Tradycje świąteczne rodziny królewskiej. Niektóre was zaskoczą
Co ciekawe, po oficjalnych uroczystościach brytyjscy royalsi tradycyjnie wyjeżdżają z Londynu do Norfolk, aby spędzić całe Boże Narodzenie i sylwestra w posiadłości Sandringham. Wiejska, spokojna okolica oraz prywatność od mediów pozwalają im na swobodne spacery czy rodzinne spędzanie czasu już po oficjalnych uroczystościach i rodzinnych obiadach.
Najbardziej zadziwiającym zwyczajem rodziny królewskiej jest wręczanie prezentów, które odbywa się w Wigilię Bożego Narodzenia. Po godzinie 18, tuż po tradycyjnej popołudniowej herbatce, wszyscy zbierają się w czerwonym salonie posiadłości Sandringham. Atmosfera jest wyjątkowo elegancka, ponieważ obowiązuje strój formalny. Panowie zakładają smokingi, białe koszule i czarne muszki, a panie olśniewające suknie wieczorowe. Mimo tej pełnej powagi oprawy, moment wręczania prezentów wypełnia duża radość wśród członków rodziny.
Jeśli chodzi natomiast o same prezenty, to Windsorowie mają nietypową tradycję świąteczną. Zamiast zwykłych podarunków, wręczają sobie zabawne i absurdalne upominki. Królowa Elżbieta II dostała kiedyś gumowego kurczaka z piszczałką, a od księcia Harry’ego czepek kąpielowy z napisem „Is not Life a B*tch!”. Książę Filip otrzymał oświetlany młynek do pieprzu. Wśród innych śmiesznych gadżetów pojawiły się sztuczna kupa, antypoślizgowa mata w lamparta czy miękka nakładka na deskę klozetową. To pokazuje, że nawet w rodzinie królewskiej jest miejsce na humor.