„Chciałybyśmy po prostu „normalnie” pożyć” – przykre wyznanie Lucyny Malec o niepełnosprawnej córce
Lucyna Malec to popularna aktorka, jednak niewiele osób zna prawdę o jej córce.
Lucyna Malec to aktorka znana z wielu seriali, takich jak “Na Wspólnej” “Bulionerzy” czy “Hotel 52”, a także wielu ról dubbingowych i występów filmowych. W najnowszym wywiadzie opowiedziała nieznane dotąd fakty ze swojego życia, w tym o jej córce.
Aktorka ma córkę Zofię, która urodziła się w 1998 i choruje na dziecięce porażenie mózgowe. Nigdy nie ukrywała jej choroby, a nawet pokazywała się z nią na publicznych wydarzeniach:
“Nigdy nie ukrywałam Zosi. To nie tak, że nagle wyciągnęłam ją z szafy. Wszyscy, którzy mnie znali, wiedzieli, że moja córka choruje na porażenie mózgowe. Natomiast przez wiele lat nie byłam w stanie mówić o tym, co nas spotkało, nie płacząc i nie rozpaczając. W którymś momencie poczułam, że w końcu czuję się na siłach, by normalnie o tym rozmawiać. I wówczas uległam namowom pani Pytlakowskiej z “Vivy!”. Nie żałuję. Miło wspominam zarówno nasze spotkanie, jak i sesję zdjęciową, która jest dla nas wspaniałą pamiątką. Czy ten wywiad komuś pomógł, czy raczej zaszkodził? Tego nie wiem. Nie mnie to oceniać” – mówiła w rozmowie dla Plejady.
Lucyna Malec opowiedziała o obecnej sytuacji córki. Komunikacja z nią nie jest łatwa, dlatego stara się sama zmienić, żeby lepiej funkcjonować z Zosią:
“Gdy się ją pozna, ta komunikacja staje się łatwiejsza. Choć poranki wciąż nie są proste. Ale tak już wygląda moje życie. Czy mogę coś zmienić? Staram się, ale zrozumiałam też, że im bardziej ja zmienię swoje podejście i nastawienie, tym bardziej zmieni się Zosia. Jej dużo trudniej jest coś w sobie zmienić. Tak więc pracuję nad sobą”.
Jak podkreśla aktorka, jest już zmęczona gonitwą za kolejnymi rewolucyjnymi metodami leczenia córki i woli skupiać się na “normalnym życiu”:
“Gdzieś głęboko ta wiara ciągle we mnie jest. Mam nadzieję, że medycyna rozwinie się na tyle, że będzie to możliwe. Ale cały czas próbujemy też różnych mniej konwencjonalnych metod. (…) W pewnym momencie obie przeżyłyśmy moment przesycenia i zmęczenia tą gonitwą za szukaniem kolejnych metod leczenia.Chciałybyśmy po prostu “normalnie” pożyć. Choć przez chwilę”.
Jak przyznaje, pomimo tego, że ma chore dziecko, nie zamierza robić z siebie męczennicy:
“Oczywiście, że wolałabym mieć zdrowe dziecko, które kończyłoby właśnie studia, miało chłopaka i żyło swoim życiem. Ale nie mam. Nie zamierzam się z tego powodu biczować czy katować”.
W tej samej rozmowie mówiła także o obecnej sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce. Według niej jest coraz lepiej:
“Jest coraz lepiej. I to jest budujące. Jadąc na nasze spotkanie, słuchałam w radiu audycji o projekcie ustawy o asystencji osobistej osób z niepełnosprawnościami. Mam poczucie, że jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej otwarci na funkcjonowanie osób z niepełnosprawnościami w przestrzeni publicznej. Wszystko zmierza w dobrym kierunku”.