Gwiazda pokazała swój brzuch. Lekarze nie są w stanie jej pomóc. Wydała 100 tys. na leczenie
Pokazała swój brzuch
Honorata Skarbek, znana szerzej jako Honey to jedna z tych postaci polskiego show-biznesu, które dorastały na oczach widzów. Urodzona 23 grudnia 1992 roku artystka zaczynała jako młoda dziewczyna z ogromną pasją do muzyki i wyczuciem trendów, które szybko pozwoliło jej zaistnieć w branży.
Szeroką rozpoznawalność zdobyła w 2011 roku, kiedy wydała swój debiutancki album „Honey”. Krążek przyniósł jej ogromną popularność, a utwory takie jak „No One”, „Runaway” czy „Sabotage” szybko stały się hitami. Jej kariera nabrała rozpędu, a kolejne wyróżnienia tylko to potwierdzały, bo zdobyła m.in. nagrodę na festiwalu TOPtrendy oraz statuetkę VIVA Comet Awards dla najlepszego debiutu.
Już wtedy było widać, że nie zamierza ograniczać się wyłącznie do muzyki. Równolegle rozwijała swoją obecność w sieci jako blogerka modowa, a z czasem także influencerka. W 2013 roku wydała drugi album „Million”, a jej popularność rosła i była nawet supportem podczas koncertu Justina Biebera w Polsce.
Dziś jej działalność wygląda inaczej. Choć muzyka nadal jest ważna to właśnie media społecznościowe stały się miejscem, w którym najczęściej dzieli się swoją codziennością. I to właśnie tam postanowiła opowiedzieć o czymś, co od lat zmienia jej życie.
Problemy, które zaczęły się niepozornie
Honorata od kilku lat zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi. Wszystko zaczęło się od czegoś, co mogło wydawać się niegroźne, czyli wzdętego brzucha. Z czasem jednak objawy nie tylko nie zniknęły, ale stały się jej codziennością.
Praktycznie wzdęcia utrzymują mi się już 24 godziny na dobę. Niezależnie od tego, co zjem (…) zawsze się pojawiają. To jest nieodzowny element mojego życia
Celebrytka zmaga się m.in. z SIBO, czyli zespołem rozrostu bakteryjnego jelita cienkiego, a także łysieniem androgenowym. To połączenie problemów zdrowotnych sprawia, że jej funkcjonowanie jest znacznie utrudnione.
Codzienność podporządkowana chorobie
Z pozoru jej codzienność mogłaby wyglądać zupełnie zwyczajnie m.in. spotkania ze znajomymi, szybki lunch na mieście, spontaniczne wyjścia. Dla większości to coś naturalnego, wręcz banalnego. W przypadku Honoraty takie sytuacje stały się jednak źródłem stresu i niepewności.
Każda decyzja związana z jedzeniem wiąże się u niej z kalkulacją i obawą, jak zareaguje organizm. Nawet najprostszy posiłek może wywołać reakcję, która będzie odczuwalna przez wiele godzin. To sprawia, że rzeczy, które dla innych są przyjemnością, dla niej stały się ogromnym wyzwaniem.
Kiedy pozwolę sobie na jakiekolwiek jedzenie w restauracji, to mój organizm przez 24 godziny prowadzi wewnętrzną walkę (…) mam najwyższy poziom stresu.
Jak sama przyznaje, jej życie w dużej mierze kręci się dziś wokół jedzenia, jelit i prób odzyskania zdrowia.
Jest to coś, co wykańcza mnie psychicznie każdego dnia, bo moje całe życie obraca się tylko wokół brzucha.




