Grzegorz Bardowski nie gryzie się w język. Tak mówi o emeryturach z KRUS
“Rolnik szuka żony” to program, który od wielu lat przyciąga przed ekrany miliony widzów. Jednym z jego uczestników był Grzegorz Bardowski, który w trakcie show poznał miłość swojego życia. Jakiś czas temu otwarcie mówił o negatywnych skutkach niektórych swoich decyzji, a teraz podzielił się także szczerymi refleksjami na temat kondycji i przyszłości polskiego rolnictwa.
Anna i Grzegorz Bardowscy znaleźli miłość na planie “Rolnik szuka żony”
Przez lata w programie TVP rozpoczęło się wiele związków, które trwają do dziś. Jedną z takich par są Anna i Grzegorz Bardowscy – dekadę temu połączył ich wspólny występ w drugiej edycji kultowego show. Ich relacja szybko się rozwinęła, dziś są małżeństwem i doczekali się nawet dzieci – córki Liwii, a także syna Jana.
Oboje od kilku lat aktywnie działają w mediach społecznościowych. Ania prowadzi swój własny kanał na YouTube – jej filmy ukazujące jej życie codzienne cieszą się sporą popularnością, a do tej pory zebrała niemal 170 tysięcy subskrypcji. Jej mąż z kolei skupia się na działalności rolniczej, o czym również chętnie opowiada swoim obserwującym.
Grzegorz Bardowski opowiedział o swojej trudnej sytuacji finansowej
Grzegorz jest właścicielem 130-hektarowego gospodarstwa rolnego – skupia się głównie na uprawie kukurydzy i buraków cukrowych, jednak ostatnio postawił również na soję. Rolnik pod koniec zeszłego roku poinformował na Facebooku, że uprawa soi była złą decyzją, która przyniosła mu spore straty.
Próg rentowności soi — z dzierżawą, bez dzierżawy i z dopłatą. Mój średni plon to 2 tony. To oznacza, że jestem stratny ponad 800 zł na hektarze. Liczby nie kłamią – powiedział na nagraniu.
Jak się jednak okazało, to nie był dobry sezon dla hodowców soi:
Wyglądało to rewelacyjnie na polu, nie miałem się do czego przyczepić. […] To był jeden z najgorszych możliwych sezonów na soję. […] Zrezygnować? Może i powinienem, ale chyba nie powiedzieliśmy sobie jeszcze ostatniego słowa.. […] Zastanawiam się, czy ją w przyszłym roku na pola wrzucić. Prawdopodobnie tak – stwierdził.
Grzegorz Bardowski opowiedział o swojej trudnej sytuacji finansowej
Grzegorz jest właścicielem 130-hektarowego gospodarstwa rolnego – skupia się głównie na uprawie kukurydzy i buraków cukrowych, jednak ostatnio postawił również na soję. Rolnik pod koniec zeszłego roku poinformował na Facebooku, że uprawa soi była złą decyzją, która przyniosła mu spore straty.
Próg rentowności soi — z dzierżawą, bez dzierżawy i z dopłatą. Mój średni plon to 2 tony. To oznacza, że jestem stratny ponad 800 zł na hektarze. Liczby nie kłamią – powiedział na nagraniu.
Jak się jednak okazało, to nie był dobry sezon dla hodowców soi:
Wyglądało to rewelacyjnie na polu, nie miałem się do czego przyczepić. […] To był jeden z najgorszych możliwych sezonów na soję. […] Zrezygnować? Może i powinienem, ale chyba nie powiedzieliśmy sobie jeszcze ostatniego słowa.. […] Zastanawiam się, czy ją w przyszłym roku na pola wrzucić. Prawdopodobnie tak – stwierdził.





Jaki wkład, taka emerytura i prawidłowo 👏
Jakbyś miał zapłacić takie składki , jak zwykły przedsiębiorca jednoosobowej działalności, nie byłbyś taki mądry. Rok płacenia KRUS to jedna składka miesięczna- żenada…..
Idź do ZUSu, zapłać 2500 tysiąca miesięcznie składki i będziesz miał wysoką emeryturę.
Fakty ieklamia idiotka które ma co wg nasuwać twrija emeryturę ? Pracownica których z wmie to grać czas chcą płacić skladko. Ryłko nie. Państwa zabiegi z, a sty zawsz macie mało d na od pod dowództwem łeb. Idź cb bezzębne GG kutej La przecy. krowio.