Smutny widok Mela Gibsona przy zgliszczach swojego domu. Strażacy zrobili dla niego wyjątek…
Aktor jest wściekły na władze Kalifornii. Złośliwie stwierdził, na co poszły ich podatki...
Mel Gibson odwiedził zgliszcza swojego domu.
To tu do niedawna aktor miał swój dom, ale po przejściu pożaru nie ma już czego ratować.
Mel został sfotografowany w środę, gdy po raz pierwszy pojechał do swojej posiadłości w Malibu, gdzie witał się ze strażakami i oglądał zniszczenia pozostawione przez śmiercionośny pożar Palisades.
Chociaż nie wszyscy mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów, wygląda na to, że Mel został podwieziony przez straż pożarną, gdy kręcił wywiad z korespondentem NewsNation.
Mel przyznał w jednym z wywiadów, że jest szczęśliwy, że jego rodzina jest bezpieczna.
Natomiast przyznał, że w domu było wiele pamiątek, których nie zabrał m.in. stolik do kawy.
Aktor mieszkał w tym domu przez ponad 15 lat. Stracił wiele „fajnych rzeczy”, ale wie, że może je wszystkie zastąpić. Planuje posprzątać działkę i odbudować dom.
Mel Gibson podczas wywiadu w podcaście Joe Rogana ostro skrytykował gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma za ostatnie pożary lasów:
„W 2019 r. Newsom powiedział: ‘Wiesz, będę dbał o lasy i utrzymywał je, i robił wszystkie te rzeczy, a on nic nie zrobił” – uważa aktor.
Rogan zgodził się z Gibsonem: „Na dodatek odcięli wodę”.
- „To wszystko jest zabawne, a potem myślę, że wszystkie nasze podatki poszły na żel do włosów Gavina. Nie wiem, ale to jest takie, wiesz, smutne, to miejsce po prostu płonie” – powiedział Mel.
Gość mówił o spalonych książkach z XVII w., a wy piszecie o stoliku do kawy.