyscy staramy się sobie zrobić prezenty. Ja zawsze co roku mam problem z Radziem. On bardzo wysoko stawia poprzeczkę. Robienie nam prezentów sprawia mu ogromną przyjemność. I zawsze one są jakieś wymyślne, są za nimi jakieś głębokie historie. Mają ogromną czułość w sobie — wspomina z dumą.
I dodała:
Te moje są dosyć sztampowe. Był czas, kiedy starałam się nadrobić je wartością finansową. Teraz wiem, że to już nie tędy droga. Ale wszyscy wszystkim dajemy prezenty. Czasem to są drobiazgi, czasem to są duże rzeczy. W zależności od tego, o czym ktoś zamarzy — podsumowuje Małgorzata Rozenek-Majdan.