Największe skandale telewizyjnych sylwestrów. Bójka i odwołany występ, to tylko początek
W 2019 roku podczas sylwestrowego koncertu transmitowanego przez TVN. Prowadzący Marcin Prokop, chcąc ożywić zgromadzoną publiczność, pozwolił sobie na bardzo nietrafiony komentarz. „To jest apel poległych czy Sylwester?” — rzucił w stronę widowni. To niefortunne porównanie na długo zapadło w pamięć zarówno telewidzom, jak i internautom, wywołując falę krytyki.
W trakcie “Sylwestra z Dwójką” w 2024 roku na scenie nie obyło się bez wpadki, ale tym razem od Viki Gabor. Młoda wokalista zastąpiła… Sylwię Grzeszczak i razem z Liberem zaśpiewała piosenkę „Co z nami będzie”. Niestety międzyczasie zapomniała tekstu i zaczęła improwizować, śpiewając: “Kiedy rozpędzi się, znowu będzie, co z nami będzie… Świat rozpędzi się niebezpiecznie, co z nami będzie?”
Podczas “Sylwestra Marzeń” w 2021 roku organizatorzy zaprosili wówczas Pedro Santanę, a stacja początkowo informowała, że artysta wykonał na scenie „swój najbardziej rozpoznawalny utwór” — „Opa, opa”. Szybko okazało się jednak, że autorem tego przeboju jest grecki piosenkarz Giorgos Alkaios. Sam Santana znany był jedynie z udziału w greckich programach rozrywkowych, takich jak „The Voice” czy „Final 4”, i nie miał na koncie autorskich hitów. Po wielkiej wpadce medialny opis występu został zmieniony na: „Pedro Santana w wielkim hicie sprzed lat! A teraz wszyscy: Opa, opa!”.