Małgorzata Rozenek pokazała swoją willę na Malediwach! Królewskie warunki warte fortunę!
Gdy większość z nas pakuje szaliki i przygotowuje się na nadejście zimy, Małgorzata Rozenek-Majdan postanowiła uciec w tropiki. Wraz z mężem, Radosławem Majdanem, na początku grudnia wymknęli się z Polski, by odpocząć na Malediwach. Na jej relacjach na Instagramie możemy zobaczyć bajeczne widoki i luksusowe detale…
Przelot nad oceanem, zmiana stref czasowych i nagły skok temperatury dla wielu są synonimem idealnego urlopu, ale dla organizmu często oznaczają spory szok.
Małgorzata Rozenek-Majdan od razu, z właściwą sobie szczerością, przyznała, że jej ciało nie znosi podróży najlepiej. A to był dopiero początek opowieści o wyprawie, która już od pierwszych kadrów przypominała produkcję HBO Biały Lotos.
Zanim para dotarła do celu, musiała zmierzyć się z prozą podróży. Rozenek-Majdan nie ukrywała, jak jej organizm reaguje na lot:
“Puchniecie w podróży? Ja zawsze. Lot, zmiana temperatur i jestem o dwa kilogramy cięższa. Widać to szczególnie na nadgarstkach, buzi” – przekazała na Instagramie.
Nawet królowa polskiego lifestylu musi mierzyć się z takimi samymi, przyziemnymi problemami jak każdy z nas.
Luksus ma jednak swoją cenę. Noc w takim miejscu kosztuje aż 15 tysięcy złotych.
Mimo to gwiazda chętnie chwali się wyjątkowymi detalami, które czekają na gości po przyjeździe. Na małżonków w sypialni czekała szczególna niespodzianka: poduszki ozdobione ich inicjałami, przygotowane specjalnie z myślą o nich. Willa oferuje również prywatny barek wypełniony różnorodnymi trunkami oraz słodkościami, którymi para może delektować się w czasie wypoczynku.
Ich wakacyjny dom to willa dosłownie zawieszona nad turkusową wodą. Celebrytka z dumą oprowadziła po przestronnym salonie z jadalnią, urokliwym patio i aż dwóch sypialniach. Ale to drobny, personalizowany gest wywołał u niej największą radość. “Rozczulili mnie” – westchnęła, pokazując poduszki z haftowanymi inicjałami pary. To właśnie takie detale, jak wolnostojąca wanna w łazience z widokiem na ocean, przekonują, że to miejsce stworzone do prawdziwego, głębokiego relaksu.
Nawet w tak bajecznym miejscu Rozenek nie porzuciła swoich rytuałów. Jednym z nich są wizyty w spa. Tym razem udało się jej jednak przekonać do towarzystwa męża, Radosława, którego czule nazywa “Pysiulą”.
“Udało mi się zaciągnąć Pysiulę do spa. Zawsze chodzę sama, ale z racji, że są Mikołajki, postanowił mi towarzyszyć”– napisała zadowolona.
Relacja Małgorzaty Rozenek-Majdan z Malediwów to więcej niż tylko kolejny celebrycki pokaz luksusu. Ich wyczekiwany odpoczynek, który nabiera smaku dzięki drobnym niedogodnościom, wzruszającym detalom i prawdziwej, domowej bliskości z mężem. Nawet w scenerii rodem z “Białego Lotosu” najważniejsze jest to, z kim dzielimy te chwile i czy potrafimy przy nich naprawdę, “prawdziwie” się zrelaksować. A to, jak się okazuje, jest sztuką, którą ona i Radosław Majdan opanowali do perfekcji.
Myślałam, że już przeszła na emeryturę.
A, pamiętacie jak byli uczestnikami “Azji express” i ona się na niego darła, to on się odwrócił do niej i powiedział: “zamknij mordę”!!! 🙂 – takie to właśnie jest cudowne małżeństwo na pokaz w fotkach! 🙂
Ciagle klamstwa wyjasniaja obsesje na punkcie zmieniania masek.
/czytaj: zmiany wygladu, twarzy, itp./
A tymczasem Julia Roberts robi zakupy w Pradze. W second handzie. Ubrana, a nie wystylizowana w puchową kurtkę i jeansy. 😁
Barter za darmoche , czyli wyjazd – reklama, przecież na zdjęciu jest zaznaczone „zaproszenie”.. on wygląda na tym ostatnim zdjęciu jak żul :/
Barter za darmoche , czyli wyjazd – reklama, przecież na zdjęciu jest zaznaczone “zaproszenie”.. :/
Pysiula, to po tym wygląda spa, jak te chłopaki z programu: “chłopaki do wziecia” – miałby tam, branie ;)))
Matko jacy oni się brzydcy zrobili.
W parterze, jak zawsze, to każdy głupi by skorzystał! A, że, się to właśnie takim trafia to i korzystają.