Ukrywali nawet narodziny dziecka! Agnieszka Więdłocha i Antoni Pawlicki pokazali, jak naprawdę wygląda ich związek
Pojawili się w rzadkim wspólnym wywiadzie!
Agnieszka Więdłocha i Antoni Pawlicki, są jedną z najbardziej tajemniczych par polskiego show-biznesu.
Od początku para dba o swoją prywatność i rzadko pokazują swoje życie rodzinne. I o ile oświadczyny aktora pod Wawelem szybko wyszły na jaw, to ślub, pierwsza i druga ciąża były owiane przed bardzo długi czas wielką tajemnicą.
Małżeństwo pojawiło się w programie „Halo tu Polsat”. W programie pojawili się w związku ze spektaklem „Terapia dla par”.
“Wszystkich zapraszamy na „Terapię dla par”, premiera będzie miała miejsce 16 września, ale będziemy grać nie tylko w Warszawie. Spektakl opowiada o ważnych sprawach, o których na co dzień się nie wspomina” – zdradziła Agnieszka Wiedłocha.
Co ciekawe, aktorzy nie grają tam pary, co było ich świadomą decyzją. Grają tam bardzo ciekawe role z mocnymi charakterami. Zaznaczyli, iż zagranie osobnych wątków, bardzo im pomogło w życiu zawodowym i prywatnym.
“Mam wrażenie, że dla nas praca jest terapią. Ponieważ poznaliśmy się w pracy, lubimy razem pracować. Każda para powinna znaleźć coś, co ją łączy, dla nas jest to praca. Kibicujemy sobie wzajemnie. Żadnej innej aktorce nie ufam” – wspomniał Antoni Pawlicki.
Spektakl „Terapia dla par” stał się dla aktorki okazją do refleksji nad swoim związkiem. Aktorka dzięki niemu, wprowadziła w życie prywatne więcej wartości:
“Ten spektakl wpłynął na mnie bardzo pozytywnie. Otworzyłam się na taki rodzaj przepracowania pewnych rzeczy. Myślę, że na pewno przyda nam się większy spokój. Staramy się nie przynosić pracy do domu, ale to jest szalenie trudne. Siedzi w nas to jednak bardzo mocno te nasze role, czasem słyszę od Antka: „znów śnił mi się spektakl…” – wspomina aktorka.
Podczas rozmowy małżonkowie zdradzili, że wspólna praca wiąże się nie tylko z kibicowaniem sobie, ale także z dawaniem wzajemnych wskazówek.
Często recenzują swoje role, a nawet podpowiadają, jak coś można zagrać lepiej. Antoni Pawlicki zdradził, że uwielbia pracować ze swoją żoną, na co Agnieszka z uśmiechem odpowiedziała:
“Wspólnie się poprawiać. Nie, zrób to lepiej. (…)”.
Prowadzący Aleksander Sikora dopytał, kto w takim razie jest bardziej wymagający w tej artystycznej relacji. Agnieszka Więdłocha nie miała wątpliwości i odpowiedziała natychmiast: “Chyba ja jestem bardziej surowa wobec Antoniego”.
Antoni Pawlicki przyjął to stwierdzenie z pełnym spokojem i odparł wprost, że dla niego to naturalne:
“Ale ja jeszcze ufam , więc to jest dobre, bo żadnej innej aktorce nie ufam, a mojej żonie ufam”. – powiedział rozbawiony Antoni Pawlicki.
Rozmówcy wspomnieli, także o tym jak wyglądało ich pierwsze spotkanie, Głos jako pierwszy zabrał Antoni, który jak przyznał:
“Poznaliśmy się na castingu do serialu. To znaczy ja byłem na castingu, a moja żona miała już tę rolę” – powiedział z uśmiechem aktor.
Agnieszka Więdłocha dodała z rozbrajającą dla siebie ogromną szczerością:
“Mieliśmy próbę czytaną i pamiętam, jak Antek wchodzi na tę próbę, taki hoho, pewny siebie i do wszystkich: siema, siema…”.
Choć pierwsze wrażenie nie było powalające, los sprawił, że przez sześć lat grali małżeństwo w serialu, a uczucie przeniosło się poza plan zdjęciowy. I trwa po dzień dzisiejszy.