Nagrała wielki hit i zniknęła na lata. Wróciła po odwyku. Tak dziś wygląda
Ponad dziesięć lat temu występ Karoliny Czerneckiej wstrząsnął polską sceną muzyczną. Wówczas 25-letnia artystka, zaśpiewała podczas 35. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu utwór „Hera, koka, hasz, LSD”, czyli polską wersję piosenki zespołu The Tiger Lillies.
Nikt nie przypuszczał wtedy, że słowa, które przyniosły jej ogólnopolską popularność, tak boleśnie odzwierciedlają jej osobiste doświadczenia. Występ, który błyskawicznie stał się internetową sensacją i do dziś ma ponad 17 milionów wyświetleń na YouTubie, okazał się punktem zwrotnym nie tylko w karierze, ale i w życiu Czarneckiej. Choć publiczność widziała w niej odważną, bezkompromisową artystkę, a do dziś wielu pochlebnie ocenia jej występ, ona sama już wtedy zmagała się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków.
Jak przyznała, substancje psychoaktywne przez długi czas towarzyszyły jej w codzienności, stając się częścią życia artystycznego i towarzyskiego.
Po każdym koncercie, po każdym spotkaniu, w każdym mieście. Nie było problemu, żebym miała narkotyki. […] Bardzo łatwo mi było w to wejść. Ja miałam tak, że alko to taka baza, trawa to takie drugie danie i dalej to, co tam było […] koka, jakieś kwasy czy amfetamina – wyznała w podcaście “Po odwyku” Jakuba Żulczyka i Juliusza Strachoty.