To nie natura, a medycyna! Polskie gwiazdy, które się do tego przyznały. Metamorfozy
Współczesna medycyna estetyczna przestała być tematem tabu, stając się nieodłącznym elementem lifestylu, szczególnie w świecie show-biznesu. Dla gwiazd, których wizerunek jest nie tylko wizytówką, ale i głównym narzędziem pracy, zabiegi takie jak botoks, wypełniacze czy nowoczesne laseroterapie stały się standardem dbania o formę, niemal na równi z dietą czy treningiem.
Co istotne, obserwujemy wyraźną zmianę w narracji – celebryci coraz częściej rezygnują z utrzymywania iluzji „genetycznej doskonałości” na rzecz pełnej transparentności. Dziś publiczne przyznanie się do korzystania z pomocy chirurga czy lekarza medycyny estetycznej jest wyrazem autentyczności, a gwiazdy otwarcie opowiadają o swoich doświadczeniach, edukując tym samym swoich odbiorców i oswajając ich z możliwościami nowoczesnej technologii.
Anna Wyszkoni podchodzi do kwestii urody bez zbędnych kompleksów. W wywiadzie dla Wirtualnej Polski przyznała, że dbanie o wygląd to dla niej po prostu stały element życia. Choć obecnie stawia przede wszystkim na staranną pielęgnację cery, nie zamyka się na bardziej zaawansowane rozwiązania w przyszłości.
Co ważne, gwiazda ucina wszelkie dyskusje na temat swoich wyborów – uważa, że nie musi się nikomu spowiadać z tego, jak dba o własne ciało.
Przyznaję, że korzystam z medycyny estetycznej. Uwielbiam takie zabiegi. Uwielbiam dbać o kondycję skóry. Bardzo się na tym koncentruję i śmieję się, że jak przyjdzie mi do głowy, że chciałabym sobie zrobić lifting, to ja sobie go zrobię. I nikomu nic do tego — stwierdziła.
Małgorzata Rozenek-Majdan stawia na pełną szczerość w kwestii swojego wyglądu. Gwiazda otwarcie przyznaje się do korzystania z dobrodziejstw chirurgii plastycznej, starając się tym samym odczarować ten temat w przestrzeni publicznej.
W wywiadzie dla „Vivy!” zaznaczyła, że ma pełną świadomość, jak bardzo jej metamorfozy angażują i ciekawią opinię publiczną.
Dokonując pewnych decyzji wizerunkowych, wiedziałam, że nie da się uciec od tego, żeby one nie były zauważone. Przecież po to je robiłam, żeby były zauważone. Oczywiście można udawać, że to się nie wydarzyło, ale ja tego nie lubię. Podejrzewałam, że będzie się o tym mówiło – wyznała.
Radosław Majdan również nie unika tematu poprawiania urody i otwarcie potwierdził, że korzysta z profesjonalnego wsparcia.
Jak się okazuje, były sportowiec regularnie poddaje się jednemu z popularnych zabiegów, udowadniając, że dbanie o siebie w gabinetach medycyny estetycznej nie jest wyłącznie domeną kobiet.
Ja już mówiłem kiedyś o tym, ja sobie robię botoks co jakiś czas, może nieregularnie, ale robię. To jest jedyne, co robię – mówił w rozmowie ze Światem Gwiazd.
Blanka Lipińska od zawsze stawia na pełną szczerość w relacjach z fanami, otwarcie deklarując się jako entuzjastka medycyny estetycznej. Podczas jednej z sesji pytań i odpowiedzi wyznała, że ma za sobą aż trzy operacje biustu – od początkowego powiększenia po późniejsze korekty.
Lista jej inwestycji w urodę jest jednak znacznie dłuższa i obejmuje imponujący wachlarz zabiegów na twarz: od modelowania żuchwy, brody i owalu, przez lipolizę, aż po metamorfozę uśmiechu dzięki podcięciu dziąseł i bondingowi zębów.
Justyna Steczkowska jest fanką delikatnych poprawek, zamiast wielkich ingerencji. Temat medycyny estetycznej u siebie traktuje z przymróżeniem oka.
Jestem jak najbardziej na tak. Tylko, że ja jestem akurat za taką medycyną estetyczną, która nie powoduje drastycznych zmian na twarzy, tylko pozwala utrzymać naszą skórę w dobrym zdrowiu i w dobrej kondycji. Każdy niech robi, jak chce i czuje się z tym, jak chce. Ja lubię wyglądać naturalnie, ale najmłodziej, jak się da w moim wieku – skwitowała z uśmiechem na twarzy w rozmowie z “Pudelkiem”.
Grażyna Wolszczak mówi wprost o swoim wsparciu dla medycyny estetycznej i nie zamierza udawać, że jej wygląd to wyłącznie kwestia genów.
Aktorka zwraca jednak uwagę na ważny problem społeczny: Jej zdaniem złośliwe wytykanie komuś poprawiania urody to najtańsza i najprostsza forma ataku, po którą sięgają krytycy.
Najzabawniejszą rzeczą, jaką o sobie przeczytałam, było to, że wyssałam sobie tłuszcz z pleców. Strasznie się wkurzyłam, ale później pomyślałam sobie, że to jest takie śmieszne, że nie będę się tym przejmować. (…) Wszystko jest dla ludzi, jednak w pewnym momencie jest to przerażające, jeśli wszyscy zaczynają wyglądać tak samo. Jestem tego zdania, że jak ktoś mi proponuje wypełniacze, to mówię: nie, a resztę z przyjemnością – mówiła.
Trudno przejść obojętnie obok ewolucji wizerunku Mai Sablewskiej – na przestrzeni lat jej rysy, szczególnie usta i linia żuchwy, stały się znacznie wyraźniejsze. Choć przez długi czas gwiazda unikała komentowania tych zmian, niedawno 43-latka przerwała milczenie i potwierdziła swoją przygodę z medycyną estetyczną.
Celebrytka zdobyła się na szczerość, przyznając, że w pewnym momencie straciła umiar w stosowaniu wypełniaczy. Efektem był moment, w którym rysy jej twarzy zaczęły nienaturalnie kontrastować z jej bardzo smukłą, wysportowaną sylwetką.
Był taki moment, że zdałam sobie sprawę, że dbam o swoje ciało, rzeźbię swoje ciało, a moja twarz jest dalej duża, bo mam tyle wypełniaczy, że to się tak szybko nie rozpuści – powiedziała w rozmowie z “Plotkiem”.
Ewa Minge nie robi tajemnicy z faktu, że przed laty zdecydowała się na pomoc chirurga plastycznego. Będąc po trzydziestce, projektantka poddała się operacji powiększenia biustu – była to reakcja na zmiany, jakie w jej ciele pozostawiło karmienie dwóch synów. Jak sama wspominała bez ogródek, jej biust stracił dawną formę, a do podjęcia decyzji dodatkowo namawiał ją ówczesny mąż.
Jednocześnie Minge stanowczo zaznacza, że była to jedyna ingerencja chirurgiczna w jej sylwetkę, a wszelkie spekulacje dotyczące zmian rysów twarzy tłumaczy problemami zdrowotnymi, a nie skalpelem.
Krzysztof Gojdź postanowił przetestować potęgę medycyny estetycznej na własnej skórze, a efektami pochwalił się na Instagramie.
Lekarz poddał się zabiegowi Deep Plane Lifting – metodzie, która bije rekordy popularności wśród światowych elit. W przeciwieństwie do tradycyjnych metod ten lifting działa głęboko, unosząc nie tylko skórę, ale i warstwy mięśniowe. O procedurze zrobiło się głośno głównie za sprawą spektakularnej przemiany Kris Jenner.
Nic dziwnego, że wzbudza emocje – za efekt „wiecznej młodości” trzeba zapłacić około 150 tysięcy złotych.
Czuję się bardzo dobrze. To trzeci dzień po operacji i już widziałem swoją twarz. Część opatrunków oraz szwów jest już zdjęta. Jestem opuchnięty, co jest normalne po takim zabiegu, ale opuchlizna powinna zejść za kilka dni. Wszystko dobrze się goi, nie było żadnego bólu po operacji. Pełna rekonwalescencja trwa do dwóch, trzech miesięcy, ale najgorszy jest pierwszy tydzień — mówił Plejadzie Krzysztof Gojdź.
Maja Bohosiewicz postanowiła uchylić rąbka tajemnicy i opowiedziała swoim fanom, jak udaje jej się zachować tak promienną i młodą cerę.
Jak się okazuje, jej nienaganny wygląd to nie tylko kwestia genów, ale przede wszystkim efekt rygorystycznej dyscypliny i sporych nakładów finansowych. Gwiazda nie ukrywa, że dbanie o siebie to inwestycja, i zaprezentowała listę zabiegów, którym poddała się w ciągu zaledwie ostatniego miesiąca.
Zrobiłam w styczniu: laser tulowy, laser bbl [BroadBand Light, czyli fotoodmładzanie skóry światłem szerokopasmowym – przyp. red], kwas polimlekowy, mezo pod oczy, oczyszczanie wodorowe – wymieniała.
Przy okazji premiery singla „Już nie pytam”, Natasza Urbańska otworzyła się przed czytelnikami magazynu „Show”. W szczerej rozmowie, która miała promować jej nową twórczość, nie zabrakło pytań o nienaganną aparycję.
Gwiazda została wprost zapytana o swój stosunek do medycyny estetycznej i zdecydowała się wówczas ujawnić, co tak naprawdę stoi za jej idealnym wyglądem.
Wszystko w granicach rozsądku. Nie chcę się starzeć, ale też nie chcę wynaturzeń na mojej twarzy. Nigdy nic sobie nie wciskałam ani do ust, ani do policzków. Przeraża mnie to, że kobiety zaczynają się do siebie upodabniać, stając się ostrzykanymi awatarami. Natomiast dbanie o siebie i zapobieganie temu, co się będzie działo za kilka lat, jak najbardziej. Często oddaję się w ręce specjalistki. Stosuję lasery, mezoterapię – wyznała w wywiadzie dla “Show”.
Doda to jedna z tych gwiazd, które o medycynie estetycznej mówią bez owijania w bawełnę. Artystka zaznacza, że jej wybory wynikają z własnych potrzeb, a nie z chęci ślepego podążania za modą. Jej stały arsenał pielęgnacyjny to przede wszystkim zabiegi regeneracyjne i profilaktyczne: mezoterapia, stymulatory tkankowe, osocze bogatopłytkowe, dermapen oraz botoks.
Choć w przeszłości zdecydowała się na powiększenie biustu i ust, dziś stawia na jakość skóry. Co ciekawe, gwiazda zauważyła u siebie pewną zależność – przez jej sportowy tryb życia i intensywne treningi, efekty działania toksyny botulinowej utrzymują się u niej znacznie krócej niż u innych.
Agnieszka Woźniak-Starak zapisała się w historii polskiego show-biznesu jako jedna z prekursorek szczerości w temacie chirurgii plastycznej. Jako jedna z pierwszych celebrytek otwarcie potwierdziła, że poddała się operacji powiększenia biustu.
Gwiazda nigdy nie unikała też odpowiedzi na pytania o medycynę estetyczną – w wielu rozmowach podkreślała, że regularnie korzysta z profesjonalnych zabiegów, traktując je jako skuteczne narzędzie w walce o zachowanie blasku i młodości skóry na dłużej.
W trakcie rozmowy z Mateuszem Szymkowiakiem dla portalu „Świat Gwiazd”, temat medycyny estetycznej był nieunikniony.
Joanna Przetakiewicz, zamiast unikać odpowiedzi, z właściwym sobie wdziękiem i uśmiechem przedstawiła szczegółowy wykaz zabiegów, którym się poddała. Gwiazda udowodniła tym samym, że nie ma dla niej tematów tabu, jeśli chodzi o dbanie o wizerunek.
Robiłam nitki, zrobiłam kiedyś, jeszcze kilka lat temu, wypełnienie tłuszczem pod oczami. Tak zwany fat transfer, który spowodował, że nie miałam podkrążonych oczu. Robię lasery, robię wszystkie LED Light możliwe, kobido masaże – wyliczała z dumą.