Rozdarte spodnie Prokopa, „rozkrok” Jędrzejaka i inne wpadki w „Dzień Dobry TVN”. Tego widzowie nie zapomną!
„Dzień Dobry TVN” obchodzi 20-lecie na antenie.
„Dzień Dobry TVN” obchodzi właśnie 20-lecie obecności na antenie. Z tej okazji przypominamy wpadki, które przeszły do historii programu.
Część z nich bawi do dziś, inne wzbudzały kontrowersje i gorące dyskusje. Jedno jest pewne – tego typu sytuacje są nieodłącznym elementem programów na żywo i to właśnie dzięki nim „DDTVN” tak często jest na ustach widzów.
Marcin Prokop to weteran wpadek na antenie.
Jedna z najbardziej pamiętnych sytuacji miała miejsce, gdy dziennikarzowi… pękły spodnie w kroku.
Zdarzenie oczywiście nie umknęło uwadze Doroty Wellman, która prowadziła z nim program. Prezenterka zalewała się łzami ze śmiechu, a Prokop z typowym dla siebie luzem obrócił sytuację w żart.
Bartek Jędrzejak słynie z tego, że pogoda w jego wydaniu zawsze jest widowiskowa.
Podczas jednego z wejść antenowych prezenter połączył się z sauny i pokazał więcej, niż planował. Widzowie zobaczyli go w samym ręczniku, a sposób, w jaki usiadł, stał się natychmiastowym memem.
Niebezpiecznie było również podczas wejścia na żywo z udziałem dzieci z akademii piłkarskiej Diamonds. Krzysztof Skórzyński postanowił sprawdzić swoje umiejętności na wizji i kopnął piłkę. Futbolówka uderzyła w szklankę stojącą obok Małgorzaty Rozenek. O mały włos, a celebrytka dostałaby w głowę.
Profesjonalna i opanowana Ewa Drzyzga też zaliczyła wpadkę. Przedstawiając córkę Magdy Gessler, dziennikarka przywitała ją słowami:
„Domyślacie się, czemu jest z nami Laura”.
Chwilę później szybko poprawiła się, ale wpadka zdążyła już obiec sieć.
Z kolei Damian Michałowski podczas rozmowy o zdrowiu dzieci pomylił się w wyjątkowo niefortunny sposób.
Opisując małego pacjenta, nazwał go… partnerem swojego rozmówcy.
„Boże, pacjentem, Jezu” – próbował się ratować, ale było już za późno. W studiu wybuchł śmiech.
Marcin Meller w pamięci widzów zapisał się nie tylko jako prowadzący, ale też jako autor jednego z najbardziej pikantnych żartów w historii programu. Gdy Joanna Krupa na antenie mówiła o „zamrożeniu jajeczek”, Meller wypalił:
„Przy tej pogodzie to i ja mogę sobie zamrozić jajka”.
Ten tekst długo był komentowany w mediach.
Nie zawsze było zabawnie. Filip Chajzer, opowiadając o pozwie nieletniej przeciwko Stevenowi Tylerowi z Aerosmith, skomentował:
„Teraz? Przypomniała sobie?”.
Jego słowa oburzyły widzów, a Małgorzata Ohme na wizji próbowała ratować sytuację, tłumacząc, że „ofiara mogła być pod wpływem traumy”.
Kontrowersje wywołał też Andrzej Sołtysik, który w obecności modelki w kostiumie kąpielowym pozwolił sobie na seksistowskie komentarze.
„Są takie sytuacje w życiu mężczyzny, że może poprosić tylko o szlafrok. Za chwilę się panią zajmę”
-powiedział na antenie, co spotkało się z krytyką widzów.
Nie można zapominać o typowych problemach technicznych. Mikrofony, kamery czy światła potrafiły płatać figle, a prowadzący nie mieli świadomości, że już są na antenie.
„Coś mi pierdzi w uchu. Już jesteśmy na antenie?”
– pytał Marcin Prokop, wywołując salwy śmiechu w reżyserce.