Jennifer Lawrence niemal ZGINĘŁA w wypadku samolotowym!
Jennifer Lawrence przeżyła ostatnio chwile grozy. Wszystko dlatego, że na pokładzie prywatnego samolotu, w którym leciała doszło do bardzo groźnej sytuacji, który mógł skończyć się tragicznie.
Zobacz też: Tego, co JLaw powiedziała chłopakowi, nie chciałby usłyszeć żaden mężczyzna
Do zdarzenia doszło na wysokości 31 tys. stóp nad Ziemią. W czasie lotu awarii uległ jeden z silników, przez co piloci musieli zawrócić na lotnisku Buffalo Niagara. Niestety w trakcie lądowania maszyny drugi z silników również przestał funkcjonować!
Na szczęście piloci zdołali utrzymać maszynę i wylądowali szczęśliwie. Mimo to Federalna Administracja Lotnictwa wydała oficjalne oświadczenie na temat incydentu i zapowiedziała wszczęcie śledztwa:
Samolot Hawker Beechcraft B40 wylądował bezpiecznie w porcie lotniczym Buffalo Niagara w Nowym Jorku około godziny 1:40 w sobotę. Załoga skierowała maszynę do Buffalo z powodu awarii związanych z silnikami samolotu. Samolot leciał z Louisville, Kentucky na lotnisko Taterboro w New Jersey.
Na pasażerów i obsługę samolotu czekały karetki pogotowia, ale obyło się bez pomocy sanitariuszy. Służby przekazały informację, że awaria aż dwóch silników zdarza się niezwykle rzadko.
Zobacz też: TO NAJGORSZA OSCAROWA KREACJA JENNIFER LAWRENCE? (FOTO)
Na szczęście zarówno aktorce, jak i innym osobom na pokładzie nic się nie stało.




Jestem szczesliwy ze dobrze sie skonczylo ze jest cala na zawsze przyjaciel.
Super laska
kurczę, szczęście w nieszczęściu!
Zwykła prostytutka. Tylko tak zrobiła karierę, tępe to i przasnej urody.
Wypadek samolotowy? Czy to jest poprawna forma?
Ta informacja odmieniła moje życie
Ladowanie awaryjne to “niemal ZGINĘŁA”? Moze jeszcze napiszcie, ze prawie POLEGŁA…
Bralbym