Michelle Rodriguez – po śmierci Paula Walkera wpadła w rozpacz
Potrzebowała ponad roku, żeby się pozbierać.
Kiedy 30 listopada 2013 roku w wypadku samochodowym zginął Paul Walker, szok przeżyła nie tylko jego rodzina, ale i spora grupa przyjaciół.
Wśród tych, którzy przez długi czas nie mogli sobie poradzić ze śmiercią aktora, był Vin Diesel, była też Michelle Rodriguez.
– Trochę oszalałam – mówi aktorka. – właściwie zupełnie zwariowałam – przyznaje.
– Mnóstwo rzeczy, które wyprawiałam w ostatnim roku, nigdy bym nie zrobiła, gdybym była przy zdrowych zmysłach – mówi przyjaciółka Walkera.
Co takiego wydarzyło się w tym czasie w życiu gwiazdy? Wystarczy że wspomnimy jej następujące wyskoki – publiczne pocałunki z Carą Delevingne, gorący flirt z Zakiem Efronemi romans na jachcie z Justinem Bieberem.
– Pchałam siebie do odczuwania – wspomina Rodriguez. – Nie czułam w sobie życia, więc pchałam się w odczuwanie mocniej i mocniej.
Podróżowałam i uprawiałam seks. I starałam się ignorować wszelkie wyrzuty sumienia – przyznaje się gwiazda.
Na szczęście, choć tuż po śmierci Walkera Michelle uznała, że nie ma już sensu żyć, pewnego dnia wstała z myślą, że nie może więcej uciekać.
– Stanęłam i powiedziałam do siebie: “Wiesz co, Michelle? Przestań się k*wa chować. Idź, powiedz to.”
I tego dnia zebrałam się w garść i zaczęłam wszystko porządkować – wspomina aktorka.